Należy powiedzieć otwarcie: tym razem 11 medali – choć w miarę poprawnie oddaje obecne miejsce Polski w sportowych porównaniach ze światem – nie wystarczy, byśmy byli usatysfakcjonowani.
Najważniejsze argumenty, by wierzyć w postęp, dają sami sportowcy – w latach poprzedzających pandemiczne igrzyska w stolicy Japonii spisywali się nieźle, zwłaszcza w tradycyjnie silnych polskich dyscyplinach. W lekkoatletyce i męskiej siatkówce wypadali znakomicie, w innych, nieco mniej popularnych, takich jak wioślarstwo, kajakarstwo, szermierka i strzelectwo także przywozili medale z imprez mistrzowskich.