Reklama

Liga Konferencji. Częstochowskimi rymami w trenera Papszuna. Wygrane Lecha i Rakowa

Raków Częstochowa wygrał 4:1 z Rapidem Wiedeń w cieniu zamieszania z negocjacjami nt. odejścia trenera Marka Papszuna do Legii Warszawa. Zwycięstwo wyszarpał też Lech Poznań nad szwajcarskim Lausanne Sport. Bliżej dalszej gry w Lidze Konferencji jest Raków.

Publikacja: 27.11.2025 20:55

Trener Rakowa Częstochowa Marek Papszun podczas meczu z Rapidem Wiedeń

Trener Rakowa Częstochowa Marek Papszun podczas meczu z Rapidem Wiedeń

Foto: PAP/Art Service

Czwarta seria gier w Lidze Konferencji z udziałem czterech polskich klubów rozpoczęła się spektakularnie za sprawą Rakowa Częstochowa. 

Raków – Rapid. Kibice przeciw trenerowi Markowi Papszunowi

W przypadku Rakowa Częstochowa bardzo ciekawie, czy wręcz gorąco wokół klubu było już dzień przed meczem z Rapidem. W ostatnich dniach głośno było bowiem o chęci ściągnięcia do siebie przez Legię Warszawa trenera Rakowa Marka Papszuna. Na konferencji prasowej przed spotkaniem Ligi Konferencji z Rapidem Wiedeń szkoleniowiec powiedział wprost i bez ogródek, że Legia chce go jako trenera, a on chce prowadzić zespół z Warszawy. W świecie futbolu tak otwarte wystąpienie na temat zmiany pracodawcy jest niezwykle rzadkie.

I nie mogło się spodobać kibicom Rakowa. Na muralu w Częstochowie z wizerunkiem szkoleniowca, który do tej pory był hołdem dla niego, powstał dopisek „Mogłem być legendą”. Na stadionie w Sosnowcu (gdzie Raków gra swoje pucharowe mecze) Marka Papszuna powitały okrzyki „Sprzedałeś się Legii!” oraz transparent z hasłem „Raków podał ci rękę jak sprawdzałeś klasówki, a ty jak Judasz chcesz się sprzedać za złotówki”. 

Te słowa to nawiązanie do nauczycielskiej przeszłości szkoleniowca, który z Rakowem przeszedł drogę przez kilka szczebli rozgrywek aż po mistrzostwo Polski. Sam Marek Papszun, pytany tuż przed meczem, czy żałuje swoich słów z konferencji, rzucił krótkie „nie”. A potem wyraził swoje niezadowolenie z pytań reportera Polsatu Sport: – Zależy panu, byśmy wygrali mecz dzisiaj? Jeśli tak, to przejdźmy do meczu, a nie mówmy o tym, kto co powiedział, bo te pytania nie dotyczą meczu. Myślę, że piłkarze czują się komfortowo, to profesjonalni gracze, którzy wiedzą, po co wychodzą na boisko, wiedzą za co zarabiają pieniądze. Różne rzeczy w ich życiu się dzieją, to część zawodu, do którego też muszą się przygotować: zewnętrzne czynniki, na które muszą być odporni, od których muszą się odciąć.

Reklama
Reklama

I faktycznie zawodnicy Rakowa zaprezentowali godną podziwu odporność na całe zamieszanie. Pierwszego gola po rzucie karnym za faul na Patryku Makuchu (w decyzji o faulu pomogły powtórki wideo) strzelił Norweg Jonatan Braut Brunes. Tuż przed przerwą na 2:0 precyzyjnym strzałem podwyższył Lamine Diaby-Fadiga. Francusko-gwinejski napastnik jeszcze większą skutecznością popisał się na początku drugiej połowy: w 51. i 53. minucie zdobył dwie kolejne bramki. Honorowy gol Rapidu niewiele zmienił: Raków znokautował utytułowanego austriackiego rywala. Po czterech meczach z sześciu ma na koncie osiem punktów, a taki dorobek sezon temu zapewniał co najmniej grę w 1/16 finału Ligi Konferencji. 

Lech wyszarpał wygraną z Lausanne Sport

Również 4:1 z Rapidem Wiedeń na inaugurację Ligi Konferencji wygrał Lech Poznań. Potem jednak mistrzowie Polski zanotowali kompromitującą porażkę na Gibraltarze oraz w dramatycznych okolicznościach ulegli Rayo Vallecano (prowadzili 2:0, by przegrać 2:3). Spotkanie z Lausanne Sport było więc dla nich niemal jak „być albo nie być”.

Lozanna to jedno z najważniejszych miast świata sportu, z siedzibą Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). W świecie futbolu nie wysuwa się jednak na pierwszy plan: Lausanne Sport swoje ostatnie trofeum w Szwajcarii zdobył jeszcze w XX wieku.

I choć sama obecność szwajcarskiego zespołu w europejskich pucharach jest pewną niespodzianką, to wobec nierównej formy Lecha mistrzów Polski trudno było traktować jako zdecydowanych faworytów. Nerwowa pierwsza połowa to potwierdziła, poznaniaków przed stratą gola ratował 18-letni obrońca Wojciech Mońka. W drugiej o zwycięstwie 2:0 Lecha Poznań zdecydowali zmiennicy: nigeryjski skrzydłowy Taofeek Ismaheel (strzelec pierwszego gola i asystujący przy drugim) oraz Yannick Agnero z Wybrzeża Kości Słoniowej (skuteczny w doliczonym czasie gry). 

Lech po czterech meczach ma sześć punktów i by myśleć o awansie do kolejnej fazy, musi punktować w meczach z Mainz (u siebie) i Sigmą Ołomuniec (na wyjeździe). 

Piłka nożna
Szalone El Clasico. Barcelona z pierwszym trofeum w tym roku, Lewandowski znów z golem
Piłka nożna
Będzie pierwsze w tym roku El Clasico. Real zagra z Barceloną o Superpuchar Hiszpanii
Piłka nożna
Barcelona nokautuje w Superpucharze Hiszpanii. Czy będzie El Clasico w finale?
Piłka nożna
Marek Papszun urządza Legię po swojemu. 27 osób do pomocy
Piłka nożna
Zakulisowe wojny w Manchesterze United i Chelsea. Czas na nowe otwarcie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama