Lewandowski miał od razu okazję przekonać się, jaki poziom prezentuje MLS, skoro debiutował w meczu na szczycie Konferencji Wschodniej, na terenie aktualnego wciąż mistrza.
Trener Gregg Berhalter wystawił go od razu od pierwszej minuty. Trzeba przyznać, że trochę nie miał wyjścia, bo z zespołem żegna się dotychczasowy lider i najlepszy strzelec ligi Hugo Cuypers. Belg nie znalazł się w kadrze meczowej, a w najbliższych dniach ma podpisać kontrakt z Monterrey. Z drugiej strony polski napastnik raczej i tak szansę by dostał, ponieważ Berhalter pokłada w nim wielkie nadzieje i już na konferencji przekonywał, że mimo dłuższej przerwy od gry nie odstaje on od kolegów z drużyny.
Robert Lewandowski zadebiutował w MLS. Kuriozalny gol samobójczy Interu
– Może będę potrzebował czasu, żeby się przystosować i zaadaptować, ale ze względu na swoje doświadczenie jestem tu też po to, aby pomóc kolegom i klubowi wykonać kolejny krok – opowiadał Lewandowski w przedmeczowym wywiadzie dla Apple TV, która posiada wyłączne prawa do rozgrywek MLS. Dodał, że przeprowadzka do USA to dla niego okazja do zdobycia nowych doświadczeń także poza boiskiem.
Lewandowski będzie musiał się nauczyć, że w Ameryce czas płynie inaczej. Widzieliśmy to już w trakcie mundialu. I nie chodzi tylko o przerwy na nawodnienie, które wydłużają mecze, ale o podejście do punktualności. Spotkania często rozpoczynają się z poślizgiem, nie inaczej było w Miami. Na trybunach nie brakowało polskich flag (więcej rzecz jasna zobaczymy w Chicago), ale w oczy raziły też puste krzesełka. Nieobecność Leo Messiego zapewne miała tu duże znaczenie, Lewandowski nie był wystarczającym magnesem dla kibiców.
Argentyńczyk odpoczywa po mundialu (podobnie jak Rodrigo De Paul), ale w wyjściowym składzie Interu pojawił się inny były gwiazdor Barcelony, Urugwajczyk Luis Suarez. I to właśnie on wystąpił w roli głównej. Najpierw trafił z rzutu karnego zdobył bramkę na 1:1, a później przeprowadził świetną akcję z Germanem Berterame i podwyższył na 2:1. Za bramkami strzelały fajerwerki, a kamery pokazywały bijącego brawo Brazylijczyka Casemiro, który będzie kolejną gwiazdą, jaka wkrótce dołączy do Interu.
Nazwisko Lewandowskiego było co chwilę wymieniane przez komentatorów w transmisji, choć to nie on dał prowadzenie Chicago Fire. Zobaczyliśmy za to jednego z najbardziej kuriozalnych goli samobójczych. Ian Fray podał po ziemi, a bramkarz gospodarzy Rocco Rios Novo nie trafił w piłkę i ta wturlała się do bramki. Być może wpadł w panikę, że w pobliżu jest Lewandowski, ale miał mnóstwo miejsca i czasu na reakcję.
Inter Miami – Chicago Fire. Jak wypadł debiut Roberta Lewandowskiego?
Polski napastnik spędził na boisku 63 minuty. Nie stał w polu karnym i nie czekał na podania, cofał się po piłkę, próbował rozgrywać, był również aktywny w obronie. Koledzy często szukali go podaniami, można odnieść wrażenie, że czasem nawet na siłę.
Zadowolony z debiutu Polak jednak być nie może. Nie krył rozczarowania, jego mina mówiła wszystko. Chwilę po tym, jak opuścił murawę, wyrównał jeden ze zmienników, Puso Dithejane. Ale w samej końcówce Inter zdołał zapewnić sobie zwycięstwo, gdy strzał Suareza dobił 20-letni Preston Plambeck. Atmosfera była raczej piknikowa, tempo gry odstające od tego, jakie znamy z europejskich boisk.
Kolejna okazja na zobaczenie Lewandowskiego w akcji już w nocy z soboty na niedzielę. Chicago Fire zmierzą się na wyjeździe z New York City. Przed własną publicznością zagrają dopiero w pierwszy sierpniowy weekend.