Powtórka z przeciętności

Adam Małysz w kwalifikacjach do sobotniego konkursu lądował dużo bliżej od najlepszych

Aktualizacja: 28.11.2008 12:42 Publikacja: 28.11.2008 01:10

Mistrz z Wisły na razie nie może być zadowolony ze swojej formy

Mistrz z Wisły na razie nie może być zadowolony ze swojej formy

Foto: Rzeczpospolita, Piotr Nowak PN Piotr Nowak

W sobotnim konkursie indywidualnym wystartują Adam Małysz, Kamil Stoch i Marcin Bachleda. Gwiazdami w czwartek byli jednak inni – przede wszystkim Austriacy Gregor Schlierenzauer i Thomas Morgenstern, Szwajcar Simon Ammann i trochę niespodziewanie Fin Matti Hautamaeki, który wygrał kwalifikacje.

Małysz dzięki zakończeniu kariery przez Janne Ahonena i złamanej nodze Janne Haponena był w dziesiątce spokojnych, nie musiał startować, ale skoczył, uzyskał 127 m, nie był zadowolony i szybko umknął polskim kamerom i mikrofonom. Gdy odetchnął, przyznał, że skoki miał średnie, jedyne, co go cieszyło, to to, że poprawiał się z próby na próbę. Kamil Stoch miał 124 m i pewne miejsce w konkursie. Marcin Bachleda (119,5) musiał się o nie trochę obawiać.

Matti Hautamaeki cztery godziny wcześniej mówił, że nie ma pewności siebie. I bez niej przypomniał sobie stare dobre czasy. Zwycięski skok z kwalifikacji (135,5 m) był najkrótszym z trzech, jakie wykonał. Wszyscy zobaczyli także, że austriaccy gwiazdorzy nie stracili nic z ubiegłorocznego blasku. Morgenstern i Schlierenzauer chyba znów zajmą się walką między sobą. Dolatywali do 140 m, ale prestiżowego minikonkursu dla tych, którzy nie mieli obowiązku kwalifikacji, nie wygrali – pogodził ich Ammann (141 m).

Pierwsze treningi sezonu 2008/2009 po części zapowiedziały to, co stało się w kwalifikacjach. Próbne skoki Małysza na odległość 124,5 oraz 123 m nie cieszyły. Najdalej skoczył z Polaków Kamil Stoch (127,5). Stefan Hula, Marcin Bachleda i Łukasz Rutkowski dotkliwie przegrali pierwsze starcie ze skocznią Rukatunturi, na której granicą bezpiecznego lotu jest 142 m. Cała trójka lądowała między 99. a 112. metrem. O pochwały trudno, skoro widzi się taką powtórkę z przeciętności. Tylko Bachleda się poprawił, pozostali nie potrafili.

Tegoroczny Puchar Świata nie przyniesie ważnych zmian regulaminowych. Dyrektor Walter Hofer z FIS powiedział w czwartek, że nowe pomysły wdrażano ostatnimi laty dość intensywnie i na razie wystarczy.

Jeszcze w zeszłym sezonie zrobiono z kwalifikacji oficjalny konkurs z nagrodą w wysokości 2 tysięcy franków szwajcarskich (w tym roku jednak ją odebrano) oraz wprowadzono rekompensatę dla odważnych pechowców, czyli dodatkową kwalifikację dla tych, który wylądowali daleko (przynajmniej 95 proc. najdłuższego skoku serii), ale podparli skok lub upadli.

Tej zimy nowości też są dwie, ale nieduże. Pierwsza to ujęty w oficjalny cykl zawodów o małą Kryształową Kulę Puchar Świata w lotach narciarskich. Składać się nań będą dwa konkursy w Bad Mitterndorf, po jednym w Oberstdorfie i Vikersund oraz oba w Planicy.

FIS postanowiła także wesprzeć rywalizację zespołów i utworzyła Team Tour 2009, czyli drużynowy turniej trzech skoczni w pięciu niemieckich konkursach w Willingen (2), Klingenthal i Oberstdorfie (2). O zwycięstwie zadecyduje suma punktów zdobytych przez drużyny. Do podziału jest 500 tys. franków szwajcarskich.

FIS rozważy też wprowadzenie w życie propozycji trenera Miki Kojonkoskiego, by w zawodach rozgrywać trzy serie konkursowe, ale nie wywołała ona entuzjazmu dyrektora Hofera. – Słuchamy takich inicjatyw, ale wiemy, że w normalnych warunkach dwie serie w zupełności wystarczają do prawidłowego wyłonienia zwycięzcy, a przy złej pogodzie mamy zwykle problem, jak rozegrać jedną, więc jak mówić o trzech? – pytał retorycznie.

