Wrzesień, zgrupowanie kadry przy okazji meczów Ligi Narodów. Robert Lewandowski czeka na odsłonięcie swojej tablicy w Alei Gwiazd pod Stadionem Narodowym. Kamery kanału „Łączy nas piłka” rejestrują jego rozmowę z Łukaszem Piszczkiem i Jerzym Dudkiem.
– Kiwior? Gdy zobaczyłem go na rozgrzewce przed spotkaniem z Holandią, jak się rusza, jak ma ułożoną stopę i jaki przerzut, pomyślałem, co to za piłkarz. Później popatrzyłem na niego w meczu i ujrzałem duży potencjał – kapitan reprezentacji Polski nie krył, że jest zaskoczony umiejętnościami nowego kolegi, który przebojem wdarł się do drużyny.
Czytaj więcej
Piłkarze Maroka mają ładny dorobek na mundialach, choć grają w nich dopiero po raz szósty. Po rem...
Po debiucie przeciw Holendrom Lewandowski powiedział mu: „Chłopie, ty tu nie przyjeżdżasz, by być tylko na zgrupowaniu, ale po to, żeby grać w podstawowym składzie”, a Czesław Michniewicz przyznał, że Kiwior wygląda, jakby był w tej kadrze od zawsze. – To może być piłkarz, którego szukamy od dawna: lewa noga, duży spokój, mądre ustawienie i technika – selekcjoner wyliczał atuty 22-letniego chłopaka.
Bezpieczny Szczęsny
Rzadko się zdarza, by zawodnik wywalczył sobie tak szybko miejsce w reprezentacji. Od czerwcowego debiutu w Rotterdamie (2:2 z Holandią w Lidze Narodów) Kiwior nie opuścił ani minuty w żadnym z sześciu kolejnych meczów (spotkanie z Argentyną zaczęło się po zamknięciu tego wydania gazety). Nie miało dla niego znaczenia, czy gra w czteroosobowym bloku, czy jako jeden z trzech stoperów wspierany przez wahadłowych. Potrafił się dostosować, w każdym ustawieniu czuł się pewnie.