Kto awansował do drugiej rundy mundialu? Terminarz 1/16 finału MŚ

- Nie widziałem drugiej połowy Honduras-Ekwador i do tej pory sobą gardzę - ten cytat z Jerzego Pilcha, zapytanego o obejrzenie wszystkich meczów mundialu 2014, wrócił przed startem MŚ 2026 przy okazji tekstów Michała Okońskiego w „Magazynie Kopalnia” i Piotra Sadzika w Mint Magazine. Co ciekawe, w archiwum „Rzeczpospolitej” znaleźć  można rozmowę Stefana Szczepłka z mistrzem słowa o mundialu 2010, a w niej niemal identyczną frazę („Opuściłem drugą połowę USA – Słowenia i do teraz sobą gardzę”). Albo więc cytat uległ z czasem modyfikacji w zbiorowej pamięci, albo zmarłemu w 2020 r. pisarzowi zdarzyło się na dwóch kolejnych mundialach ominąć tylko po jednej połowie meczu.  Dla rozmowy o trwającym mundialu ten szczegół nie ma takiego znaczenia, istotniejsze jest to, że w przypadku turnieju w USA, Meksyku i Kanadzie, nawet najbardziej gorliwi wyznawcy święta mistrzostw świata są poddani niespotykanej wcześniej próbie

FOMO w wersji mundialowej

Oto bowiem w samej tylko fazie grupowej dostaliśmy więcej meczów (72) niż podczas całych mistrzostw świata w poprzednim, 32-zespołowym formacie (64 mecze w sumie, z czego 48 w grupach). O ile wcześniej cztery mecze rozgrywane jeden po drugim jednego dnia niemal się nie zdarzały (najczęściej zaraz na początku turnieju, by „wyrównać” terminarz po meczu otwarcia), to w przypadku MŚ 2026 stało się to praktycznie normą. Zdecydowanie nie były to „porcje degustacyjne”, co w połączeniu z „konsumpcją” w nocy czasu polskiego, musiał utrudniać degustację smakoszom mundialu. 

Z jednej więc strony w pamięć trudniej było trwale zapaść. Z drugiej – kibic nie znał dnia (nocy) ani godziny, gdy zaserwowano prawdziwy deser. Dla kibiców, którym zdrowie i obowiązki kazały starannie wybierać spotkania do oglądania w całości „na żywo”, takie mecze jak Iran – Nowa Zelandia czy Urugwaj – Wyspy Zielonego Przylądka wydawały się idealnymi do odpuszczenia na rzecz miękkiej poduszki. Tymczasem właśnie w nich emocji i zwrotów akcji było najwięcej. Kibic, który wówczas odpuszczał lub nietrafnie wybrał, mógł poczuć wspominaną przez Pilcha pogardę dla samego siebie. A zaraz potem zaczynała mu towarzyszyć mundialowa odmiana FOMO (ang. Fear Of Missing Out - lęk przed tym, że coś nas omija), a więc strachu, że kolejnej nocy znów prześpi coś spektakularnego.

Nowości MŚ 2026: kadry przy hymnach, kara za zasłonienie ust, przerwy na reklamy i nawadnianie

Mundial przyniósł nam zmiany w organizacji przebiegu meczu. Wyjście kompletnych kadr do wysłuchania hymnów przed meczem jest oceniane jednoznacznie pozytywnie. Znaliśmy już z innych rozgrywek (ale nie z MŚ) głośne tłumaczenie przez sędziów zmiany decyzji po powtórkach wideo (choć czasem język angielski arbitrów, jak podczas meczu otwarcia, pozostawiał sporo do życzenia). Wątpliwości budzi też pierwsza w historii czerwona kartka za zasłanianie ust (dostał ją Miguel Almiron).

Najbardziej kontrowersyjne są przerwy na reklamę nazywane przerwami na nawadnianie. Kibice w sporej części ich nie znoszą, podejście trenerów i piłkarzy bywa różne. To wszystko jednak didaskalia, podobnie jak zakładane przed turniejem zaangaożowanie prezydenta Donalda Trumpa, który jednak na trybunach podczas fazy grupowej się nie pojawił.

Jedenastka momentów fazy grupowej MŚ 2026

Gdy już skupimy się na sporcie, z 17 czerwcowych dni rozgrywania meczów fazy grupowej mundialu, przegapienie następujących jedenastu momentów mogło doprowadzić mundialowego kibica do pogardy dla samego siebie.

Łzy Advocaata

78-letni Dick Advocaat podczas mundialu 2026 został najstarszym trenerem w historii mistrzostw świata, a wzruszeń mu nie brakowało. Prowadzone przez niego Curaçao (najmniejszy kraj w historii mundialu) najpierw zdobyło historycznego gola w przegranym 1:7 meczu z Niemcami, a potem historyczny punkt po remisie z Ekwadorem. Holendra na mundialu miało nie być, po wywalczeniu awansu zrezygnował z prowadzenia Curaçao, by być bliżej chorej córki. Jej stan polepszył się jednak na tyle, że poprowadził zespół na MŚ. 

Radość Ekwadorczyków

Euforia Curaçao oznaczała jednocześnie kompromitację Ekwadoru, ale huśtawka nastrojów kibiców tej reprezentacji na koniec fazy grupowej podrzuciła ich wysoko w górę. Oto bowiem Ekwadorczycy pokonali sensacyjnie Niemców (odwracając wynik z 0:1 na 2:1), a obrazki pokazujące radość zawodników i kibiców mówią więcej niż tysiąc słów. 

