Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zespoły zmierzą się w finale Ligi Mistrzów oraz gdzie i kiedy odbędzie się to wydarzenie?
- Jaki wpływ na dotychczasowe osiągnięcia finalistów mają kluczowi zawodnicy oraz trenerzy obu drużyn?
- Jakie istotne zmiany wprowadzono w organizacji tegorocznego finału Ligi Mistrzów?
Arsenal ma rachunki do wyrównania. Przed rokiem to właśnie Paris Saint-Germain stanęło mu na drodze do finału, wygrywając oba mecze (1:0 i 2:1).
Teraz Kanonierzy przeszli przez rozgrywki jak huragan, nie ponosząc jako jedyni porażki (11 zwycięstw, trzy remisy) i tracąc tylko sześć goli, a ostatni odcinek tej podróży był momentem odkupienia dla Bukayo Saki.
Arsenal po 20 latach znów w finale Ligi Mistrzów
To dzięki jego bramce w rewanżu z Atletico Madryt drużyna po 20 latach znów wystąpi w finale Ligi Mistrzów. Wychowanek Arsenalu jako dziecko marzył o tym, by kiedyś być gwiazdą klubu i reprezentacji Anglii.
Saka grał już w dwóch finałach mistrzostw Europy, oba zakończyły się jednak porażkami Anglików. Zapamiętał szczególnie ten pierwszy, w 2021 r. na Wembley. Na boisko wszedł jako rezerwowy, ale później został wyznaczony do rzutów karnych. Jego strzał obronił Gianluigi Donnarumma i choć wcześniej nie trafili także Marcus Rashford i Jadon Sancho, to jego dotknął największy hejt i rasistowskie obelgi.
– To smutna rzeczywistość, że potężne platformy nie robią wystarczająco dużo, by powstrzymać te nienawistne i krzywdzące wiadomości. Ale to mnie nie złamie – podkreślał.
Dziś triumfuje. Wielu okazji do świętowania z Arsenalem nie miał. W jego skromnej kolekcji znajdują się tylko trzy trofea (Puchar Anglii 2020, Tarcza Wspólnoty 2020 i 2023). Wszystko dlatego, że Kanonierzy od ponad dwóch dekad bezskutecznie próbują wrócić na tron w Anglii. Teraz mogą wreszcie zdobyć nie tylko ten krajowy (Manchester City wyprzedzają o pięć punktów, rywale mają jednak jeszcze zaległe spotkanie w kalendarzu), ale i ten europejski, choć tu skala trudności będzie nieporównywalnie większa.
Tym bardziej że Paryżanie mają patent na angielskie kluby. W poprzednim sezonie eliminowali w fazie pucharowej nie tylko Arsenal, ale również Liverpool i Aston Villę, w tym – Chelsea i ponownie Liverpool.
Czytaj więcej
Arsenal pokonał Atletico Madryt 1:0 po golu Bukayo Saki i został pierwszym finalistą Ligi Mistrzów. W środę poznamy drugiego: Bayern Monachium pode...
– Może nie będziemy faworytami, ale to przecież jeden mecz. Wszystko się może zdarzyć – przekonuje Leandro Trossard, skrzydłowy ekipy z Londynu.
Dziennik „Guardian” zauważa, że Arsenal pozbył się już strachu przed porażką. „Zespół, który w ostatnich latach zmarnował tyle okazji, nagle i nie do końca spodziewanie wykorzystał swoją szansę. Tydzień temu jego kurs wydawał się niepewny, a wody wzburzone. Nagle niebo się przejaśniło i z wiatrem w żaglach Arsenal płynie ku potencjalnej chwale” – komentuje brytyjska gazeta.
– My byliśmy „Niepokonani”. Wy będziecie „Niezapomniani” – miał powiedzieć Sace Thierry Henry, lider drużyny, która w 2004 r. sięgnęła po ostatni tytuł dla Arsenalu, nie ponosząc w Premier League ani jednej porażki.
Czy PSG pójdzie w ślady Realu Madryt?
PSG też może zapisać się w historii. Dotąd w erze Ligi Mistrzów tylko Real Madryt zdołał obronić trofeum. W latach 2016-2018 zdobył je trzy razy z rzędu.
Ten sezon bardzo przypomina ubiegły. Paryżanie znów rozpędzali się powoli i musieli przejść przez baraże, ale gdy już wrzucili wyższy bieg, nikt nie był w stanie ich zatrzymać.
Nie ma wątpliwości, że tak jak Arsenal odmienił Mikel Arteta, tak sukcesów Paris Saint-Germain nie byłoby bez Luisa Enrique. Hiszpan podbijał Europę już z Barceloną, teraz podbija z PSG.
– Mamy najlepszego trenera na świecie, najlepszego dyrektora sportowego, najlepszych kibiców. To wspaniałe, zbyt piękne, żeby było prawdziwe – zachwycał się prezes klubu Nasser Al-Khelaifi. – Naszym marzeniem jest obrona trofeum. Mamy znakomity, młody zespół. To on jest gwiazdą. Każdy walczy do samego końca. To nasze DNA.
Awans do drugiego finału z rzędu przypieczętował niezawodny duet Ousmane Dembele – Chwicza Kwaracchelia. „Pierwszy z nich zdobył Złotą Piłkę, drugi na nią zasłużył” – twierdzi „L'Equipe” i dodaje, że PSG sukces w rewanżu z Bayernem Monachium zawdzięcza przejściu z futbolu totalnego na futbol śmiercionośny, do bólu skuteczny.
Francuski dziennik przestrzega jednak przed lekceważeniem Arsenalu i apeluje, by nie ulegać stereotypom, że to drużyna stawiająca na defensywę, zdobywająca bramki tylko ze stałych fragmentów gry i mająca niezdarnego napastnika. Zresztą za Viktorem Gyokeresem przemawiają liczby, nieprzypadkowo jest w czołówce strzelców Premier League.
Finał Ligi Mistrzów o nietypowej godzinie
Finalistów Ligi Mistrzów po raz pierwszy gościć będą Węgry, a mecz na Puskas Arenie zaplanowano już na godzinę 18.00.
To ważna zmiana, która ma być na rękę wszystkim. Kibicom i piłkarzom zwycięskiego zespołu, którzy będą mieli więcej czasu na świętowanie. Właścicielom lokali, którzy zdążą wygenerować większe zyski. Wreszcie telewizjom, które mogą zaplanować dodatkowe programy.
Czytaj więcej
Paris Saint-Germain zremisowało z Bayernem 1:1. Tym razem obyło się bez strzeleckiego festiwalu. Paryżanie obronili zaliczkę i 30 maja w Budapeszci...
– Rozpoczęcie spotkania o 21.00 pasuje idealnie do meczów rozgrywanych w środku tygodnia, ale wcześniejsze rozpoczęcie finału w sobotę oznacza wcześniejsze zakończenie – niezależnie od tego, czy będzie dogrywka albo rzuty karne – i daje kibicom możliwość spędzenia reszty wieczoru w gronie bliskich i wspominania najważniejszego wydarzenia sezonu – tłumaczył szef UEFA Aleksander Ceferin.
Oby po finale w Budapeszcie rzeczywiście było, co wspominać i o czym dyskutować.