Ten moment mógł nadejść już wcześniej, ale w ostatnich tygodniach Wisła nie zachwycała i traciła punkty. W dodatku kontuzji doznał jej lider Angel Rodado.

W pierwszej części sezonu krakowianie wypracowali sobie jednak tak dużą przewagę nad konkurencją, że do przypieczętowania awansu wystarczał im w piątkowym meczu remis.

Cierpliwość nagrodzona. Wisła po czterech latach zagra w Ekstraklasie

Chrobry nie zamierzał ułatwiać im zadania, wciąż miał o co walczyć, przy odrobinie szczęścia mógł pokusić się nawet o bezpośredni awans.

Ponad 30 tys. kibiców, którzy przyszli na stadion przy Reymonta (w tym m.in. byli piłkarze drużyny Marcelo i Semir Stilić), wierzyło jednak, że to będzie właśnie ten dzień, kiedy Wisła zagwarantuje sobie powrót na salony.

Na pierwszą bramkę nie musieli czekać długo. Już po kwadransie trafił Holender Julian Lelieveld. Gdy tuż po przerwie drugiego gola strzelił Austriak Marko Bozić, stało się jasne, że gospodarze nie wypuszczą już takiej szansy na świętowanie.

Trudno dziwić się euforii, jaka zapanowała w Krakowie. Wisła czekała na tę chwilę blisko 1500 dni. Kiedy w 2022 r. żegnała się z Ekstraklasą, chyba nikt nie przypuszczał, że podróż na najwyższy szczebel rozgrywek będzie przypominała bardziej maraton niż sprint i że po drodze trzeba będzie przeżyć kilka wielkich rozczarowań. Ale były też momenty triumfu, jak po zdobyciu Pucharu Polski w 2024 r.

Wszyscy wypatrywali jednak Ekstraklasy. Cierpliwość została wreszcie nagrodzona. Wisła, 13-krotny mistrz Polski, wraca na właściwe miejsce.