Afryka – największy beneficjent powiększenia mundialu. Aż dziewięć z dziesięciu zespołów z tego kontynentu awansowało do fazy pucharowej. Egipt doszedł do 1/8 finału, a Maroko do ćwierćfinału. Z grupy nie wyszła tylko Tunezja, która już po pierwszej z trzech porażek zwolniła trenera, a potem jej ośmiu piłkarzy złapano na dopingu.
Bramkarze z drugiego planu – 40-letni Vozinha napsuł krwi późniejszym finalistom. Prawie zatrzymał Argentynę, która potrzebowała dogrywki, by wygrać z Wyspami Zielonego Przylądka (3:2), i nie dał się pokonać Hiszpanom (0:0). Na Instagramie zyskał miliony obserwujących. Trzy lata młodszy Eloy Room z Curacao pobił z kolei rekord liczby obronionych strzałów w meczu mundialu (15 przeciw Ekwadorowi). Swoich bohaterów w bramce miały także inne reprezentacje, ale na opisanie ich wszystkich zasług nie starczyłoby tu miejsca.
Stuletnia fanka oświadczyła się Messiemu
Curacao – najmniejszy uczestnik turnieju (tylko 155 tys. mieszkańców), postrach wszystkich komentatorów, którzy wymawiali jego nazwę na wszelkie możliwe sposoby. Choć kopciuszek z Karaibów, prowadzony przez doświadczonego holenderskiego trenera Dicka Advocaata, nie wygrał żadnego meczu, to pozostawił po sobie dobre wrażenie. Urwał punkt Ekwadorowi (0:0) i strzelił gola Niemcom (1:7).
Czytaj więcej
Reprezentacje z Karaibów i Ameryki Środkowej wnoszą koloryt na mundial. Tam futbol nie wygląda tak, jak w Europie. Dzieci często grają boso na ulic...
Deschamps – chciał zakończyć 14-letnią kadencję na stanowisku selekcjonera Francuzów kolejnym tytułem, a został bez medalu. Choć Trójkolorowi przegrali walkę o brąz z Anglikami (4:6), to Didier Deschamps zostanie jednak zapamiętany jako ten, który przywrócił im blask. „Zasługiwałeś na lepsze pożegnanie, ale zawiedliśmy. Bardzo trudno ubrać w słowa to, co dałeś tej drużynie. Odegrałeś kluczową rolę w jej odrodzeniu. Ludzie nie zawsze potrafili docenić twoją wielkość, ale czas i historia się tym zajmą…” – napisał Mbappe.
Ekspansja – jej końca nie widać. FIFA chce, by za cztery lata zagrało już nie 48, ale aż 64 drużyny, bo „każdy naród powinien mieć prawo do marzeń o udziale w mistrzostwach świata”. Jeśli ten scenariusz się spełni, będzie to oznaczało, że do rywalizacji stanie co trzecia reprezentacja zrzeszona w FIFA. Gdy dodamy do tego fakt, że w 2030 r. turniej będzie rozrzucony po trzech kontynentach – pierwsze mecze odbędą się w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju z okazji setnej rocznicy mundialu, resztą podzielą się Hiszpania, Portugalia i Maroko, gdzie powstaje największy stadion na świecie (115 tys. widzów) – szykuje się impreza, która może być jeszcze większym wyzwaniem niż pandemiczne Euro 2020 w 11 krajach Starego Kontynentu.
Czytaj więcej
Każdy kraj powinien mieć szansę marzyć o grze na największej imprezie piłkarskiej - stwierdził prezydent FIFA Gianni Infantino w rozmowie ze szwajc...
