Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jaką rolę odegrali reprezentanci Polski w zdobyciu mistrzostwa Portugalii przez FC Porto?
  • W jaki sposób obecność polskich zawodników wpływa na wizerunek klubu?
  • Jak osiągnięcia Polaków w Portugalii wpływają na promocję polskiego futbolu?

Jeszcze kilka miesięcy temu chyba nikt nie przypuszczał, że FC Porto „zmieni” barwy z biało-niebieskich na biało-czerwone. Wszystko za sprawą Bednarka, Kiwiora i Pietuszewskiego, bez których trudno sobie wyobrazić skład drużyny Francesco Farioliego, a kto wie, może nawet nie byłoby bez nich mistrzostwa Portugalii.

Reprezentanci Polski okazali się kluczowymi postaciami i nie zawodzili w najważniejszych momentach. Co więcej, odgrywali główne role i zostawali bohaterami. To właśnie Bednarek zdobył w sobotę bramkę w meczu z Alvercą (1:0), która zapewniła drużynie tytuł mistrza Portugalii. Trafiał też w innych spotkaniach, choćby w wyjazdowym starciu z CD Nacional (1:0) czy w ćwierćfinale Pucharu Portugalii przeciwko Benfice Lizbona (1:0).

Oskar Pietuszewski. Najpierw mistrzostwo, potem matura

Temu drugiemu klubowi gola strzelił również Pietuszewski i było to chyba jak do tej pory jego najsłynniejsze trafienie. Polski skrzydłowy nie tylko przebiegł z piłką pół boiska i ośmieszył mistrza świata, Argentyńczyka Nicolasa Otamendiego, który po jego zwodzie usiadł na murawie, ale też kapitalnie uderzył lewą nogą.

Pietuszewski zaliczył także asystę w trudnym spotkaniu w Bradze (akcję zaczął długim podaniem Kiwior), wygranym przez Porto ostatecznie 2:1. Zresztą, zwrócił uwagę kibiców już w debiucie przeciwko Vitorii Guimaraes (1:0), gdy wywalczył rzut karny. Wyróżniał się nawet w rewanżowym meczu Pucharu Portugalii ze Sportingiem (0:0), w którym zawiodła niemal cała drużyna.

Do kompletu jest jeszcze Kiwior, który może nie ma tak spektakularnych osiągnięć indywidualnych jak jego koledzy z reprezentacji Polski, ale z miejsca stał się jednym z filarów defensywy Porto.

A jeszcze rok temu, gdy do klubu trafiał pierwszy z Polaków, czyli Bednarek, komentarze nie były tak optymistyczne. Fani na Facebooku przypominali, że Southampton spadło z Premier League, a inni wytykali mu samobójcze gole z czasów gry na Wyspach. Śmiał się też kibic Sportingu, który pisał o Bednarku „dobry zawodnik” i pozdrawiał kibiców Porto.

Wyszło jednak na to, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Polski obrońca szybko stał się szefem obrony mistrzów Portugalii i unikał błędów (może z wyjątkiem rewanżowego meczu z Nottingham Forest w Lidze Europy), które przydarzają mu się w reprezentacji, a 7,5 mln euro, które klub na niego wydał, to na dzisiejszym rynku transferowym bardzo nieduża kwota.

Czytaj więcej

Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?

Można powiedzieć, że także Pietuszewski został kupiony „w promocji”. Za 17-letniego skrzydłowego Jagiellonia razem z bonusami dostała około 10 mln euro, a już dziś wartość Polaka wzrosła wielokrotnie. Portugalczycy tylko czekają na dzień, kiedy Pietuszewski skończy 18 lat, żeby przedstawić mu kontrakt do czerwca 2031 r., bo zgodnie z przepisami FIFA z niepełnoletnim zawodnikiem mogli podpisać jedynie trzyletnią umowę.

Na pewno wpiszą też nową klauzulę odstępnego, bo już teraz wiadomo, że 60 mln euro może okazać się niewystarczające, żeby odstraszyć największych i najbogatszych. Z wyższej klauzuli ucieszy się Jagiellonia, która zagwarantowała sobie procent od kolejnego transferu wychowanka.

Na razie jednak Pietuszewski zdawał w Polsce maturę, o czym napisał nawet portal dziennika „A Bola”, co najlepiej świadczy o tym, jak mocno Portugalczycy interesują się reprezentantem Polski. Młody piłkarz stał się w Portugalii gwiazdą, ale na razie wygląda na to, że twardo stąpa po ziemi. W kadrze starsi koledzy nie pozwalają mu udzielać wywiadów, ale po wyjściu z egzaminu z języka polskiego porozmawiał z mediami.

– Przygotowywałem się indywidualnie w Portugalii. Łączyłem się z moimi nauczycielami. Bardzo mi zależy na tym, by zdać maturę, bo jest to na mojej liście ważnych spraw do odhaczenia. Nic się nie zmieniło. Ciężko pracowałem nie tylko na boisku, ale również w książkach. Nie było we mnie pokusy, by szkołę odłożyć na bok, a skupić się tylko na piłce. Kariera przyspieszyła, ale maturę trzeba mieć, to jest ważne – powiedział TVP Sport.

W Porto kochają polskich piłkarzy

Portugalczycy przypominają, że takich jak Pietuszewski, którzy przed uzyskaniem pełnoletności zostali mistrzami w barwach Porto, było niewielu. Oprócz Polaka byli to jeszcze Fabio Silva, Anderson, Kadu i grający w latach 70. Quinito.

Trzej muszkieterowie z Porto, podobnie jak kiedyś Józef Młynarczyk i Grzegorz Mielcarski, robią w Portugalii dobrą reklamę polskim piłkarzom

Żaden z nich nie zagrał jednak w mistrzowskim sezonie tak dużo minut jak Pietuszewski. Polski skrzydłowy uzbierał ich 760 i to zaledwie przez pół sezonu, a drugi w kolejce Fabio Silva zaliczył ledwie 184 minuty.

Trzej muszkieterowie z Porto, podobnie jak kiedyś Józef Młynarczyk i Grzegorz Mielcarski, robią w Portugalii dobrą reklamę polskim piłkarzom. Najlepszy dowód to jedna z okładek dziennika „A Bola”, która informowała, że Marcelem Regułą z Zagłębia Lubin interesuje się Benfica. Potencjalny transfer 19-letniego Polaka zepchnął z czołówki nawet rewanżowe starcie Porto ze Sportingiem w Pucharze Portugalii.

Kto wie, może Reguła już niebawem przeniesie się do jakiejś silniejszej ligi, choć niekoniecznie do portugalskiej, bo jak twierdzi serwis weszlo.com, Benfica nie chce płacić 10 mln euro. To pokazuje, że warto szkolić i dawać szanse młodym Polakom, bo można na nich dobrze zarobić.