Iga lubi grać w Madrycie, co podkreślała na każdym kroku w wywiadach. Odkąd współpracuje z Francisco Roigiem i Rafaelem Nadalem jeszcze bardziej ma prawo czuć się tu jak w domu.
W ostatnich dniach otwierała już korty treningowe na stadionie Santiago Bernabeu, pokazała próbkę swoich umiejętności piłkarskich, zagrała nawet w tenisa z bramkarzem Realu Thibaut Courtois, który wcześniej oglądał jej mecz z Ukrainką Darią Snigur. Od prezesa Królewskich Florentino Pereza otrzymała z kolei koszulkę klubu ze swoim nazwiskiem.
Madryt. Jak Ann Li zaskoczyła Igę Świątek?
Po tych przyjemnościach przyszedł jednak czas, by wrócić do swoich obowiązków. Ann Li nie wydawała się poważnym zagrożeniem dla Świątek.
25-letnia Amerykanka o chińskich korzeniach była co prawda finalistką juniorskiego Wimbledonu (2017), ale w dorosłej karierze jej największym osiągnięciem w Wielkim Szlemie pozostaje awans do czwartej rundy ubiegłorocznego US Open. W rankingu WTA była najwyżej 33., w październiku 2025 r.
Igę zdołała jednak zaskoczyć. Wygrała dwa pierwsze gemy i choć Polka wróciła do gry, wychodząc na prowadzenie 3:2, to Amerykanka nie odpuszczała. Konieczny był tie-break, a w nim to Li wykorzystała szansę i postawiła Świątek pod ścianą. Na Igę musiało podziałać to mobilizująco, bo drugi set to był już nokaut w jej wykonaniu. Prowadziła 4:0, ostatecznie zwyciężyła 6:2.
Niepokojące obrazki w Madrycie. Dlaczego Iga Świątek skreczowała?
Trzecią partię lepiej zaczęła jednak Li. Znów przełamała Igę, a później oglądaliśmy niepokojące obrazki. Polka poczuła się gorzej i poprosiła o przerwę medyczną. Wróciła do gry, podjęła jeszcze walkę, ale przy stanie 0:3 zrezygnowała z dalszej rywalizacji.
Teraz przed Amerykanką starcie z Kanadyjką Leylah Fernandez, która również po trzysetowym pojedynku wyeliminowała Ivę Jović (3:6, 6:3, 6:2). Mecz, którego stawką będzie awans do ćwierćfinału, zaplanowano na poniedziałek. Iga wróci na korty w Rzymie (początek turnieju 5 maja). To będzie dla niej ostatni sprawdzian przed Roland Garros.