Lech Poznań wrócił do gry w Lidze Europy niemal miesiąc po pierwszym, wysoko przegranym (0:4) wyjazdowym meczu z Crystal Palace. - Wynik do przerwy tamtego spotkania był przesadzony, zbyt wysoki, ale taka jest piłka. Wydaje mi się, że w Poznaniu zobaczymy lepsze zachowania u naszych rywali – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener drugiego rywala, Bayeru Leverkusen, Carles Martinez. Nawet jeśli nie była to kurtuazja ze strony hiszpańskiego szkoleniowca, to w starciu z klubem niemieckiego koncernu farmaceutycznego, Lecha czekało chyba jeszcze trudniejsze zadanie niż w Anglii.
Czytaj więcej
Jedną z recept Bayeru Leverkusen w latach 80. na wzmacnianie składu było przyjmowanie piłkarskich uciekinierów z Polski. Zdarzało się, że niemiecki...
Lech – Bayer. Powrót „Poznania” na trybunach
Oto bowiem do Poznania przyjechał zespół, który w opartym na szachowej metodologii klubowym (nieoficjalnym) rankingu Elo, jest obecnie 15. najsilniejszym na świecie (Lech na miejscu 159.). Siła obecnego Bayeru jest porównywalna, a nawet wyższa, niż innych renomowanych ekip, które grały w Poznaniu w XXI wieku – Fiorentiny i Villarrealu cztery sezony temu oraz Juventusu i Manchesteru City w 2010 roku. Od czasu spotkania z angielskim klubem, głośno jest o „Do the Poznań”, charakterystycznym sposobie dopingowania kibiców Lecha, naśladowanym na całym świecie. Nawet w tym tygodniu „Poznań” robili w Manchesterze fani PSG podczas spotkania Ligi Mistrzów.
Lech i poznańskie lotnisko Ławica promują „Do the Poznań” wielkim bannerem, więc piłkarze Bayeru, gdy w środę przylecieli do stolicy Wielkopolski, powinni go widzieć. Musieli też zwrócić uwagę, gdy w 19. minucie czwartkowego meczu, poznańscy fani odwrócili się plecami do boiska i zgodnie z pucharową tradycją zrobili „Poznań”.
Lech bez ukaranego Rodrigueza, Bayer inny niż za Xaviego
W ostatnich godzinach przed meczem głośno było w Poznaniu o odsunięciu na ławkę rezerwowych Hiszpana Pablo Rodrigueza. Trener Niels Frederiksen postanowił ukarać go w ten sposób za – ponoć już nie pierwsze – spóźnienie na odprawę. Hiszpański pomocnik jest jednym z liderów Lecha w tym sezonie, ale duński szkoleniowiec pozostał nieugięty. W pierwszym składzie w środku pola wystąpili Gustav Berggren i Antoni Kozubal, przed nimi Luis Palma, a na skrzydłach Leo Bengtsson i Patrick Wålemark, który w czasie przerwy na kadrę, świetnie prezentował się podczas meczu Szwecji z Polską.
W kadrze zespołu Carlesa Martineza jest tylko kilku piłkarzy, którzy stanowili o sile mistrzowskiej i niepokonanej przez cały sezon ekipy Xabiego Alonso z sezonu 2024/2024. Wśród nich jest czeski napastnik Patrik Schick, który w tym sezonie Bundesligi strzelał gole w każdym z pięciu meczów. Ważnym zawodnikiem drużyny pozostał jeszcze tak naprawdę tylko obrońca Edmond Tapsoba z Burkina Faso, bo role Niemców Roberta Andricha, Jonasa Hofmanna i Niklasa Lomba oraz Brazylijczyka Arthura są już raczej marginalne. Z tego grona tylko Tapsoba zaczął mecz w Poznaniu w pierwszym składzie, za to w roli kapitana.
