Wraz z Szymonem Marciniakiem i rodzinami spędzacie urlop w Hiszpanii. Z reguły to czas na refleksje. Jakie towarzyszą wam po amerykańskim mundialu?
Minęło chyba jeszcze za mało czasu, by przyszły jakieś głębsze przemyślenia. To dopiero parę dni od powrotu, potrzeba dłuższej perspektywy. Zresztą staramy się w trakcie urlopu w ogóle o piłce nie myśleć i nie rozmawiać.
Czytaj więcej
W nocy, po ogłoszeniu nominacji na ostatnie mecze, napisałem Szymonowi: „Dla mnie i tak jesteś najlepszy” – opowiada „Rz” Michał Listkiewicz, były...
Jechaliście do USA zapewne ze świadomością, że dwa finały mistrzostw świata z rzędu byłyby cudem, ale na półfinał czy ćwierćfinał chyba liczyliście, klasa sędziowska waszego zespołu do tego upoważnia. Skończyło się na dwóch meczach grupowych, więc niedosyt pewnie pozostał?
Wiedzieliśmy, że nie ma ani racjonalnych, ani pozaracjonalnych przesłanek do tego, by jakiś sędzia poprowadził dwa finały mundialu. Zdecydowanie łatwiej byłoby trafić szóstkę w totka, niż po czterech latach znów sędziować finał. Na to w ogóle nie liczyliśmy. Wiedzieliśmy, że w pierwszym meczu trzeba się dobrze zaprezentować, a jeśli to się uda, to samo zrobić w drugim. Czyli mówiąc Adamem Małyszem, oddać dwa dobre skoki, a potem czekać, co z tego wyniknie. Uważam, że spotkania Argentyny z Algierią i Iranu z Egiptem sędziowaliśmy na bardzo wysokim poziomie. Na ten trzeci mecz zapracowaliśmy, ale w turnieju nie tylko forma sportowa decyduje.
W takim razie co decyduje?
Dochodzą ograniczenia wynikające z zasad obsady, choćby neutralności konfederacji. Już tylko założenie, by Europejczyk nie sędziował europejskich drużyn, bardzo zawężało pole manewru. Do tego wiele razy sędziowaliśmy Argentynę, na poprzednich dwóch mundialach trzykrotnie i teraz znowu. To też pozwalało przypuszczać, że po raz kolejny nam jej nie dadzą. Oczywiście liczyliśmy, że w fazie pucharowej coś nam jednak przypadnie. Być może Szymon padł ofiarą swojej klasy, trzymano go na najważniejsze spotkania, a później drabinka tak się ułożyła, że meczu dla niego zabrakło. To oczywiście tylko moja teoria, bo ja przecież nie znam założeń obsadowych, to jest wyłączna kompetencja komisji sędziowskiej FIFA.
Czytaj więcej
Argentyńczyk Leandro Paredes po przegranym finale mistrzostw świata z Hiszpanią złapał za gardło Erica Garcię, a potem powalił na ziemię Gaviego. T...
W którym momencie zrozumieliście, że mundial się dla was skończył?
Ułamek proc. nadziei człowiek zawsze ma z tyłu głowy, niezależnie od sytuacji. Ale po obsadzie pierwszego półfinału Francji z Hiszpanią, w którym w ekipie VAR znalazł się Tomek Kwiatkowski, pomyśleliśmy, że być może to był mecz, który miał przypaść nam, ale z jakichś przyczyn nie przypadł. Było jasne, że Argentyny z Anglią nie dostaniemy i żadnego z dwóch ostatnich spotkań też nie.
Siedząc w Ameryce pięć tygodni, nie towarzyszyło wam poczucie, że lepiej by było, gdyby odesłali was do domu po fazie grupowej?
Tak byśmy myśleli, gdybyśmy mieli poczucie, że od początku było założenie, iż Szymon dostanie tylko dwa mecze. Jesteśmy jednak przekonani, że to trzecie spotkanie było dla nas przewidziane i dopiero w praniu wyszło inaczej. Ponieważ mamy dobrą atmosferę w zespole i byliśmy zgrupowani w fajnym miejscu w Miami, nie narzekaliśmy. Zwłaszcza że lubimy swoją pracę.
Macie o coś pretensje do siebie? Medialnie głośno było o braku kartki dla Leo Messiego za faul w meczu z Algierią.
Powinna być żółta kartka. Zgodnie z kryteriami i wytycznymi ogłoszonymi sędziom i drużynom przed turniejem na pewno nie czerwona. Może ze strony władz sędziowskich zabrakło komunikacji z mediami, żeby te wytyczne były szerzej rozumiane, co spowodowało dyskusje.
Czytaj więcej
Jeśli gol dla Egiptu został anulowany, to wcześniej to samo powinno spotkać Argentynę w meczu z Austrią. Obie sytuacje w kluczowych aspektach były...
W jaki sposób byliście oceniani w trakcie mundialu?
Bezpośrednio po meczu była rozmowa indywidualna z instruktorem, a następnego dnia wspólna odprawa ze wszystkimi sędziami prowadzona przez Pierluigiego Collinę, Massimo Busaccę lub któregoś z instruktorów. Prezentowano na niej kilkanaście klipów z meczów poprzedniego dnia i omawiano, czy decyzje były dobre czy złe. Jeśli złe, to dlaczego, na podstawie jakich kryteriów. Sytuacja z Messim została oceniona jako zinterpretowana prawidłowo. Oczywiście zabrakło żółtej kartki, ale to nie jest coś, co mogłoby wpłynąć w praktyce na naszą sytuację turniejową, raczej nam nie zaszkodziło. Choć ta sytuacja dla kibiców i mediów wpisywała się w ciąg wydarzeń, które zrodziły opinię, że Argentyna jest w turnieju forowana. Z taką opinią ciężko jest walczyć, więc ona mogła być brana pod uwagę w obsadzie, by nie dolewać oliwy do ognia, i dodatkowo wpływała, że nie chciano nam dać meczu Argentyny. Ale powtórzę, to tylko moje dywagacje.
