Anulowanie gola dla Egiptu, bo na drugim końcu boiska faulowany był Argentyńczyk, wzbudza kontrowersje. Ta decyzja była prawidłowa?

Z punktu widzenia „Przepisów gry” i „Protokołu VAR” decyzja Françoisa Letexiera była prawidłowa, bo akcja bramkowa zaczęła się od faulu zawodnika drużyny, która tego gola strzeliła. Egipcjanin nadepnął na nogę Lisandro Martineza i tego nie da się inaczej ocenić. Przepisy są jednoznaczne: Egipt zdobył bramkę w wyniku przewinienia, więc trzeba ją było anulować. Większość komentujących patrzy przez pryzmat innych decyzji sędziowskich, a szczególnie tego, co stało się w meczu Argentyna – Austria. Tam Argentyńczycy strzelili gola po faulu w środku boiska. Mówiło się w środowisku sędziowskim, że decyzja była broniona przez FIFA, bo sytuacja wydarzyła się na środku i Austriacy mieli dużo czasu na reakcję. Jeśli tak, to taka sama logika powinna być zastosowana w stosunku do Egipcjan. Argentyńczycy mieli dwa razy więcej czasu i przestrzeni na to, żeby powstrzymać akcję, niż w tamtym meczu Austriacy. Jeśli gol dla Egiptu został anulowany, to wcześniej to samo powinno spotkać Argentynę. Obie sytuacje w kluczowych aspektach były podobne i obie decyzje pokazują, jaki jest bałagan na mistrzostwach świata.

Czytaj więcej

Po telefonie Donalda Trumpa czerwona kartka uchylona. UEFA: Przekroczono czerwoną linię

Kibiców oburza pewnie fakt, że faul miał miejsce na drugim końcu boiska, a nie tuż przed bramką Argentyny.

Zgodnie z „Protokołem VAR” nie można uznać gola, jeśli drużyna zdobyła go dzięki przewinieniu popełnionemu w akcji poprzedzającej tego gola. Uznanie bramki w takiej sytuacji byłoby niesprawiedliwe. Można to porównać do wzbogacenia się w wyniku jakiejś nieuczciwości. Odległość miejsca faulu od bramki jest kwestią drugorzędną, ale tutaj aż kłuje w oczy, że gol Argentyny został uznany po faulu na środku boiska, a bramka Egiptu została anulowana z powodu faulu na drugim końcu boiska, około 100 metrów od bramki Argentyny…

Argentyna jest specjalnie traktowana?

Nie chcę tego w ten sposób komentować. Fakty są, jakie są.

Czytaj więcej

Burza po spalonym o włos. O nieuznanym golu przesądził chip w piłce

Letexier nie powinien od razu odgwizdać faulu? Nie byłoby takich kontrowersji. Sędziowie za mocno polegają na VAR?

VAR na pewno zmienił sędziowanie. Czy w tej sytuacji Letexier widział dokładnie, co się stało, czy polegał na sobie, czy jednak na VAR, to tego się nie dowiemy, bo nie możemy odtworzyć jego myśli. Generalnie, jeśli coś dzieje się w rejonie chorągiewki rożnej, to sędziowie powinni polegać na sobie i gwizdać to, co widzą, bo prawdopodobieństwo bramki jest niewielkie. Inaczej jest wtedy, gdy sędzia tuż przed potencjalnym golem widzi zdarzenie, ale nie jest pewny. Wtedy może i czasem powinien czekać, a VAR może wszystko zweryfikować. Przy faulu na Martinezie nie było na co czekać.

Szymon Marciniak nie poprowadził żadnego meczu 1/8 finału. Co to może oznaczać?

Trudno powiedzieć, jaki jest prawdziwy powód, bo nie siedzimy w głowach Pierluigiego Colliny i Massima Busakki. Takie oszczędzanie naszego sędziego jest zaskakujące, bo przed turniejem zanosiło się na to, że Szymon będzie bardzo eksploatowany i może nawet pobije rekord Uzbeka Rawszana Irmatowa, który na trzech mundialach poprowadził 11 meczów. Tak by się mogło stać, gdyby był obsadzany w każdej rundzie albo prawie każdej. Póki co w tym mundialu ma tylko dwa mecze na koncie, oba wysoko ocenione przez FIFA. Taka liczba spotkań Szymona byłaby częściowo uzasadniona, gdyby inni arbitrzy pracowali świetnie. Ale tak nie jest. Nie chodzi o kibicowanie Polakowi, ale o trzeźwą ocenę sytuacji. FIFA powinna minimalizować ryzyko błędów, kontrowersji, skandali, czyli powinna możliwie najczęściej wyznaczać sędziów najlepszych, najbardziej doświadczonych i będących w najwyższej formie. Tymczasem bardzo słaby sędzia Tantaszew prowadził w tym mundialu trzy mecze, wybitny arbiter Marciniak – tylko dwa. To jest co najmniej zaskakujące.

Czytaj więcej

Adam Lyczmański dla „Rzeczpospolitej”: Messi powinien dostać czerwoną kartkę

Z czego to może wynikać?

Ze złego zarządzania sędziami przez FIFA. Być może Collina chciał oszczędzić Marciniaka na jakiś bardzo ważny mecz? Może, ale póki co na takiej polityce obsadowej FIFA wychodzi bardzo źle.

Typowałem, że Szymon poprowadzi na tym turnieju cztery, pięć, może sześć meczów. Może dostanie teraz ćwierćfinał Norwegia – Anglia i potem półfinał w drugiej połówce drabinki, a może zostanie wyznaczony jeszcze tylko raz… Niezbadane są wyroki Colliny.

Jest szansa na to, że stanie się coś historycznego i Polak poprowadzi drugi finał?

Dotychczas żaden sędzia nie prowadził dwóch finałów mundialowych. Zbyt wielu było sędziów wybitnych, aby jednego wyróżniać tak bardzo po raz drugi. Ale teraz FIFA jest w głębokim kryzysie wizerunkowym. Gianni Infantino opublikował zdjęcie z Szymonem Marciniakiem, jakby chciał przypomnieć, że na mundialu są najlepsi sędziowie. Owszem, są najlepsi i czołowi, tyle że akurat Marciniak dwie pierwsze rundy pucharowe spędził głównie w hotelu, na treningach i na szkoleniach. Nie zdziwiłbym się, gdyby teraz sam Infantino naciskał na Collinę, żeby finał mundialu sędziował najbardziej znany arbiter na świecie, czyli właśnie Szymon. To możliwe. A jak bardzo prawdopodobne, to zależy od tego, co wydarzy się w ćwierćfinałach i półfinałach.

Na razie pewne jest to, że ten mundial układa się dla FIFA bardzo źle. Skandal goni skandal: złamanie „Protokołu VAR” w meczu USA – Paragwaj w celu anulowania części meczu, „cofnięcia gry” i anulowania żółtej kartki dla Amerykanina, potem skandal z sędziowaniem Ilgiza Tantaszewa z Uzbekistanu w spotkaniu Paragwaj – Francja, następnie afera z anulowaniem zawieszenia po czerwonej kartce dla Amerykanina w wyniku interwencji prezydenta USA Donalda Trumpa… FIFA już dawno nie była w tak fatalnej formie, jak w czasie tego mundialu.