Egipski król wylądował. Na lotnisku w Stambule witały go tysiące kibiców. Były śpiewy, race i fajerwerki, a ochrona miała problemy z zapanowaniem nad tłumem, który przyszedł obejrzeć swojego nowego idola.
– Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek przeżył coś podobnego – opowiadał Salah, ubrany w koszulkę Trabzonsporu.
Dlaczego Mohamed Salah wybrał Turcję?
Jeszcze nie rozegrał ani jednego meczu, a już stał się bohaterem. Tureckie media informują o największym transferze w historii tamtejszego futbolu. Trudno się dziwić tej euforii, skoro kibice będą mieli okazję oglądać na co dzień piłkarza, który wraz z kolegami z reprezentacji Egiptu na ostatnim mundialu omal nie wyeliminował broniącej tytułu Argentyny z Leo Messim (porażka 2:3 w 1/8 finału). Na własne oczy zobaczą czterokrotnego króla strzelców Premier League, który przez dziewięć lat w Liverpoolu rozegrał prawie 450 meczów, zdobył ponad 250 bramek i zanotował ponad 120 asyst. Wygrał też wszystkie najważniejsze trofea z Ligą Mistrzów (2019) i mistrzostwem Anglii (2020, 2025) na czele.
Czytaj więcej
Strzel jeszcze kilka goli, a ja też zostanę muzułmaninem – śpiewają od ubiegłego sezonu kibice Liverpoolu. W Egipcie stawiają mu pomniki, Mekka obi...
W czerwcu obchodził 34. urodziny, więc jest sporo młodszy niż Cristiano Ronaldo, Leo Messi czy Robert Lewandowski. Wydawało się, że może pójść w ich ślady i jeśli nie pojawią się korzystne oferty z czołowych europejskich lig, to będzie kontynuował karierę w Arabii Saudyjskiej czy w Stanach Zjednoczonych. Nieoczekiwanie postawił jednak na Turcję, w dodatku nie na żaden z klubów wielkiej trójki ze Stambułu (Fenerbahce, Galatasaray, Besiktas), lecz na mniej popularny Trabzonspor.
Przekonać go miały warunki finansowe – roczna pensja w wysokości 17 mln euro plus bonusy, choć arabscy szejkowie spokojnie byliby w stanie dać mu więcej. Może więc większe znaczenie miała jednak bliskość Egiptu i wyższy poziom sportowy ligi tureckiej.
Skoro już został w kraju piłkarsko przynależnym do Europy, to nie bez znaczenia był fakt, że w Turcji mieszkają głównie muzułmanie. Dla Salaha religia zawsze była bardzo ważna. Powszechna jest opinia, że nikt nie zrobił dla islamu tyle co on, a kibice Liverpoolu śpiewali kiedyś nawet: „Strzel jeszcze kilka goli, a ja też zostanę muzułmaninem”.
Żegnając się z Anfield, Salah nie krył wzruszenia. – Daliście mi najlepszy czas w moim życiu. Zawsze będę jednym z was. Nigdy nie będę szedł sam – podkreślał, nawiązując do klubowego hymnu.
Czuł, że jego czas w Liverpoolu dobiega końca. Popadł w konflikt z trenerem Arne Slotem (którego zresztą po słabym sezonie już zwolniono) i coraz rzadziej wychodził na boisko.
Czy Mohamed Salah przyjedzie do Polski?
W tureckiej Super Lig grały już takie gwiazdy jak Didier Drogba, Roberto Carlos, Samuel Eto'o czy Wesley Sneijder, a teraz występują w niej m.in. N'Golo Kante (Fenerbahce) oraz Victor Osimhen, Ilkay Guendogan i Leroy Sane (wszyscy Galatasaray). To jednak Salah wzbudzał będzie największe emocje.
Trabzonspor potrzebował takiego głośnego nazwiska. Władze klubu liczą nie tylko na bramki Salaha, ale także na korzyści pozasportowe (sprzedaż koszulek, biletów, przyciągnięcie nowych sponsorów, zainteresowanie turystów).
Czytaj więcej
W Premier League kończy się pewna epoka. Po blisko dekadzie gry z Liverpoolu odejdzie Mohamed Salah.
Wygląda na to, że to nie koniec ofensywy Trabzonsporu. Według tureckich mediów klub planuje sprowadzić również byłego kompana Salaha z ataku Liverpoolu Darwina Nuneza. Urugwajczyk występował ostatnio w lidze saudyjskiej (Al-Hilal), ale chciałby wrócić do Europy. Trabzonspor zdobył siedem tytułów mistrzowskich, ale tylko jeden w ciągu ostatnich czterech dekad.
Dotąd liderem zespołu był Ernest Muci, którego Trabzonspor wykupił latem z Besiktasu za 8,5 mln euro. Znany z polskich boisk były piłkarz Legii oddał zresztą nowemu koledze swój numer na koszulce (10).
Kto wie, może Salaha też zobaczymy już niedługo w Polsce. Jeśli Górnik Zabrze pokona Ferencvaros (pierwszy mecz w Budapeszcie przegrał 0:1, rewanż w przyszłym tygodniu), to w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Europy zmierzy się właśnie z Trabzonsporem.
Dla tureckiego klubu sprowadzenie Salaha może okazać się złotym interesem. Tym bardziej że nie trzeba było płacić za niego kwoty odstępnego.
Liverpool nic nie zarobił, ale krezusi z Premier League mają się dobrze i znów dominują w zestawieniach wydatków. Na ten moment (stan na 5 sierpnia) z dziesięciu najdroższych letnich transferów tylko trzech nie przeprowadziły kluby z Anglii. Cztery największe transakcje odbyły się wewnątrz ligi, więc pieniądze zostały na rynku. Chelsea i Manchester City zapłaciły po ponad 130 mln euro za reprezentantów Anglii Morgana Rogersa i Elliota Andersona, ale szalał także Tottenham, który na trzech nowych zawodników wydał blisko 270 mln.
Do zamknięcia okna zostały jeszcze ponad trzy tygodnie. Rok temu kluby Premier League pobiły rekord, przeznaczając w sumie na transfery ponad 3,5 mld euro.
Największe transfery lata (kwoty w euro)
1. Morgan Rogers (Aston Villa – Chelsea) 138 mln
2. Elliot Anderson (Nottingham Forest – Manchester City) 135 mln
3. Sandro Tonali (Newcastle – Tottenham) 108 mln
4. Mateus Fernandes (West Ham – Tottenham) 99 mln
5. Anthony Gordon (Newcastle – Barcelona) 80 mln
6. Goncalo Ramos (PSG – Milan) 74 mln
7. Crysencio Summerville (West Ham – Al-Hilal) 64,5 mln
8. Jeremy Jacquet (Rennes – Liverpool) 63,6 mln
9. Maxence Lacroix (Crystal Palace – Chelsea) 60,7 mln
10. Jan Paul van Hecke (Brighton – Tottenham) 60 mln
Johan Manzambi (Freiburg – Aston Villa) 60 mln
Źródło: Transfermarkt (stan na 5 sierpnia)