Fanka Messiego – stuletnia Pauline Kana, znana jako „Babcia Smith”, ma miliony obserwujących na Instagramie i TikToku. Od dawna pojawia się na meczach Argentyńczyka. Nie mogło jej zabraknąć także na mistrzostwach świata. Siedziała na trybunach, trzymając w rękach transparenty o różnej treści, m.in.: „Messi, ożenisz się ze mną?” czy „Przeżyłam wszystkie mundiale”. Furorę robił także człowiek-posąg, czyli Lumumba Vea z Demokratycznej Republiki Konga, stojący przez cały mecz nieruchomo z uniesioną prawą ręką (oddaje w ten sposób hołd pierwszemu premierowi swojego kraju, zamordowanemu w 1961 r. Patrice'owi Lumumbie).
Gospodarze – pierwszy raz było ich aż trzech. Wszyscy wyszli z grupy, wszyscy odpadli w 1/8 finału. Największe powody do świętowania mieli Kanadyjczycy, dla których był to awans historyczny. W dwóch poprzednich występach na mundialach nie zdobyli nawet punktu. Niedosyt czują Meksykanie, którzy nie zdołali wyrównać swojego najlepszego wyniku (za każdym razem, gdy organizowali turniej, byli w ćwierćfinale). Na więcej liczyli też Amerykanie, ale chyba zaszkodziła im interwencja Donalda Trumpa, o czym dalej.
Japończycy sprzątali, Haaland błyszczał na boisku i w sieci
Haaland – można było odnieść wrażenie, że dwumetrowy Norweg wyskoczy zaraz z lodówki. Internet oszalał na jego punkcie, choć przecież nie jest postacią anonimową – od czterech lat podbija Premier League w Manchesterze City, a wcześniej strzelał gole dla Borussii Dortmund. To jednak on stał się największą mundialową gwiazdą mediów społecznościowych, które doceniły jego luz i autentyczność. Jeszcze do niedawna ludzie nadawali swoim dzieciom imiona na cześć Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, podczas tych mistrzostw na całym świecie urodziło się wielu nowych Erlingów i Haalandów.
Czytaj więcej
Norweski napastnik Erling Haaland podczas mistrzostw świata 2026 robi furorę nie tylko na boisku, ale też w mediach społecznościowych. Jego profil...
Irańczycy – niemal do ostatniej chwili nie wiadomo było, czy zagrają na mundialu. Przylecieli i choć Amerykanie, z którymi toczą wojnę, rzucali im kłody pod nogi (problemy z wizami), na mecze musieli latać do USA z Meksyku, a ich trener opowiadał, że są najbardziej prześladowanym zespołem w historii mistrzostw świata, nie ponieśli ani jednej porażki i niewiele brakowało, by wyszli z grupy.
Japończycy – tacy kibice to skarb. Tradycyjnie już zadbali o porządek na stadionach, zbierając po sobie śmieci do plastikowych toreb. Robią tak od 1998 r., odkąd ich piłkarze zadebiutowali na mundialu. Od tego czasu grają w nim regularnie. Teraz mieli na pewno apetyty na więcej, postawili Brazylijczyków pod ścianą, ale ostatecznie to Canarinhos awansowali do 1/8 finału.
Kabel – ten od kamery zawieszonej nad murawą, który miał pomóc Anglikom strzelić wyrównującego gola w ćwierćfinale z Norwegią (2:1 po dogrywce). Piłka wybita przez bramkarza Orjana Nylanda nagle spadła pod nogi Anglików, którzy pospieszyli z akcją. Norwegowie protestowali, cały świat widział, że nagle zmieniła ona tor lotu, ale FIFA oświadczyła, że czujnik nie zarejestrował żadnego uderzenia, więc nie ma dowodów na to, że był kontakt. Ten sam chip w piłce wykrył jednak, że musnęła ona po włosach Igora Matanovicia, co było powodem odgwizdania spalonego i anulowania gola Chorwatom w doliczonym czasie spotkania 1/16 finału z Portugalią (1:2).
