Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Hansi Flick odmienił grę Barcelony?
  • Jaką rolę w drużynie pełnią doświadczeni piłkarze, tacy jak Wojciech Szczęsny?
  • Jakie decyzje dotyczące dalszej kariery rozważa Robert Lewandowski i co może wpłynąć na jego wybory?

W Barcelonie od niedzieli trwa fiesta, ale na horyzoncie pojawiły się natychmiast nowe cele: zakończenie rozgrywek z kompletem zwycięstw przed własną publicznością oraz dorównanie drużynie Tito Vilanovy, która w sezonie 2012/2013 zdobyła 100 punktów i przekroczyła granicę 100 bramek.

By tak się stało, trzeba wygrać trzy pozostałe mecze: z Deportivo Alaves (13 maja, wyjazd), Betisem Sewilla (17 maja, dom) i Valencią (24 maja, wyjazd). I strzelić w nich co najmniej dziewięć goli.

Hansi Flick inspirował się Cruyffem i Guardiolą

To jednak tylko liczby, które oczywiście robią wrażenie i poprawiają nastrój, ale nie dadzą tyle satysfakcji, co triumf w Lidze Mistrzów. Katalończycy już dziś muszą myśleć, co zrobić, by za rok znów nie przyglądać się, jak o trofeum walczy konkurencja.

Ostatni raz w finale grali jeszcze w 2015 r., gdy do zwycięstwa prowadził ich Luis Enrique, dziś ojciec sukcesów Paris Saint-Germain. Hansi Flick pod względem tytułów mistrza Hiszpanii już mu dorównał, przed nimi są tylko Pep Guardiola (trzy) i Johan Cruyff (cztery). Niemiec wszedł także do elitarnego grona trenerów, którzy dokonali tego w dwóch pierwszych sezonach pracy.

Nie miał lekko, bo Barcelona zmagała się z problemami finansowymi i nie mogła przeprowadzić transferów, jakie by chciała. – Wiedziałem, że drugi rok będzie trudniejszy. Mieliśmy mnóstwo kontuzji, wiele się wydarzyło, ale i tak graliśmy na fantastycznym poziomie. Nie zdobyliśmy wprawdzie aż tylu bramek, ale lepiej się broniliśmy. Wiem, że każdy chce wygrać Ligę Mistrzów, za rok spróbujemy ponownie – podkreślał Flick.

Przyznał też, że nigdy nie zapomni wsparcia, jakie okazali mu kibice oraz piłkarze po śmierci ojca. – Ten klub jest jak rodzina. Znajduję się we właściwym miejscu – mówi i nie zamierza się stąd ruszać. Umowę obowiązującą do 2027 r. przedłużył o kolejne 12 miesięcy.

„Odegrał kluczową rolę w odzyskaniu przez Barcelonę poczucia własnej wartości i tożsamości” – pisze dziennik „El País”.

Obejmując stanowisko w 2024 r., przekonywał, że bliskie są mu idee Cruyffa i Guardioli. Odważnie stawiał na młodych. Każdy z zawodników miał swoje zasługi, ale twarzą tego mistrzostwa stał się Lamine Yamal. Choć od dwóch tygodni leczy kontuzję, nadal jest najlepszym strzelcem katalońskiej ekipy (16 goli w lidze, 24 w sumie). Gra tak dojrzale, że zapomnieliśmy, iż dopiero w lipcu skończy 19 lat.

Nie ma dziś piłkarza o większej wartości rynkowej. Branżowy portal Transfermarkt wycenia go na 200 mln euro (tyle samo co Erlinga Haalanda i Kyliana Mbappé). Od trofeów, które już zdobył, może przewrócić się w głowie. W bogatej kolekcji brakuje mu tylko zwycięstwa w Lidze Mistrzów i na mundialu. Mistrzem świata może zostać już za dwa miesiące, a jeśli poprowadzi Hiszpanię do tytułu, automatycznie stanie się kandydatem do Złotej Piłki.

Wojciech Szczęsny już podjął decyzję. Co zrobi Robert Lewandowski?

– Zbudowali odważną i zdyscyplinowaną drużynę, ambitną, z młodymi talentami i jasnym stylem gry. To bardzo solidny projekt – chwalił Katalończyków prezes LaLigi Javier Tebas, składając im gratulacje.

Czytaj więcej

El Clasico dla Barcelony. Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny znów mistrzami Hiszpanii

Flick będzie kontynuował swoje dzieło. Już wcześniej decyzję o pozostaniu w klubie przekazał także Wojciech Szczęsny.

– Chyba pobiłem rekord Guinnessa, jeśli chodzi o zawodnika z największą liczbą trofeów na emeryturze. Mam ich już pięć, a chciałbym dobić do dziewięciu. Bo tylko cztery będą do zdobycia w moim ostatnim sezonie – żartował w rozmowie z Eleven Sports, dodając, że szczególnie zależy mu na Lidze Mistrzów, której jeszcze nie wygrał.

Czytaj więcej

Wojciech Szczęsny dla „Rzeczpospolitej". „Czasami warto być niekonsekwentnym"

Szczęsny przekonywał również, że bramka Barcelony jest w bezpiecznych rękach i że po raz pierwszy znalazł się w jednym zespole z dużo lepszym bramkarzem, a jego zadaniem jest wspierać Joana Garcię, a nie z nim rywalizować.

W tym sezonie zagrał w dziesięciu meczach, gdy Garcia leczył kontuzję. Sprawdza się jako dobry zmiennik i dba o atmosferę w szatni.

– Powoli to ja ustalam, jaki to jest ten kataloński sposób bycia. Powoli wszyscy są coraz bardziej jak Szczęsny. Cztery lata temu nikt cygara nie palił, a dzisiaj paru się znajdzie – śmieje się nasz bramkarz.

Jakie oferty ma Robert Lewandowski?

Robert Lewandowski nad swoją przyszłością w Barcelonie nadal się zastanawia i bierze pod uwagę różne scenariusze. – Rozważę jeszcze kilka ofert i dopiero podejmę decyzję. Fizycznie czuję się dobrze, ale może nadszedł czas, by nie tylko grać, ale też cieszyć się życiem – opowiadał przed kamerami Eleven Sports.

Czytaj więcej

Trójka z Porto, Zieliński, a wkrótce też Lewandowski. Polacy mistrzami wielkich lig

Niektórzy odebrali te słowa jako sygnał, że może się skusić na ofertę spoza Europy. Najgłośniej jest rzecz jasna o USA, a w ostatnich dniach najwięcej dyskutowało się o zainteresowaniu ze strony Chicago Fire.

Lewandowski ma prawo czuć się spełniony. 14 z 18 sezonów na najwyższym szczeblu kończył z tytułem mistrzowskim. Ale ta seria wcale nie musi zostać przerwana, nawet jeśli zdecyduje się odejść z Barcelony.

Według portugalskich mediów obserwuje go także Porto, w którym kochają polskich piłkarzy. Gdyby dołączył do Jana Bednarka, Jakuba Kiwiora i Oskara Pietuszewskiego, ta historia zyskałaby nowy, jeszcze bardziej wyjątkowy rozdział.