Niespodziankami pachniało już wcześniej. Piłkarze Wysp Zielonego Przylądka postawili się w poprzedniej rundzie Argentyńczykom i przegrali dopiero po dogrywce. Anglicy uciekli spod topora w meczu z Demokratyczną Republiką Konga dopiero w ostatnich minutach. Belgowie już chyba sami nie wierzyli, że mogą wyrównać, ale wyrwali zwycięstwo Senegalowi.
Argentyna postanowiła igrać z losem już drugi raz i to mimo że teoretycznie ma najłatwiejszą drogę ze wszystkich faworytów. W jednej części drabinki zderzają się ze sobą potęgi: Hiszpania najpierw trafiła na Portugalię, żeby w ćwierćfinale wpaść na Belgię, a potem ewentualnie na zwycięzcę meczu Francja – Maroko. Portugalczycy też nie mieli łatwo, bo w 1/16 finału musieli pokonać Chorwację. Mistrzowie świata mieli teoretycznie autostradę do półfinału, w dodatku wyłożoną czerwonym dywanem, ale sami, za wszelką cenę, kopali sobie wyboje.
Mundial. Egipt zaskoczył Argentynę
Argentyna na papierze miała wszystkie atuty w meczu z Egiptem po swojej stronie: najlepszego piłkarza świata, do tego Juliana Alvareza i Lautaro Martineza z przodu, a w środku Rodrigo De Paula, Enzo Fernandeza i Leandro Paredesa. A Egipt po swojej stronie miał entuzjazm, pewność siebie i Mohameda Salaha. Ibrahim Hassan, dyrektor reprezentacji, powiedział, że nie muszą się oglądać na Messiego, skoro sami mają w składzie taką gwiazdę.
I przez większość meczu Egipcjanie pokazywali, że nikogo i niczego nie zamierzają się bać na stadionie w Atlancie. Co z tego, że Argentyńczycy spychali rywali pod ich pole karne, że przerzucali piłkę z jednej strony na drugą, skoro do sytuacji dochodzili rzadko, a jeśli już im się udawało, to świetnie bronił Mostafa Shoubir. Zatrzymał nawet rzut karny wykonywany przez Messiego. Argentyńczyk pomylił się w tym turnieju już drugi raz i przeszedł tym samym do historii.
Egipcjanom wystarczył z kolei jeden strzał, żeby wyjść na prowadzenie i potem spokojnie bronić przewagi. Wydawało się, że w drugiej połowie już pogrzebali Argentynę i to nawet dwa razy. Najpierw gola nie uznał Francois Letexier, bo akcja zaczęła się od faulu na Julianie Alvarezie, tak przynajmniej podpowiedział Francuzowi zespół VAR, a on się do tego przychylił. Piłkarze z Afryki ukąsili jednak rywali jeszcze raz, a piękną akcję Egipcjan wykończył Mostafa Ziko.
Argentyna wierzyła do samego końca, Messi podał tlen
Trzeba jednak Argentyńczykom oddać, że nie pękli. Wierzyli do samego końca, że są w stanie odwrócić losy spotkania. Kontaktowego gola strzelił w 79. minucie Cristian Romero, a niedługo później pięknym uderzeniem wyrównał Messi. Kamery pokazały, jak wziął głęboki oddech, bo po zmarnowanym karnym byłby głównym winnym klęski Argentyny.
Kiedy wydawało się, że będzie dogrywka, Argentyńczycy wyprowadzili trzeci cios. Najpierw zaatakowali Egipcjanie, reklamowali zagranie obrońcy ręką, a w tym czasie mistrzowie świata pędzili z kontrą. Shoubira strzałem głową pokonał Enzo Fernandez. Piłkarze z Afryki rzucili się do sędziego, żeby protestować, bo skoro im anulowano bramkę, to tego samego domagali się teraz. Letexier nie znalazł jednak do tego podstaw, za to pokazał kilka żółtych kartek i jedną czerwoną dla członka egipskiego sztabu.
Argentyńczycy grają dalej, ale każdym meczem udowadniają, że nie są drużyną na miarę mistrzostwa świata. Jeśli piłkarscy bogowie i arbitrzy będą dla nich mniej łaskawi, to sami mogą sobie nie poradzić.
1/8 finału: Argentyna – Egipt 3:2 (0:1)
Gole – dla Argentyny: Cristian Romero (79'), Lionel Messi (83'), Enzo Fernandez (90'+2); dla Egiptu: Yasser Ibrahim (15'), Mostafa Zico (67').
Argentyna: 23. Emiliano Martinez, 3. Nicolas Tagliafico (15. Nico Gonzalez, 66'), 6. Lisandro Martinez, 13. Cristian Romero (19. Nicolas Otamendi, 90'+5), 26. Nahuel Molina (4. Gonzalo Montiel, 73'), 5. Leandro Paredes, 7. Rodrigo De Paul (22. Lautaro Martinez, 66'), 20. Alexis Mac Allister, 24. Enzo Fernandez, 9. Julian Alvarez (25. Facundo Medina, 90'+5), 10. Lionel Messi.
Egipt: 23. Mostafa Shoubir, 2. Yasser Ibrahim, 3. Mohamed Hany, 5. Ramy Rabia, 15. Karim Hafez, 8. Emam Ashour (14. Hamdy Fathy, 46'), 11. Mostafa Zico (22. Omar Marmoush, 80'), 17. Mohanad Lashin (25. Zizo, 90'+6), 19. Marawan Attia, 10. Mohamed Salah, 12. Haissem Hassan (7. Trezeguet, 73').
Żółte kartki: Mostafa Shoubir (90'+3), Hamdy Fathy (90'+4), Marawan Attia (90'+8), Hossam Hassan Hussein (trener, 90'+9), Haissem Hassan (90'+12) (Egipt)