Kiedy spotykają się dwie drużyny, które strzeliły ponad 40 goli w jednym sezonie Ligi Mistrzów (pierwszy taki przypadek w historii), trudno nie oczekiwać fajerwerków na boisku. Tym bardziej, gdy w pierwszym meczu pada dziewięć bramek, co nie zdarzyło się w półfinale tych prestiżowych rozgrywek od 60 lat.

„Trzymajcie się mocno, szaleństwo powraca” – pisał przed rewanżem w Monachium dziennik „Le Parisien”, a trener PSG Luis Enrique przekonywał: – Rafa Nadal powiedział kiedyś, że w pewnym momencie kariery pojedynki z Federerem i Djokoviciem były dla niego najlepszą motywacją. Tego właśnie chcemy. Podziwiamy Bayern, ale to motywacja do bycia lepszym. Będziemy dążyć do pokonania zespołu, który gra rewelacyjnie.

Liga Mistrzów. Monachium szczęśliwe dla PSG

Enrique przyznawał też, że jego piłkarze będą potrzebowali w środę minimum trzech goli, by awansować. Do pracy zabrali się błyskawicznie, bo już w trzeciej minucie, po rajdzie Chwiczy Kwaracchelii, trafił zupełnie niepilnowany w polu karnym Ousmane Dembélé.

Ta bramka rozbudziła apetyty wszystkich kibiców, marzących o wymianie ciosów, jakiej świadkami byliśmy przed tygodniem w Paryżu. Bawarczycy, tak jak obiecywali, musieli zaatakować, ale ich wysiłki skutecznie powstrzymywała defensywa rywali.

Zawodnicy PSG wyciągnęli wnioski z pierwszego spotkania, gdy w ciągu kilku minut stracili dwa gole i wypuścili prowadzenie 5:2. Teraz chcieli uniknąć powtórki i podobnych nerwów. I to się im udało, choć wynik sprawiał, że do końca musieli być uważni.

Czytaj więcej

Arsenal pierwszym finalistą LIgi Mistrzów. W Londynie czekali na to 20 lat

Bawarczycy szukali okazji, ale bili głową w mur. W najważniejszym meczu sezonu ich armaty nie wypaliły. Dopiero w doliczonym czasie wyrównał Harry Kane, ale było już za późno na doprowadzenie do dogrywki.

Monachium to dla Paryżan szczęśliwe miejsce. Przed rokiem to właśnie tu wygrali wreszcie Ligę Mistrzów, rozbijając w finale aż 5:0 Inter Mediolan.

Teraz zachowali szansę, by zostać drugim zespołem w erze Champions League (po Realu Madryt), który obroni tytuł. 30 maja na Puskás Arenie w Budapeszcie zmierzą się z Arsenalem. Będą faworytem, ale Kanonierzy, którzy nigdy nie wywalczyli najważniejszego trofeum w klubowej piłce, są głodni sukcesu i spróbują pokrzyżować im plany.

LIGA MISTRZÓW – PÓŁFINAŁ

Bayern Monachium – Paris Saint-Germain 1:1 
Pierwszy mecz 4:5. Awans PSG