Już dawno triumf żadnego zespołu nie wywołał takiej radości w innych krajach. Można odnieść wrażenie, że większość świata trzymała kciuki za Hiszpanów. Wątpliwości nie pozostawia też przegląd prasy.

Angielski „Telegraph”: „Piłka nożna 1, przestępcy 0. Hiszpania wygrała mundial i wszyscy na tym zyskamy”. Francuski „L'Equipe”: „La Roja potwierdza status najlepszej drużyny na świecie. To wybitny zespół XXI wieku”. Niemiecki „Welt”: „Hiszpania koronuje nowe złote pokolenie”. Włoska „Gazzetta dello Sport”: „Tylko Hiszpanie mogli wygrać ten finał, bo gdyby puchar trafił do Argentyny, byłaby to obraza dla futbolu”.

Mundial. Hiszpanie wzięli wszystkie nagrody

– Do końca wierzyliśmy. Podczas mundialu byłem bardzo krytykowany, ale Bóg dał mi szansę i ją wykorzystałem – przekonywał Ferran Torres, rezerwowy wybrany na najlepszego piłkarza finału. Napastnik, który o miejsce w składzie Barcelony rywalizował do niedawna z Robertem Lewandowskim, strzelił w niedzielnym meczu jedynego gola, najważniejszego w swojej karierze.

„Na stałe wpisał się w historię hiszpańskiej reprezentacji” – podkreśla dziennik „El Pais”, a „Marca” dodaje: „Nie tylko wygraliśmy finał, my uratowaliśmy futbol”.

Andres Iniesta, który przed meczem razem z Argentyńczykiem Mario Kempesem prezentował kibicom na stadionie w Nowym Jorku Puchar Świata, a potem oglądał spotkanie w loży VIP wspólnie z Xavim, Sergio Ramosem czy Carlesem Puyolem (w ich towarzystwie był także Lewandowski), przeżył deja vu. W 2010 r., w RPA, to jego trafienie w dogrywce finału z Holandią dało Hiszpanii pierwszy tytuł mistrza świata.

Podobieństw jest więcej. Wtedy też Hiszpanie zaczęli od falstartu (porażka ze Szwajcarią, teraz bezbramkowy remis z Wyspami Zielonego Przylądka), a kluczem do triumfu okazała się solidna defensywa. Hiszpanie stracili w RPA dwa gole, w Ameryce tylko jednego. Unai Simon pobił rekord Waltera Zengi (czyste konto zachował w sumie przez 650 minut, ta passa sięga jeszcze mundialu w Katarze) i został uznany za najlepszego bramkarza mistrzostw.

Hiszpanie nie mieli słabych punktów, a swoją rolę odegrali także rezerwowi, m.in. Mikel Merino, autor goli na wagę awansu w meczach z Portugalią i Belgią. Nieprzypadkowo nowi mistrzowie zgarnęli wszystkie indywidualne tytuły. Graczem turnieju został ich kapitan Rodri, a 19-letni Pau Cubarsi, który był kluczową postacią defensywy, otrzymał nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika.

Liczył na nią z pewnością Lamine Yamal. Nie wszystko poszło jednak po jego myśli. Przyjechał do USA świeżo po kontuzji, zakończył swój premierowy mundial z jednym golem i jedną asystą, ale mocno pracował na rzecz drużyny. I został pierwszym piłkarzem, który jeszcze przed 20. urodzinami sięgnął zarówno po mistrzostwo Europy, jak i świata. Po meczu z Argentyną wyściskał się z Leo Messim. To symboliczne obrazki, które zapowiadają nieuchronną zmianę warty.

Luis de la Fuente: To zwycięstwo było nam pisane

– Jestem Yamalowi naprawdę wdzięczny, poświęcił się dla grupy – mówi selekcjoner Luis de la Fuente, architekt sukcesu Hiszpanów.

Jego złota seria zaczęła się jeszcze w reprezentacjach młodzieżowych, do mistrzostwa Europy prowadził kadry do lat 19 i 21. To tam wychował przyszłych mistrzów. Trener lubi podkreślać, że reprezentacja jest jak rodzina. Po finale tłumaczył, że jego zespół składa się z dobrych ludzi kierujących się wartościami, stawiających wspólne korzyści ponad indywidualnymi osiągnięciami.

– Wybieram tych, którzy pasują do grupy. Jesteśmy najbardziej zjednoczoną i niestrudzoną drużyną. To zwycięstwo było nam pisane. Zawodnicy pytali mnie, co zostało nam jeszcze do wygrania. Doszliśmy do wniosku, że będzie to po prostu kolejny mecz we wrześniu – opowiada De la Fuente, najstarszy trener, który zdobył złoto mundialu (65 lat, 28 dni).

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: W finale mundialu Hiszpania uratowała futbol

A będzie to prestiżowe spotkanie z Anglią – w Lidze Narodów, w której za kadencji De la Fuente też już triumfowali (2023). Hiszpanie nie przegrali od marca 2024 r. Licznik wskazuje już 38 meczów bez porażki. Pobili tym samym rekord Włochów, niepokonanych w latach 2018-2021. I nie chcą się zatrzymywać.

– Mam nadzieję, że tym razem na kolejne mistrzostwo będziemy musieli czekać tylko cztery lata – zaznacza Simon.