Sytuacja z Messim została oceniona jako zinterpretowana prawidłowo. Oczywiście zabrakło żółtej kartki, ale to nie jest coś, co mogłoby wpłynąć w praktyce na naszą sytuację turniejową, raczej nam nie zaszkodziło
Największą kontrowersją mundialu było zawieszenie kary za czerwoną kartkę dla Folarina Baloguna wskutek nacisków politycznych. Czy sędziów to obruszyło, zrodziło pytanie, po co pracujemy, pokazujemy kartki, skoro na wyższych szczeblach ktoś może jednym telefonem wyrzucić je do kosza?
W środowisku nie ma za wielu takich rozmów. Każdy zespół patrzy na siebie i chce jak najlepiej wypaść. Sędziowie, zwłaszcza na turnieju, nie są od politykowania, tylko od skupiania całej swojej energii na dobrym sędziowaniu. W tej konkretnej sytuacji czerwonej kartki nie anulowano, nie stwierdzono, że była niesłuszna, tylko użyto zapisu regulaminowego, który pozwalał zawiesić wykonanie kary, a to już nie jest sprawa sędziowska. Arbiter pokazuje kartkę, ale nie decyduje o tym, ile meczów będzie pauzował ukarany zawodnik. Od tego są komisje dyscyplinarne, zupełnie inne ciała. Tak jest też w każdej lidze. Jakiś niesmak tej sytuacji dało się odczuć, ale podejście było takie, że my wykonujemy swoją pracę.
Czytaj więcej
Niedzielny mecz finałowy mundialu Hiszpanii z Argentyną poprowadzi Słoweniec Slavko Vincić. Takiego wyboru raczej nikt się nie spodziewał. FIFA pot...
Mundial przyniósł kilka nowinek w zakresie przepisów. Sprawdziły się?
Zmiany miały przede wszystkim przyspieszyć efektywny czas gry przy wrzutach, wznowieniach, wymianie zawodników, i one przyniosły pożądany efekt. Jest prosta, dość twarda reguła odliczania czasu, do której wszyscy się dostosowali. Podobnie do zejścia zawodnika, jeśli sędzia musiał przerwać grę z powodu urazu. Symulacji było wcześniej sporo, co znamy choćby z naszej ligi w wykonaniu bramkarzy, by trener mógł udzielić wskazówek reszcie drużyny. Wprowadzona zmiana bardzo mocno ograniczyła taką możliwość.
Czy jakieś duże turnieje jeszcze przed nami? Ja z Szymonem nie rozmawiałem o tym, czy zamierza jeszcze tyle czasu sędziować i w jakim składzie
A na czym polega półautomatyczny spalony, który wkracza też do naszej ligi?
Do tej pory sędzia VAR, żeby sprawdzić decyzję asystenta, musiał w systemie pewne rzeczy wprowadzić ręcznie, co przy trudniejszych sytuacjach chwilę trwało i wszystkich denerwowało. Teraz 16 kamer kinetycznych i czip w piłce pozwalają to monitorować automatycznie na bieżąco i sędzia VAR już w momencie zdarzenia ma na monitorze odpowiednią flagę wskazującą, czy była pozycja spalona czy nie. Musi tylko sprawdzać, czy system nie dokonał jakiegoś przekłamania.
Asystenta to trochę nie uprzedmiotawia?
Na pracę na boisku to nie wpływa, przyspiesza tylko analizę VAR. Z jednej strony jest mniejsza presja, bo człowiek ma świadomość, że jeśli nawet się pomylił, to VAR zmieni decyzję i wynik nie będzie wypaczony. Z drugiej władze sędziowskie nie chcą, by decyzje były kilka razy w meczu zmieniane, bo to źle wpływa na zawodników i nasz wizerunek. W efekcie z tego, czy decyzje są prawidłowe, jesteśmy rozliczani jeszcze bardziej.
Czytaj więcej
Szymon Marciniak chciał zostać piłkarzem i pewnie jak każdy chłopak śnił o finale mundialu. Marzenie spełnił jako sędzia. I wypadł w niedzielę nie...
Snujecie marzenia o czwartym mundialu, kolejnym Euro czy może myślicie o sędziowskiej emeryturze w kraju bogatych szejków?
O to ostatnie trzeba pytać Szymona, bo jeśli ktoś ma takie oferty, to on. Nie pamiętam, żeby zapraszano do Arabii Saudyjskiej asystentów, chociaż gdyby ktoś mi taką ofertę złożył, to bym ją zapewne rozważył. W sędziowaniu w ciągu dwóch, trzech miesięcy potrafi się bardzo wiele zmienić, zwłaszcza że z wiekiem rośnie ryzyko kontuzji. Szymon do ostatniej chwili walczył o powrót do zdrowia, żeby pojechać na ten mundial. Czynników niezależnych jest sporo, więc wielkich planów nie robiliśmy. Czy jakieś duże turnieje jeszcze przed nami? Ja z Szymonem nie rozmawiałem o tym, czy zamierza jeszcze tyle czasu sędziować i w jakim składzie. Na razie wracamy do polskiej ligi, a od 3 sierpnia jesteśmy do dyspozycji w rozgrywkach UEFA. Wakacje się kończą.