Kibice Lecha, po dwóch czterobramkowych porażkach (z Crystala Palace w Londynie oraz Bayerem Leverkusen u siebie), mieli nadzieję, że trzeci mecz w Lidze Europy będzie przełamaniem. Do Poznania przyjechał Sunderland, który choć jest przedstawicielem najbogatszej ligi piłkarskiej świata, to w tym sezonie angielskiej Premier League zajmuje póki co ostatnie miejsce, więc można uznać, że ma poważniejsze sprawy na głowie. 

Lech i „Sunderland aż po grób”. Najlepsze przyszło już po serialu Netfliksa

Klub z portowego i przemysłowego Sunderlandu zyskał na popularności 6-8 lat temu, gdy platforma Netflix pokazała na jego temat serial dokumentalny, jeden z pierwszych tego typu. Co ciekawe, trzy sezony serialowej opowieści o „Czarnych kotach”, zatytułowane „Sunderland aż po grób” (ang. „Sunderland 'Til I Die”), obejmują akurat okres staczania się klubu pod względem sportowym. Po spadku z Premier League w 2018 roku, fani liczyli na szybki powrót do najwyższej ligi, a zamiast tego dostali spadek na trzeci poziom rozgrywek (League One), a po nim trzy kolejne lata tkwienia w marazmie. Marsz w górę zaczął się już po zakończeniu nagrywania serialu – w 2022 roku Sunderland wrócił na drugi szczebel angielskich rozgrywek (Championship), a w 2025 r. - do Premier League.

I już pierwszy sezon w elicie był niezwykle udany – Sunderland zajął w nim 7. miejsce, co po ostatniej reformie rozbudowującej europejskie puchary, pozwoliło mu na grę w Lidze Europy.

Liga Europy: Lech – Sunderland. Gol w 80. sekundzie, bramka Bengtssona 

Dwa pierwsze mecze Sunderlandu w LE skończyły się jego zwycięstwami (z holenderskim AZ i portugalskim Torreense), więc przed meczem w Poznaniu można było się natknąć na opinie angielskich fanów, że ważniejsza od spotkania z Lechem będzie niedzielna gra ligowa w Anglii. Choć w angielskim zespole w stolicy Wielkopolski zabrakło gwiazd z Beneluksu (Holendra Briana Brobbey'a i Belga Thomasa Meuniera), to od pierwszej minuty wystąpił utytułowany Szwajcar Granit Xhaka, dwa lata temu lider mistrzowskiego Bayeru Leverkusen. 

Czytaj więcej

Bayer przyjmował uciekinierów z Polski. Z czasem sam składał niemoralne propozycje

Lech przegrywał już od 80. sekundy (czyli 2. minuty). Bramkarz Mateusz Lis źle podał do bocznego obrońcy Michała Gurgula, piłkę przejął Ekwadorczyk Nilson Angulo, podał na głowę Ukraińca Timura Tutierowa i było 0:1. 

Można do sprawy podejść tak, że 0:1 po pierwszej połowie (przy 0:3 z Crystal Palace i z Bayerem do przerwy) stanowiło pewien progres, ale jednak kibicom Lecha nie na tym zależało – oni czekali na pierwszego gola i pierwszy punkt swojej drużyny. Z bramki powinni cieszyć się już po dogodnych sytuacjach Daniela Håkansa, Antoniego Kozubala, Michała Gurgula i Patrika Wålemarka, ale każdy z nich był jednak nieskuteczny.

Radość połączona z ulgą przyszła w końcu w 70. minucie gry. Wtedy po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego i zgraniu jej w polu karnym, futbolówka dotarła do Szweda Leo Bengtssona, który strzelił mocno, a przy tym precyzyjnie, przy słupku. Remis 1:1 i pierwszy gol Lecha w tym sezonie Ligi Europy. Bliżej drugiego gola był Sunderland, ale więcej bramek już nie padło.

Lech Poznań w Lidze Europy - terminarz

Za dwa tygodnie Lech zmierzy się w Lizbonie z Benfiką. Potem mistrzów Polski czeka wyjazd do Belgii i podjęcie gości z Budapesztu. Już w 2027 r. zostaną rozegrane dwie ostatnie kolejki Ligi Europy – Lech podejmie portugalskiego drugoligowca i poleci na Kretę.Kolejka 4: Benfica - Lech Poznań, 5 listopada, godzina 21 Kolejka 5: Union SG - Lech Poznań, 26 listopada, godzina 18:45 Kolejka 6: Lech Poznań - Ferencvárosi TC, 10 grudnia, godzina 21 Kolejka 7: Lech Poznań - SCU Torreens, 21 stycznia, godzina 21 Kolejka 8: OFI - Lech Poznań, 28 stycznia, godzina 21

  • Kolejka 4: Benfica - Lech Poznań, 5 listopada, godzina 21
  • Kolejka 5: Union SG - Lech Poznań, 26 listopada, godzina 18:45
  • Kolejka 6: Lech Poznań - Ferencvárosi TC, 10 grudnia, godzina 21
  • Kolejka 7: Lech Poznań - SCU Torreens, 21 stycznia, godzina 21
  • Kolejka 8: OFI - Lech Poznań, 28 stycznia, godzina 21