Jak Robert Lewandowski chciał skraść show
Lewandowski – nie grał na mundialu, a i tak próbował skraść przedstawienie. Transferowa saga Roberta znalazła finał w trakcie turnieju, a że wybrał Chicago Fire, to i za oceanem dyskutowano na temat jego przeprowadzki z Barcelony do USA. Na debiut w nowej drużynie musimy jeszcze poczekać, bo pożary lasów w Kanadzie sprawiły, że niebezpieczny dla zdrowia dym dotarł nad Stany Zjednoczone i pierwszy mecz, w którym mógł wystąpić kapitan reprezentacji Polski, trzeba było przełożyć.
Czytaj więcej
Chicago Fire to projekt budowany na długie lata, a Robert Lewandowski przychodzi tam jako gwiazda, żeby grać pod okiem dobrego trenera – mówi „Rz”...
Łzy – Luki Modricia, Neymara, Cristiano Ronaldo. Każdego z nich oglądaliśmy na mundialu po raz ostatni, każdy marzył, że to pożegnanie będzie wyglądało inaczej. Młodsi kibice nie pamiętają bez nich reprezentacji Chorwacji, Brazylii i Portugalii. Nie pamięta też Lamine Yamal. – Aura w piłce? To dla mnie Cristiano Ronaldo – mówił przed spotkaniem 1/8 finału, a potem był jednym z tych, którzy pocieszali gwiazdora z Madery po porażce Portugalczyków z Hiszpanami.
Mistrzowskie pierścienie – skoro mundial odbywał się w Stanach Zjednoczonych, to nie mogło zabraknąć nawiązania do amerykańskiej tradycji. Dla mistrzów świata oprócz złotych medali i trofeum przygotowano także pamiątkowe pierścienie, na wzór tych, które otrzymują mistrzowie NBA czy NFL. FIFA nie byłaby sobą, gdyby przy okazji nie chciała zarobić. Pierścieni przygotowano w sumie 2026 – do zwycięskiej reprezentacji trafi 30, resztę będą mogli kupić kibice. Podobnie jak kawałek murawy z finałowej areny w Nowym Jorku (ceny od 450 do 3 000 dol.).
Nowości – hydration break, czyli przerwy na wodę w każdej z połów, a tak naprawdę na reklamy, by telewizyjni nadawcy mogli zarobić jeszcze więcej, to wynalazek amerykański, który może się przyjąć na stałe. Podobnie jak pomysł, żeby przed meczem na środku boiska zbierały się całe drużyny, a nie tylko wyjściowe jedenastki, by odśpiewać hymny w otoczeniu ogromnych flag. Taka ceremonia według FIFA ma zapewnić „chwilę jedności, dumy i emocji”.
Opóźnione mecze – przez rozbudowaną celebrę wiele pierwszych spotkań turnieju rozpoczęło się z kilkuminutowym poślizgiem, mimo że protokół określa dokładnie, o której godzinie piłkarze i sędziowie powinni się zebrać w tunelu, wyjść na boisko i odśpiewać hymny.
Pogoda – piłkarzom dawały się we znaki nie tylko blisko 40-stopniowe upały, ale także burze, które najpierw przerwały na ponad dwie godziny grupowy mecz Francji z Irakiem w Filadelfii, a potem opóźniły o godzinę spotkanie 1/16 finału Meksyk – Ekwador w Mexico City. Wszystko przez restrykcyjne procedury bezpieczeństwa nakazujące zawodnikom zejście do szatni, a kibicom opuszczenie trybun w przypadku zbliżającej się burzy. – Graliśmy w karty – żartował selekcjoner Francuzów Didier Deschamps, zapytany o tę przymusową przerwę.
Donald Trump dzwonił do FIFA, Norwegowie wiosłowali
Rekordy – gwiazdy futbolu wzięły sobie głęboko do serca powiedzenie, że rekordy są po to, by je bić. Messi i Mbappe zostawili daleko w tyle Miroslava Klose, który na czele klasyfikacji strzelców wszech czasów utrzymywał się ze swoimi 16 bramkami aż 12 lat. Na odnotowanie wszystkich poprawionych wyników nie starczyłoby tu miejsca, ale warto zauważyć, że bramkarz Hiszpanów Unai Simon zachował czyste konto przez 650 minut, a jego passa zaczęła się jeszcze na mistrzostwach w Katarze.
