Tylko osiem drużyn zna smak triumfu w mundialu. Cztery z nich powalczą w USA o medale. Każdą z nich kieruje inna motywacja.

Francuzi chcą zagrać w trzecim finale z rzędu i sięgnąć po trzecie złoto w swojej historii. Hiszpanie marzą, by do ostatniego mistrzostwa Europy dołożyć także mistrzostwo świata. Anglicy znów śnią o potędze i powtórce swojego jedynego sukcesu z 1966 r. A Argentyńczycy spróbują zapisać się jako trzeci zespół po Włochach i Brazylijczykach, który zdoła obronić tytuł. Pierwsi zrobili to jeszcze przed drugą wojną światową, drudzy – na początku lat 60.

Mundial. Czy sędzia zabrał Norwegom awans do półfinału?

Anglików do półfinału wprowadził Jude Bellingham, który dzięki dwóm bramkom wbitym Norwegom (2:1) włączył się do wyścigu o koronę króla strzelców. Ma sześć goli, tyle samo co kolega z reprezentacji Harry Kane i dwa mniej niż Leo Messi i Kylian Mbappé.

Niestety zamiast o grze piłkarzy znów więcej dyskutuje się o przepisach i pracy sędziów. Norwegowie mieli pretensje do francuskiego arbitra Clémenta Turpina o to, że po interwencji VAR anulował im bramkę na 2:1, odgwizdując w polu karnym faul Erlinga Haalanda.

– Odepchnąłem Elliota Andersona na murawę, tak jak sam jestem odpychany w praktycznie każdym pojedynku. Szczerze mówiąc, to trochę słabe i frustrujące. Jeśli to jest faul, to ja powinienem dostawać rzut wolny w niemal każdej walce o piłkę, w prawie każdym spotkaniu – nie krył rozczarowania Haaland.

Jeszcze więcej kontrowersji wzbudziła jednak sytuacja, po której tuż przed przerwą wyrównującego gola strzelił Bellingham. Piłka wybita przez bramkarza Norwegów trafiła w kabel podtrzymujący kamerę spidercam, zanim spadła na murawę pod nogi Anglików, którzy popędzili z akcją. Arbiter nie przerwał gry, nie zareagował też VAR.

„Czujnik nie zarejestrował żadnego impulsu w tzw. sercu piłki, gdy ta znajdowała się w powietrzu, a zatem nie ma żadnych dowodów na to, iż piłka dotknęła kabla i zmieniła swój tor lotu” – oświadczyła FIFA, choć pojawiające się w sieci nagrania wskazują, że było inaczej.

Tłumaczenia światowej federacji budzą tym większe emocje, że w mniej oczywistym przypadku czujnik zadziałał i anulowano gola Chorwatom w spotkaniu z Portugalią. Piłka musnęła po włosach Igora Matanovicia, co stało się podstawą do odgwizdania spalonego przy trafieniu Joško Gvardiola na 2:2 w doliczonym czasie.

– Mam nadzieję, że teraz wygracie mundial. Ale czuję, że dzisiaj nas oszukano – zwrócił się do Anglików ojciec gwiazdora Norwegów Alf-Inge Haaland.

„To niedopuszczalne”. Selekcjoner Szwajcarów nie rozumie decyzji arbitra

Po ćwierćfinale z Argentyną denerwował się z kolei selekcjoner Szwajcarów, którzy – mimo że musieli sobie radzić bez swojego lidera, kontuzjowanego Johana Manzambiego i w dodatku kończyli mecz w osłabieniu – przegrali z mistrzami świata dopiero po dogrywce (1:3).

Spór wywołała druga żółta kartka dla Breela Embolo. Portugalczyk João Pinheiro po obejrzeniu powtórki cofnął kartkę dla Argentyńczyka Leandro Paredesa i wyrzucił z boiska szwajcarskiego napastnika za symulowanie faulu przy linii bocznej.

– To była niegroźna sytuacja. Sędzia powinien był pozwolić na kontynuowanie gry. Zostaliśmy ukarani z powodu niedopuszczalnego przepisu. Nie rozumiem go. To zasada, która nie ma nic wspólnego z futbolem. Zniszczyła nasz plan – grzmiał trener Murat Yakin.

To był kluczowy moment spotkania. Kilka minut wcześniej Szwajcarzy zdobyli wyrównującą bramkę i złapali wiatr w żagle. Embolo swoim bezmyślnym zachowaniem podciął im skrzydła. Walczyli, dotrwali do dogrywki, jednak pod koniec zabrakło im sił.

Do domu, tak jak Norwegowie, wracają z poczuciem niedosytu, ale z podniesionymi głowami.

MUNDIAL W TELEWIZJI
Półfinały

Wtorek 
Francja – Hiszpania (21.00, TVP 1, TVP Sport) 

Środa 
Anglia – Argentyna (21.00, TVP 1, TVP Sport)