Nigdy nie pracował w wielkim klubie, a ostatnie dziesięć lat, zanim przejął pierwszą reprezentację, poświęcił na szkolenie młodzieży. To, co miało być jego słabością, okazało się bezcennym atutem, bo z większością piłkarzy zna się od dawna.
Można powiedzieć, że dla Unaia Simona, Rodriego, Mikela Oyarzabala, Daniego Olmo czy Mikela Merino jest jak ojciec. Sam podkreśla, że ich relacja wykracza poza ramy zawodowe. Zbliżyły ich też do siebie wspólne sukcesy. Najpierw z kadrą do lat 19, następnie do lat 21 i wreszcie z olimpijską. Z dwiema pierwszymi wygrywał mistrzostwa Europy (2015 i 2019 r.), z ostatnią zdobył srebro igrzysk w Tokio (2021).
Hiszpania w finale mundialu. De la Fuente idzie w ślady del Bosque
Jak zwykle w takich sytuacjach powątpiewano, czy de la Fuente odnajdzie się także w seniorskiej piłce, która rządzi się swoimi prawami. A on nie tylko się odnalazł, ale za chwilę może przebić osiągnięcia Vicente del Bosque, który napisał jak dotąd najpiękniejszy rozdział hiszpańskiego futbolu, zdobywając mistrzostwo świata (2010) i Europy (2012).
Czytaj więcej
Hiszpanie mają patent na Francuzów. W półfinale mistrzostw świata w Dallas zagrali bezbłędnie, zwyciężyli 2:0 i w niedzielę powalczą w Nowym Jorku...
– Jakiś czas temu zaczęliśmy podkreślać słowo, które dało nam ogromne poczucie bezpieczeństwa, pewności siebie i siły: rodzina. Chcemy, aby hiszpańska reprezentacja była rodziną. Od pierwszego do ostatniego zawodnika, wszyscy pracujemy z tą samą ideą w głowie, co daje mi poczucie spokoju i ukojenia. Wiem, że jestem w dobrym towarzystwie, to daje mi wielką pewność siebie – przekonuje de la Fuente.
De la Fuente zaczął od wygranej Ligi Narodów (2023), rok później był triumf na Euro, a teraz pozostał do zrobienia ostatni krok, czyli zwycięstwo na mundialu. Gdy w niedzielę usiądzie na ławce, będzie najstarszym trenerem, który poprowadzi zespół w finale mistrzostw świata (65 lat, 28 dni). Wyprzedzi tym samym właśnie wspomnianego del Bosque (59 lat, 200 dni).
Luis de la Fuente: Nie zmieniłem się ani trochę
– Odkąd przyjąłem tę posadę, nie zmieniłem się ani trochę. Nadal jestem tą samą osobą. Moje życie się nie zmieniło. Wciąż robię dokładnie to samo, co trzy i pół roku temu. Chodzę w te same miejsca, do tych samych restauracji, tych samych kawiarni, idę spokojnie ulicą, robiąc dokładnie to samo – opowiadał de la Fuente przed mundialem w USA, Kanadzie i Meksyku w rozmowie z agencją Reuters.
Czytaj więcej
Coraz rzadziej są porównywane do loterii. Możemy nazywać je okrutnymi i dyskutować nad ich sprawiedliwością. Ale nawet jeśli uznamy, że rzuty karne...
– Jest doskonale świadomy swoich mocnych stron. Nie jest głupcem, ani samochwałą. Jest bardzo przystępny, uprzejmy, serdeczny i bezpośredni – charakteryzował selekcjonera w wywiadzie dla FIFA, Eduardo Verdu, jego biograf.
Tych wszystkich sukcesów mogłoby jednak nie być, gdyby de la Fuente nie odpowiedział na ogłoszenie hiszpańskiej federacji, która szukała trenerów do swoich kadr młodzieżowych. Nic nie ryzykował, był wówczas bez klubu, bo z jego usług zrezygnowało Deportivo Alaves.
Podobno niektórzy piłkarze byli zaskoczeni jego manierami, tym, że w szatni można rozmawiać w sposób tak kulturalny, używając słów „proszę” i „dziękuję”. W niedzielę wszyscy będą mieli okazję mu podziękować za to, co już dla nich zrobił, niezależnie od wyniku finału.