Lech – Bayer. Dwa seanse VAR, dwa skuteczne karne Schicka
Nie minęło 18 minut gry, a już oba zespoły dokonały zmian z powodu kontuzji. I roszady te szybko przełożyły się - niestety dla Lecha – na zmianę wyniku. Na środku obrony mistrzów Polski Terry Yegbe musiał zmienić Wojciecha Mońkę, a w ataku Bayeru Martina Terriera zastąpił Patrik Schick. I właśnie Czech rozpoczął strzelanie w Poznaniu, gdy spokojnie wykorzystał rzut karny w 29. minucie. Wcześniej sędzia długo oglądał powtórki wideo, na których sprawdzał, czy odbicie piłki od ręki Terry'ego Yegbe w polu karnym kwalifikuje się na odgwizdanie.
Schick strzelił też trzeciego gola, ponownie z karnego, znów po seansie powtórek dla serbskiego sędziego Milanovicia. W tym przypadku Serb sprawdzał, czy zapasy Mateusza Skrzypczaka z czeskim napastnikiem w polu karnym naruszyły przepisy. Jego zdaniem tak. W 41. minucie było 0:3.
Wcześniej bramkę zdobył też Amerykanin Malik Tillman, który wykorzystał niezdecydowanie poznańskiej obrony, na czele z Aleksandrem Gurgulem i bramkarzem Mateuszem Lisem. Mateusz Skrzypczak nie zdołał wybić piłki zmierzającej do bramki.
Do przerwy – tak jak w spotkaniu z Crystal Palace – Lech przegrywał więc trzema golami. A powinien nawet czterema, gdyby w doliczonym czasie pierwszej połowy, w idealnej sytuacji, Malik Tillman nie zachował się egoistycznie, a na dodatek nieumiejętnie. W przeciwieństwie do meczu w Londynie, Lech nie miał aż tak dogodnych okazji do strzelenia gola – strzały Mikaela Ishaka i Patricka Wålemarka trudno za takie uznać.
W drugiej połowie goście z Leverkusen nie musieli już podkręcać tempa gry, a poznaniacy – nie byli w stanie. Strzał wprowadzonego po przerwie Pablo Rodrigueza może nie był spóźniony, ale był za to niecelny. Nawet jeśli gra Lecha robiła lepsze wrażenie, bliżej kolejnego gola byli goście – w 85. Afonso Moreira w sytuacji sam na sam nieumiejętnie lobował Mateusza Lisa.
Skończyło się jednak 0:4. Tuż przed końcem meczu, wynik na zgodny z cyframi w nazwie niemieckiego klubu, ustalił Ibrahim Maza. Wizyta klubu koncernu farmaceutycznego kończy się więc dla poznaniaków solidnym bólem głowy.
Lech Poznań w Lidze Europy - terminarz
Za tydzień Lech w Poznaniu zmierzy się z angielskim Sunderlandem. Kolejny rywal również będzie z wysokiej półki – Benfica w Lizbonie na początku listopada. Potem Lecha czeka wyjazd do Belgii i podjęcie gości z Budapesztu. Już w 2027 r. zostaną rozegrane dwie ostatnie kolejki Ligi Europy – Lech podejmie portugalskiego drugoligowca i poleci na Kretę.
- Kolejka 3: Lech Poznań - Sunderland 22 października, godzina 18:45
- Kolejka 4: Benfica - Lech Poznań, 5 listopada, godzina 21
- Kolejka 5: Union SG - Lech Poznań, 26 listopada, godzina 18:45
- Kolejka 6: Lech Poznań - Ferencvárosi TC, 10 grudnia, godzina 21
- Kolejka 7: Lech Poznań - SCU Torreens, 21 stycznia, godzina 21
- Kolejka 8: OFI - Lech Poznań, 28 stycznia, godzina 21
Lech Poznań - Bayer 04 Leverkusen 0:4 (0:3)
Gole:
- 0:1 Patrik Schick (29. minuta, rzut karny)
- 0:2 Malik Tillman (32. minuta)
- 0:3 Patrik Schick (41. minuta, rzut karny)
- 0:4 Ibrahim Maza (89. minuta)