Marc Gual w barwach Jagiellonii został królem strzelców ubiegłego sezonu, a wkrótce potem spakował walizki i przeprowadził się do stolicy, więc dla niego niedzielny mecz miał wymiar szczególny.
Jesienią w Białymstoku Hiszpan bramki nie zdobył, a Legia przegrała 0:2. W niedzielę długo był głównym bohaterem widowiska w Warszawie.
Legia - Jagiellonia. Jak padły bramki?
Była 30. minuta meczu, precyzyjnym podaniem popisał się Josue, Gual wbiegł w pole karne, oszukał zwodem obrońcę rywali i uderzeniem w długi róg dał gospodarzom prowadzenie.
Czytaj więcej
Lech Poznań pokonał 1:0 Pogoń Szczecin, choć przez prawie cały mecz nic nie wskazywało, że mu się to uda. Poznaniacy są na trzecim miejscu w tabeli...
Hiszpan z trudem powstrzymywał radość z szacunku do byłych kolegów, bo to dopiero jego szósty gol w tym sezonie i marzenia o kolejnej koronie króla strzelców musiał odłożyć na przyszłość. Gual szukał przy Łazienkowskiej następnych trafień, zaskoczyć bramkarza przeciwników próbował także m.in. Josue, ale to rywale zdołali zmienić wynik i wywieźć ze stolicy punkt.
Efektowną akcję zespołu zakończył strzałem Jesus Imaz po asyście Dominika Marczuka. Zegar wskazywał 83. minutę. Legia oddała inicjatywę Jagielonii, a goście to wykorzystali i doprowadzili do wyrównania.
PKO BP Ekstraklasa. Jak wygląda tabela?
W Warszawie zamiast wielkiej radości jest jeszcze większe rozczarowanie. Legia zmarnowała szansę na zbliżenie się do lidera, ale konkurencja powinna jej podziękować, bo strata punktów przez Jagiellonię gwarantuje emocje na ostatniej prostej sezonu.
Do końca rozgrywek pozostało jeszcze siedem kolejek. Jagiellonia wyprzedza już tylko o dwa punkty Śląsk Wrocław, który pokonał 2:1 Wartę Poznań dzięki bramce Erika Exposito w samej końcówce.
Dalej - cztery punkty za Jagiellonią - jest Lech, który w niedzielę wygrał 1:0 z Pogonią Szczecin. Legia traci do lidera z Białegostoku wciąż siedem punktów, a przed nią jeszcze mecze z Rakowem w Częstochowie (13 kwietnia), Śląskiem u siebie (21 kwietnia) i Lechem w Poznaniu (w maju). Spełnić marzenie o odzyskaniu tytułu będzie bardzo ciężko.