Babcia Vozinhy

Curaçao przeszło do historii również w tym sensie, że udział w mundialu już zakończyło. Tymczasem Wyspy Zielonego Przylądka, po niespodziewanym remisie z Hiszpanią oraz dwóch kolejnych z Urugwajem i Arabią Saudyjską, przeszły sensacyjnie do 1/16 finału. Wielki udział miał w tym Josimar Évora Dias Silva, 40-letni bramkarz o ksywce Vozinha, który zawdzięcza ją swojej babuni.  

Spuszczona głowa Bielsy

Wyspy Zielonego Przylądka awansowały kosztem Urugwaju, kraju dwukrotnych mistrzów świata. Zaledwie dwa punkty drużyny Marcelo Bielsy i brak awansu z grupy z Cabo Verde i Arabią Saudyjską to największe rozczarowanie pierwszej fazy mundialu 2026. Bielsa to inspirator dla wielu słynnych trenerów, choćby dla Pepa Guardioli. Intensywność, jaką narzuca swoim drużynom jest na niebotycznym poziomie, ale w wielu przypadkach jego relacja z zespołem po pierwotnie gwałtownym płomieniu, szybko się wypalała. W przypadku Urugwaju nawet ten początkowy płomień był niewielki. Na samym mundialu żaru w zespole nie było widać wcale, a w samym Bielsie tlił się już bardziej buntownik niż trener. Do historii przeszła jego odmowa pozowania do zdjęć i wideo, dlatego na prezentacjach oglądać możemy tylko opuszczoną głowę argentyńskiego trenera.  

Król Messi

Bielsa jako selekcjoner Argentyny w 2006 roku pozwolił zadebiutować na mundialu Leo Messiemu. 20 lat później Argentyńczyk gra wciąż jak młody bóg futbolu, najpierw zachwycił hat-trickiem z Algierią, a potem z Austrią poprawił rekord strzelonych goli na MŚ należący wcześniej do Miroslava Klose. Nic dziwnego, że nawet osoby kochające piłkę z czasów Diego Maradony i wcześniejszych, uznają Messiego za najlepszego piłkarza w historii futbolu.

Czytaj więcej

Bartosz Nosal: Messi i Cristiano Ronaldo swoją grą podpowiadają Lewandowskiemu ws. nowego klubu

Powrót Cristiano Ronaldo 

Cristiano Ronaldo debiutował na MŚ tak jak Messi – w 2006 roku. Na każdym z sześciu swoich mundiali Portugalczyk strzelił gola, jako jedyny zawodnik w historii. W USA udało mu się w spotkaniu z Uzbekistanem, które poprzedził nieudany występ przeciw Demokratycznej Republice Kongo. Gdy więc po golach z Uzbekami, 41-latek zrobił swoje „siuuuuu!” był to też odgłos wielkiego kamienia spadającego z serca jemu i milionom Portugalczyków.

„Posąg” z DR Kongo... 

Cristiano Ronaldo bywa już porównany do posągów, ale na mundialu jest też kibic-posąg z Demokratycznej Republiki Kongo. Gdy Lumumba Vea stoi nieruchomo przez cały mecz, oddaje w ten sposób hołd dla Patrice’a Lumumby, pierwszego premiera jego kraju, który zginął z rąk zamachowców w 1961 r. 

Czytaj więcej

Człowiek-posąg i wiosłujący wikingowie. Na mundialu uwagę przyciągają nie tylko bramki

...i wiosłowanie Wikingów

Hitem na miarę islandzkiego klaskania „huh!” z Euro 2016 jest też wiosłowanie w wykonaniu norweskich kibiców. Po wygranych meczach piłkarze wiosłują razem z nimi, a że „jedenastka ze sternikiem" w postaci Erlinga Haalanda ma apetyty nawet na medal, celebracje w stylu wikingów powinniśmy jeszcze oglądać w fazie pucharowej. 

 

Burza Francji

Z rezerwowym składem Norwegii rozprawili się w ostatnim meczu Francuzi. Wicemistrzów świata na tym turnieju zatrzymała do tej pory tylko burza, która spowodowała, że mecz z Irakiem w Filadelfii został przerwany na dwie godziny, co nigdy wcześniej na mundialu się nie zdarzyło.

Porywczość Tunezji

Pierwszy raz w historii MŚ trener został zwolniony już po pierwszym meczu. Taką porywczością wykazali się Tunezyjczycy po porażce 1:5 ze Szwecją. Sabri Lamouchi musiał ustąpić, a jego miejsce zajął Herve Renard, ale nic to nie dało. Tunezja skompromitowała się też z Japonią (0:4) i Holandią (1:3). Henrykowi Kasperczakowi, zwolnionemu przez Tunezyjczyków po dwóch meczach MŚ 1998, pozostało powiedzieć, że wie, co czuje Lamouchi.

Rozżalony Iran

Nawet jeśli o polityce podczas mundialu mówi się mniej niż to zapowiadano przed turniejem, to nie wolno uciekać od tego tematu w kontekście reprezentacji Iranu. Irańczycy, zmuszeni przez władze USA do przebywania w bazie w Kanadzie i przylatywanie do Stanów na same mecze, głośno skarżyli się na zmęczenie podróżami i nierówne traktowanie. Ich żal musi być o tyle większy, że w ostatnich sekundach meczu z Egiptem cieszyli się już z gola na wagę zwycięstwa, ale sędzia Szymon Marciniak po analizie VAR anulował bramkę z powodu spalonego.