Shakira – autorka oficjalnej piosenki mundialu i jedna z gwiazd finałowego halftime show. Jej przebój nucił cały świat, a kamery co chwilę pokazywały, jak bawi się na trybunach razem z synami. W jej blasku grzał się także szef FIFA Gianni Infantino, ale sympatii mu to nie przysporzyło.
Telefon – Donalda Trumpa do Gianniego Infantino, po którym FIFA zawiesiła karę za czerwoną kartkę dla Folarina Baloguna. Tym samym najlepszy strzelec reprezentacji USA mógł wystąpić w spotkaniu 1/8 finału z Belgią, ale nawet ta interwencja prezydenta nie pomogła gospodarzom. Cały świat kibicował ich rywalom, którzy zwyciężyli 4:1. Amerykanie wyglądali na przybitych całą sytuacją i rozegrali najsłabszy mecz w turnieju.
Czytaj więcej
Jeśli gol dla Egiptu został anulowany, to wcześniej to samo powinno spotkać Argentynę w meczu z Austrią. Obie sytuacje w kluczowych aspektach były...
VAR – miał pomóc sędziom, a trudno oprzeć się wrażeniu, że wprowadził jeszcze więcej chaosu. Raz interweniuje i wzywa arbitra do obejrzenia powtórki, innym razem w spornych sytuacjach milczy. Interpretacja, kiedy i jak powinno się z niego korzystać, wzbudza wielkie emocje. Podobnie jak karanie czerwoną kartką za zasłanianie ust, choć cel – wyeliminowanie z boisk hejtu i rasizmu – jest godny pochwały.
Czytaj więcej
W nocy, po ogłoszeniu nominacji na ostatnie mecze, napisałem Szymonowi: „Dla mnie i tak jesteś najlepszy” – opowiada „Rz” Michał Listkiewicz, były...
Wiosłujący Wikingowie – kibice reprezentacji Norwegii, którzy opanowali amerykańskie ulice i uczyli miejscowych, jak dobrze się bawić. Ich sposób celebracji stał się w sieci viralem, znaleźli wielu naśladowców, choć nikt nie robi tego tak dobrze jak oni. Na stadionie świętowali wspólnie ze swoimi piłkarzami: Martin Odegaard lub Erling Haaland wybijał na bębnie rytm, a reszta drużyny i tysiące jej fanów udawali, że wiosłują. Dopłynęli tak razem do ćwierćfinału. – Rozsławiliśmy Norwegię, to dopiero początek – cieszył się Haaland.
Yamal – przyszły król futbolu, namaszczony przez Leo Messiego. Przed finałem Hiszpanii z Argentyną wszyscy przypominali zdjęcie, jakie wykonano do charytatywnego kalendarza w 2007 r., zaraz po narodzinach skrzydłowego Barcelony. Młody Messi kąpie Yamala w wanience, a później trzyma go na rękach. Blisko dwie dekady później spotkali się ponownie, w najważniejszym meczu piłkarskim na świecie. – Mamy wielkie szczęście, że Lamine gra dla Barcelony. Jest świetny – podkreśla Messi, który nie przestał kibicować swojemu ukochanemu klubowi.
Zielony Przylądek – a właściwie Republika Zielonego Przylądka lub Wyspy Zielonego Przylądka. Drugi z debiutantów, o którym było najgłośniej. Nie tak mały jak Curacao, ale znaleźć wśród półmilionowej społeczności piłkarzy, którzy rzucą wyzwanie Hiszpanom (0:0) i Argentyńczykom (2:3 po dogrywce), to nie lada sztuka. W regulaminowym czasie nie przegrali ani jednego meczu i podbili serca kibiców z całego świata.