Jagiellonia występy w Lidze Europy zaczęła od wyjazdowej porażki z Olympiakosem Pireus (1:2), ale przed tygodniem pokonała u siebie Ararat Armenia (3:1). Z kolei Anderlecht w dwóch meczach z Olympique Lyon (1:2) i Dinamem Zagrzeb (0:1) nie zdobył ani jednego punktu.
– Moim zdaniem największą różnicą między Ligą Konferencji a Ligą Europy jest intensywność. To poziom, na który musisz wejść, żeby w ogóle móc rywalizować z tymi zespołami jak równy z równym, a co dopiero zdobywać punkty – podkreślał trener Jagiellonii Adrian Siemieniec przed spotkaniem z Anderlechtem.
Druga porażka Jagiellonii w Lidze Europy
– Tak naprawdę co chwilę mierzymy się z drużynami, które pozyskują piłkarzy za większe pieniądze, płacą im wyższe wynagrodzenia i sprzedają zawodników za większe kwoty. Nie chciałbym jednak za każdym razem podnosić tego argumentu, bo można byłoby używać go bez końca. W takim przypadku właściwie nie byłoby sensu wychodzić na boisko. A przecież tak nie jest, bo znaczenie mają również organizacja gry, pomysł, mentalność, nastawienie, poziom poświęcenia i zaangażowania, wsparcie trybun czy scenariusz spotkania. Do tego dochodzą zespołowość i taktyka, które mogą zrobić różnicę w poszczególnych fazach meczu – wyliczał Siemieniec.
Jagiellonia mogła liczyć na doping trybun (nawet na wsparcie prezydenta Karola Nawrockiego) i na pewno miała pomysł na to spotkanie, ale mecz rozpoczął się dla niej najgorzej, jak mógł. Błąd przy wyprowadzaniu piłki kosztował ją stratę gola. Głównym winowajcą został Hampus Finndell. To on złym zagraniem otworzył drogę do bramki Mihajlo Cvetkoviciowi.
Taki gol może wytrącić z równowagi i podciąć skrzydła, ale Jagiellonia dążyła do wyrównania i nie brakowało jej okazji. To jednak Anderlecht strzelił w drugiej połowie drugiego gola (Marten Winkler), znów wykorzystując błędy gospodarzy w defensywie.
Liga Europy. Kiedy kolejny mecz Jagiellonii?
Nawet jednak po tym bolesnym ciosie piłkarze Siemieńca nie zwiesili głów i próbowali walczyć. Dopiero trzecia bramka (17-letni Jayden Onia Seke trafił z dystansu) odebrała im nadzieję.
Następny punkt w pucharowym kalendarzu Jagiellonii to wyjazd na mecz z Lewskim Sofia (5 listopada), który w czwartek pokonał na wyjeździe Viktorię Pilzno 2:1.