Mecz w Lizbonie był dla Lecha Poznań czwartym w tym sezonie Ligi Europy. Wcześniej przegrał po 0:4 z Crystal Palace w Londynie oraz Bayerem Leverkusen u siebie, by w trzecim spotkaniu – z Sunderlandem przy Bułgarskiej – zdobyć pierwszy punkt (remis 1:1).
Benfica jawiła się nie tylko jako zespół silniejszy od angielskich rywali i porównywalnie mocny do Bayeru (w klubowym rankingu Elo zajmują 16.-17. miejsca na świecie), ale też traktujący Ligę Europy bardzo serio. Po trzech seriach gier Portugalczycy byli pierwsi w tabeli LE, z trzema zwycięstwami (ze słynnymi Milanem i Celtikiem oraz cypryjską Omonią) i bilansem bramkowym 10:2. Mało komfortowy dla Lecha musiał być też fakt, że Benfica w dwumeczu decydującym o udziale w LE, dwa razy pokonała duński Aarhus GF, z którym Poznaniacy odpadli w niebywałych okolicznościach w el. Ligi Mistrzów.
Benfica – Lech w końcu przy tysiącach kibiców
Benfica i Lech mierzyły się już w Lidze Europy jesienią 2020 roku, ale ze względu na pandemię koronawirusa, oba spotkania (2:4 w Poznaniu i 0:4 w Lizbonie) odbyły się bez udziału publiczności. Nawet jednak puste Estádio da Luz zrobiło tak wielkie wrażenie, że wielu ówczesnych piłkarzy Lecha na kolekcjonerskich kartach wydawanych przez klub podawało, że „Stadion Światła” był najpiękniejszym obiektem, na jakim grali w życiu.
Inna sprawa, że sześć lat temu podejście Lecha do meczu w Lizbonie było kontrowersyjne, by nie powiedzieć - rozczarowujące. Poznaniacy kiepsko spisywali się wtedy w Ekstraklasie i trener Dariusz Żuraw postanowił przeciw Benfice wystawić zmienników. W jedenastce znaleźli się nominalnie rezerwowi obrońcy Butko i Dejewski, pomocnicy Awwad, Muhar i Sykora czy napastnik Kaczarawa. Taki wariant nie tylko zespołowi wtedy wymiernie nie pomógł, ale też kosztował rozgoryczenie czołowych graczy pominiętych w składzie.
Tym razem przed grą w Lizbonie sytuacja Lecha w Ekstraklasie była diametralnie inna: zespół Nielsa Frederiksena (duński trener w dniu meczu skończył 56 lat) prowadzi w tabeli ze znakomitym dorobkiem punktowym. Przeciw Benfice wyszedł skład galowy na tyle, na ile to było możliwe (do listy kontuzjowanych doszedł ostatnio Mikael Ishak).
Zanim spotkanie się rozpoczęło, widzowie byli świadkami tradycyjnego lądowania orła (symbolu klubu), a także koncertu świateł (trybuny i murawa były podświetlone na czerwono) oraz śpiewów lizbońskich kibiców. Pierwszy gwizdek poprzedziła jeszcze minuta ciszy poświęcona napastnikowi Tenerife, Jesusowi de Miguelowi Alamedzie, który zmarł po urazie odniesionym na boisku w starciu z bramkarzem Owono.
Benfica – Lech. Znów szybko stracony gol w Lidze Europy
Choć Benfica wyszła na mecz bez swoich największych gwiazd (Pavlidis i Presianni zostali wśród rezerwowych), to nie znaczy, że w jej składzie brakowało jakości. I już w 6. minucie Lech się o tym przekonał. Po stracie piłki przez Agnero w środku boiska kontra była błyskawiczna, a wykończył ją Rafa Silva. Poznaniacy znów w Lidze Europy stracili więc bramkę w początkowym okresie gry (10. minuta z Crystal Palace i 2. minuta z Sunderlandem).
Krótko przed przerwą mogło być jeszcze gorzej, bo gola powinien zdobyć Schlejderup, a Terry Yegbe w dość karykaturalny sposób próbował wybijał futbolówkę i niemal trafił do własnej bramki – uratowała go poprzeczka.
Po ponad godzinie gry doszło do istotnych zmian w składach. Wprowadzony na boisko Luis Palma dobrze naciskał obrońcę Benfiki, odzyskaną piłkę dośrodkował Pablo Rodriguez, a najlepszy strzał dla Lecha (głową) oddał Patrik Wålemark – Ukrainiec Trubin w bramce był jednak czujny. Chwilę później po drugiej stronie boiska swoją szansę miał wprowadzony w zespole z Lizbony Argentyńczyk Prestianni – mierzący 166 cm zawodnik minął Joela Pereirę i strzelił skutecznie do bramki. W 67. minucie Benfica prowadziła więc dwoma golami.
Benfica – Lech. Bengtsson z kolejnym golem
Lech odpowiedział golem swojego zmiennika: Leo Bengtsson wszedł na boisko w 71. minucie, a już w 72. cieszył się ze zdobycia bramki. Poznaniacy znów na tyle dobrze naciskali lizbońską obronę, że Argentyńczyk Barrenechea podał piłkę pod nogi rywala i szwedzki skrzydłowy strzelał praktycznie do pustej bramki.
Kontaktowy gol dawał nadzieje na wywalczenie remisu w Lizbonie, ale rozwiał je Heorhij Sudakow, którego strzał w 90. minucie ustalił wynik na 3:1 dla klubu z Lizbony.
Benfika po czterech seriach meczów ma komplet dwunastu punktów i jest liderem tabeli Ligi Europy. Lech jest na przedostatnim miejscu w 36-zespołowej stawce.
Lech Poznań w Lidze Europy – terminarz
Za trzy tygodnie Lech zmierzy się w Belgii z Royale Union Saint-Gilloise, a w grudniu podejmie węgierski Ferencváros. Już w 2027 r. zostaną rozegrane dwie ostatnie kolejki Ligi Europy – Lech podejmie portugalskiego drugoligowca i poleci na Kretę.
- Kolejka 5: Union SG - Lech Poznań, 26 listopada, godzina 18:45
- Kolejka 6: Lech Poznań - Ferencvárosi TC, 10 grudnia, godzina 21
- Kolejka 7: Lech Poznań - SCU Torreense, 21 stycznia, godzina 21
- Kolejka 8: OFI - Lech Poznań, 28 stycznia, godzina 21