Organizatorzy Pucharu Świata mają się obecnie skupić na perfekcyjnym przygotowaniu zawodów i dbaniu o wyrównanie szans wszystkich uczestników. Na skoczni w Ruce oznacza to w tym roku mrożenie rozbiegu oraz nowe osłony przeciwwiatrowe z prawej strony progu, patrząc z pozycji skoczka na wieży. – Nie zrobimy ze skoków sportu halowego – mówił Hofer – ale wszędzie, gdzie trzeba, będziemy chronić sportowców. W Innsbrucku, Oberstdorfie i paru innych miejscach zasłony też będą potrzebne – dodał.

Dziś o 17 konkurs drużynowy. W świetle słów dyrektora Hofera warto teraz stawiać na drużynę, ale w lutowym cyklu Team Tour za odległe miejsca wypłat nie będzie.

[ramka]Kwalifikacje

1. M. Hautamaeki 142,5 pkt (135 m);

2. K. Keituri (obaj Finlandia) 142,1 (134,5); 3. D. Wasiliew (Rosja) 139,3 (133,5); 4. H. Olli (Finlandia) 135,6 (132);

5. M. Koch (Austria) 135,1 (132);

6. F. Yumoto (Japonia) 133,9 (130,5);

14. K. Stoch 119,7 (124); 28. M. Bachleda 111,1 (119,5); 45. S. Hula 84,7 (106,5); 47. Ł. Rutkowski (wszyscy Polska) 82,5 (105).

Z grupy zawodników, którzy nie musieli startować w kwalifikacjach, najdalej skoczył Szwajcar Simon Ammann (141 m). Adam Małysz uzyskał 127 m.[/ramka]

[ramka]Adam Małysz

Stać mnie na dużo więcej. W Lillehammer było już przecież znacznie lepiej. Skocznia jest przygotowana super, ale te pierwsze skoki nie były takie, jakby się chciało. Wiaterek zmieniał się często, zwłaszcza na dole. Podobno jest więcej śniegu na zeskoku, gdzieś od 120 metra, trudniej tam teraz odlecieć. Trzeba dostać więcej powietrza pod narty. Musimy trochę więcej tu poskakać i mam nadzieję, że będzie lepiej. [/ramka]

[ramka]Łukasz Kruczek, trener reprezentacji Polski

Jestem zadowolony połowicznie. Skoki trójki, która się zakwalifikowała, mogły się podobać. Niby podmuchów nie było, ale wiatr trochę kręcił, zmieniał się od 2 m/s w plecy do 2 m/s w twarz. Różowy rękaw, który widać nad skocznią, dobrze to pokazywał, lepiej niż uśredniony zapis z mierników. Adam Małysz skoczył przyzwoicie. Zobaczymy na wideo, dlaczego nie było trochę lepiej. Myślę, że skoczył w ciszy. Podkreślam solidne skoki Kamila Stocha. Miał trzy równe próby. Marcin Bachleda – na granicy skoku dobrego i przeciętnego. On ma tendencję do przecinania toru lotu, tym razem też przeciął, ale udało mu się obronić odległość. Pozostali popełnili błędy na progu. Jako czwarty w drużynie wystartuje Stefan Hula, jest bardziej przewidywalny niż debiutant Łukasz Rutkowski. Poza znanymi skoczkami wyróżniłbym Austriaka Markusa Eggenhofera. Widziałem go już wcześniej, zbliża się do najlepszych.

W sobotnim konkursie indywidualnym wystartują Adam Małysz, Kamil Stoch i Marcin Bachleda. Gwiazdami w czwartek byli jednak inni – przede wszystkim Austriacy Gregor Schlierenzauer i Thomas Morgenstern, Szwajcar Simon Ammann i trochę niespodziewanie Fin Matti Hautamaeki, który wygrał kwalifikacje.

Małysz dzięki zakończeniu kariery przez Janne Ahonena i złamanej nodze Janne Haponena był w dziesiątce spokojnych, nie musiał startować, ale skoczył, uzyskał 127 m, nie był zadowolony i szybko umknął polskim kamerom i mikrofonom. Gdy odetchnął, przyznał, że skoki miał średnie, jedyne, co go cieszyło, to to, że poprawiał się z próby na próbę. Kamil Stoch miał 124 m i pewne miejsce w konkursie. Marcin Bachleda (119,5) musiał się o nie trochę obawiać.

Pozostało jeszcze 88% artykułu
Inne sporty
Polacy szykują się do sezonu. Wrócą na olimpijski tor
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Inne sporty
Gwiazdy szachów znów w Warszawie. Zagrają Jan-Krzysztof Duda i Alireza Firouzja
kajakarstwo
Klaudia Zwolińska szykuje się do nowego sezonu. Cel to mistrzostwa świata
Kolarstwo
Strade Bianche. Tadej Pogacar upada, ale wygrywa
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Kolarstwo
Trwa proces lekarza, który wspierał kolarzy. Nie zawsze były to legalne sposoby
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?