Jak podobał się panu finał mistrzostw świata? Słychać powszechne narzekania, że nie było to wielkie widowisko.
Z reguły oczekiwania są dużo wyższe niż to, co później widzimy. Ludzie chcą w finale oglądać wiele bramek, podbramkowych sytuacji, ale tu rolę odgrywa też taktyka. Ona sprawiła, że mecz Hiszpanii z Argentyną wyglądał tak, a nie inaczej. Ale to było spotkanie dwóch bardzo dobrych drużyn, widać było dużo piłkarskiej klasy i emocji również nie zabrakło, przynajmniej jak dla mnie.
Spodziewał się pan zwycięstwa Hiszpanów, a zwłaszcza tego, że dysproporcja względem Argentyńczyków będzie tak duża?
Potencjał Hiszpanów jest bardzo duży. Ci zawodnicy mają podstawy czysto piłkarskie, które pozwoliły im się w ten sposób zaprezentować. Ponadto oni byli przygotowani do tego turnieju niezwykle dobrze, powiedziałbym perfekcyjnie.
Argentyńczycy sprawiali wrażenie zmęczonych mistrzostwami. Grano w słońcu, wielu jest zaawansowanych wiekowo, Messi też nie biega za wiele...
…ale umiejętności piłkarskie ci zawodnicy też bezdyskusyjnie posiadają, grają przecież w bardzo dobrych klubach. Zwróciłbym jednak uwagę na coś innego: głód sukcesu Hiszpanów. Był bardzo widoczny. Moim zdaniem był tym elementem, który ostatecznie przesądził o zwycięstwie.
Dość krytycznie, przynajmniej w Polsce, oceniany jest sędzia Slavko Vinčić.
Poprowadzić mecz finałowy to jest wielka odpowiedzialność, nie wyobrażam sobie, by nie chciał tego zrobić jak najlepiej. A pomyłki? Zdarzają się, są wkalkulowane w futbol.
Czytaj więcej
Argentyńczyk Leandro Paredes po przegranym finale mistrzostw świata z Hiszpanią złapał za gardło Erica Garcię, a potem powalił na ziemię Gaviego. T...
Czy ten amerykański styl finału: długa przerwa na halftime show, wszystko, co działo się przed i wokół, też mogło mieć wpływ na obraz meczu? Piłkarzowi chyba trudniej się skoncentrować w takich okolicznościach?
Trudno mi powiedzieć, każdy piłkarz odbiera to indywidualnie.
Panu się to podobało?
Miało to pokazać wielkość organizacyjną, coś ekstra. Ja wolałbym się skoncentrować na meczu. Patrzyłem na cały mundial przede wszystkim pod kątem sportowym, umiejętności piłkarskich, tego jak futbol ewoluuje, jak staje się coraz szybszy. To mnie jako byłego piłkarza najbardziej interesowało. Podkreślić trzeba jedno, że „business is business”. Ze sportem to nie miało związku, ale futbol jest dzisiaj niesłychanie skomercjalizowany i jeszcze mocniej idzie w tę stronę. Z drugiej strony być może dla młodego pokolenia właśnie to show będzie tym bodźcem, który będzie motywował do wysiłku, ciężkiej harówki, wyrzeczeń, pracy nad sobą, by w takich widowiskach uczestniczyć.
Czytaj więcej
Finał mistrzostw świata dla mistrzów Europy. Gdyby zakończył się inaczej, można by mówić o wyjątkowej niesprawiedliwości.
Nie za duży był wpływ polityki na ten mundial? Wszyscy zapamiętamy interwencję Donalda Trumpa w sprawie czerwonej kartki Folarina Baloguna.
To już poszło za daleko, ale zostawiam tę kwestię bez komentarza. Wykracza poza sprawy boiskowe.
W przeciwieństwie do finału mecz o trzecie miejsce wyglądał jak radosny futbol na podwórku ze szczenięcych lat.
Pamiętajmy, że toczył się właśnie o trzecie miejsce. To w każdym zespole jest moment zawodu, przecież oczekiwania każdego z tych piłkarzy były wyższe, chcieli zagrać w finale. To się przełożyło na koncentrację i podejście do tego spotkania.
Czytaj więcej
Czekali na ten moment 16 lat. Hiszpanie zasłużenie pokonali broniącą tytułu Argentynę i zostali mistrzami świata. Trener Luis de la Fuente zbudował...
Czy turniej z udziałem aż 48 zespołów się obronił czy to jednak za dużo?
W finałach powinny uczestniczyć najlepsze drużyny. Dlaczego FIFA zdecydowała się na ich powiększenie, tego dokładnie nie wiem, mogę się tylko domyślać, ale przez to na pewno zainteresowanie w wielu krajach było dużo większe niż w przeszłości.
A tym samym przysporzyło więcej pieniędzy.
To już pan powiedział, ale oczywiście, nie ulega wątpliwości, że związane jest to z finansami.
Wraz z tym mundialem schodzą ze sceny wielcy ostatnich lat: Lionel Messi i Cristiano Ronaldo.
Potwierdzili na zakończonych mistrzostwach swoją wielkość, pokazali, że i w tym wieku można. Są wzorem do naśladowania dla młodych ludzi, bezdyskusyjnie piłkarzami wyjątkowej klasy. Młodsi w ich drużynach wciąż mieli się od kogo uczyć.
Nie grała w mundialu reprezentacja Polski, w tej sytuacji siłą rzeczy z największą uwagą przyglądał się pan z pewnością drużynie belgijskiej, która doszła do ćwierćfinału. Jak ten wynik jest w Belgii odbierany?
Belgowie pokazali się z bardzo dobrej strony. Odpadli z przyszłymi mistrzami świata nie dlatego, że grali źle. Zaprezentowali swój maksymalny na ten moment poziom. Odbiór ich występu jest bardzo pozytywny. Zainteresowanie i entuzjazm społeczeństwa były bardzo duże. Wielu z zawodników, którzy przez ostatnie lata miało kluczowy wpływ na tę kadrę, zbliża się do końca karier, ale oni jeszcze przez jakiś czas będą pomocni do tego, by przy nich dojrzewali następcy, których na szczęście widać.
Czytaj więcej
Południowcy potrafią się bawić. Potwierdziła to fiesta po zwycięstwie Hiszpanii na mundialu. Zabawa w naszej andaluzyjskiej miejscowości trwała do...
Mundial dopiero się skończył, a już rozkręcają się europejskie puchary. We wtorkowy wieczór walkę o Ligę Mistrzów rozpoczyna pański Górnik Zabrze. Jak widzi pan jego szanse z Fenerbahce Stambuł?
Fenerbahce to nie jest bylejaki zespół, wszyscy o tym wiemy. Będę oczywiście kibicował, sympatia jest niezmienna. Chciałbym, żeby Górnik się na tej międzynarodowej arenie prezentował jak najdłużej.
Wybiera się pan do Zabrza na jakiś pucharowy mecz?
Nie mam na razie takich planów, ale kto wie, jak przejdą do następnych rund, będą kolejne ciekawe mecze, to o tym pomyślę.
Jak pan postrzega zmiany w Górniku: prywatyzację, przejęcie klubu przez Lukasa Podolskiego?
Łukasz ma doświadczenie sportowe i wie, jak pod tym względem to wszystko poprowadzić. Ważne jest otoczenie, ludzie, którzy będą go wspierać, żeby była jedność celu. Wiadomo, że jak będą rozbieżne interesy, to zakładanych celów się nie osiągnie. W każdym razie trzymam za Górnika kciuki.