Konkurs na Vogtland Arena przebiegał względnie gładko, choć odpowiadający za zapalanie zielonego światła Borek Sedlak znów miał niełatwe zadanie, tak samo jak osoby od przesuwania belki startowej. Dało się jednak rozegrać dwie serie, Polacy prowadzili po pierwszej i utrzymali przewagę nad Austriakami i Japończykami.
Dający zwycięstwo piękny finałowy skok Dawida Kubackiego (137 m) miał zapewne największą wagę, ale mocny początek też był ważny – Piotr Żyła wykorzystał wiatr pod narty, skoczył bardzo efektownie 145 m (rekord skoczni 146,5) i można było budować nową narrację o tegorocznych polskich skokach.