Jeszcze zanim skończył się mecz z Amerykanami, Belgowie po raz pierwszy zakpili z prezydenta USA. Po bramce Romelu Lukaku, który w doliczonym czasie gry ustalił wynik na 4:1, wykonali taniec radości przypominający ruchy Trumpa z jego udanej kampanii prezydenckiej w 2024 r.

Dwa dni po obchodach 250-lecia niepodległości USA Amerykanie rozegrali najgorsze spotkanie na mundialu i dołączyli do dwóch innych gospodarzy, Meksykanów i Kanadyjczyków, którzy pożegnali się z turniejem w 1/8 finału. Nie pomógł Folarin Balogun. Najlepszy strzelec drużyny, za którym wstawił się Trump, telefonując do szefa FIFA i prosząc o anulowanie mu kary, był niewidoczny i niczym się nie wyróżnił.

Amerykańskie media szukają winnych po porażce z Belgią

Zresztą trudno oprzeć się wrażeniu, że zamieszanie wokół czerwonej kartki dla Baloguna odbiło się na całym zespole, choć piłkarze i trener Mauricio Pochettino zarzekali się, że to nie miało żadnego wpływu na ich postawę na boisku. Belgów za to zmobilizowało do jeszcze większej walki.

– Zaakceptowałem decyzję, kiedy dostałem czerwoną kartkę, i zaakceptowałem również, kiedy powiedziano mi, że mogę grać. Nie mam wiele więcej do powiedzenia w tej sprawie. Belgia była dziś po prostu lepsza – podkreślał Balogun, a pomocnik reprezentacji Belgii Nicolas Raskin przyznał: – W naszej drużynie panowało poczucie niesprawiedliwości i byliśmy zdecydowani odpowiedzieć na to na boisku.

W amerykańskiej prasie ruszyły rozliczenia. „The Athletic”, czyli sportowa sekcja „New York Timesa” pisze o tym, że gospodarze „oblali najważniejszy test w swoim życiu”. „Z dziesiątkami milionów Amerykanów przed telewizorami, przy niespotykanym nigdy wcześniej zainteresowaniu i wsparciu, w poniedziałkowy prime time, w blasku reflektorów na całym świecie – to była bezprecedensowa szansa dla tej reprezentacji, dla tych zawodników i dla całej dyscypliny. I ją zmarnowali” – ocenia serwis.

Czytaj więcej

Łukasz Majchrzyk: FIFA na telefon. Dla możnych tego świata zrobi wiele

Nastroje w USA są podłe. Jedni komentują, że ta porażka obciąża przede wszystkim zawodników, których uważano za najbardziej utalentowane pokolenie w historii amerykańskiej piłki, inni – że głównym winowajcą jest selekcjoner, który pobierał wynagrodzenie wyższe niż jego poprzednicy, a nie zdołał osiągnąć więcej niż oni.

Jak na porażkę USA na mundialu zareagował Donald Trump?

Belgowie świętują awans swojej drużyny, ale rzecz jasna nie mogli odmówić sobie drwin z Trumpa. „Panie prezydencie, nie musi pan już nigdzie dzwonić” – kpi „Het Laatste Nieuws”, a „Nieuwsblad” pyta: „Do kogo teraz zadzwonisz, Donaldzie?”, parafrazując też jego wyborczy slogan: „We make Belgium great again”.

Czytaj więcej

Donald Trump dał przykład. Brytyjscy politycy chcą zawieszenia kary dla swojego piłkarza

Z Trumpa szydzi nawet ukochany kot belgijskiego premiera Barta De Wevera. Na oficjalnym koncie Maximusa na Instagramie zamieszczono grafikę, na której widać, jak leży na dywanie z pluszową zabawką w postaci prezydenta USA i podpisem: „Świetnie spałem zeszłej nocy. A ty?”.

No właśnie, a co na to wszystko Trump? Przed szczytem NATO w Ankarze opublikował wpis o tym, że „Armia Stanów Zjednoczonych nigdy nie była silniejsza ani potężniejsza”, a „morale nigdy nie było wyższe”. O mundialu ani słowa, ma teraz ważniejsze sprawy na głowie niż jakiś soccer. Trump lubi się chwalić i mówić o sukcesach, a porażka piłkarzy nie pasuje do mocarstwowej narracji.