Po przegranym debiucie w meczu Chicago Fire z Interem Miami Lewandowski wspominał, że musi minąć jeszcze trochę czasu, zanim złapie na boisku porozumienie z nowymi kolegami. Dodał też, że nadal nie jest w optymalnej formie.

Czytaj więcej

Robert Lewandowski po prezentacji w Chicago Fire: Byłem pod wrażeniem, jak klub o mnie się starał

Mimo wszystko wydawało się, że znów zobaczymy go w wyjściowym składzie Chicago Fire. Tymczasem trener Gregg Berhalter miał inny plan i zostawił go na ławce rezerwowych.

Robert Lewandowski wciąż bez bramki w USA

Już po pół godzinie gry kamery pokazywały jednak, jak polski napastnik rozpoczął rozgrzewkę. Nic dziwnego, że szykował się do wejścia na murawę, skoro Strażacy przegrywali w tym momencie 1:2, a przed przerwą stracili jeszcze trzecią bramkę.

New York City to dla nowej ekipy Lewandowskiego rywal wyjątkowo niewygodny. Nie potrafią go pokonać od 2021 r. Klub zarządzany jest przez szejków ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich (perła w ich koronie to oczywiście Manchester City), o czym nie dają zapomnieć wielkie reklamy Etihad na koszulkach zawodników oraz na stadionie w Bronksie, z którego na co dzień korzystają też baseballiści New York Yankees.

Nie było co zwlekać ze zmianami i Berhalter posłał Lewandowskiego na murawę od razu po przerwie. Na trybunach, podobnie jak parę dni temu w Miami, powiewały biało-czerwone flagi, widać było transparenty z prośbami o autograf, koszulkę, a nawet wyznaniem miłości dla polskiego napastnika.

Lewandowski szybko wywalczył rzut wolny, potem niewiele zabrakło, by doszedł do dośrodkowania i sfinalizował je golem, na którego tak bardzo czeka. Ale to była jedna z niewielu sytuacji, jakie miał tego wieczora. Albo był dobrze pilnowany przez przeciwników, albo koledzy podejmowali złe decyzje i nie dostawał od nich podań.

Kiedy kolejny mecz Chicago Fire?

Czasu na spokojne treningi i nadrabianie zaległości będzie miał teraz sporo. Kolejny mecz (z Charlotte FC) Chicago Fire rozegra dopiero w nocy z 1 na 2 sierpnia. Tym razem już przed własną publicznością. Może doping kibiców natchnie zespół do lepszej gry, co przełoży się także na bramkowe okazje dla kapitana reprezentacji Polski.