W poniedziałek po godzinie dziewiątej rano Maja Chwalińska wylądowała w Warszawie, gdzie spotkała się z kibicami. A ci na Lotnisko Chopina w stolicy przybyli tłumnie – chcieli bowiem podziękować polskiej zawodniczce za ostatnie tygodnie emocji podczas słynnego turnieju, rozgrywanego w Paryżu. Polka jest pierwszą w erze open zawodniczką, która dotarła z kwalifikacji aż do finału Roland Garros (w 2021 r. Emma Raducanu przebyła podobną drogę w US Open i triumfowała w Nowym Jorku).
Niebawem tenisistka uda się na wakacje. – Potrzebuję kilku dni, żeby odpocząć i się zresetować. Wyjeżdżam za granicę – mówiła wcześniej. Przed zasłużonym odpoczynkiem odbyła się jednak konferencja prasowa, podczas której Maja Chwalińska mówiła o paryskim turnieju.
Czytaj więcej
Maja Chwalińska – finalistka tegorocznego Roland Garros – wylądowała w Warszawie, gdzie na lotnisku powitały ją tłumy. Polska zawodniczka w Paryżu...
Maja Chwalińska: Powiedzieć, że nie spodziewałam się takiego wsparcia, to jak nic nie powiedzieć
– Dziękuję za tak liczne przybycie – nie spodziewałam się, że to będzie w aż takiej skali – przyznała Maja Chwalińska podczas konferencji prasowej w Warszawie. – Chciałabym podziękować wszystkim, którzy mi pomogli – którzy pomogli mi znaleźć się w tym miejscu. Zacznę od mojego teamu, sponsorów, partnerów i Polskiego Związku Tenisowego, którzy wspierają mnie od lat. Bez nich nie byłabym w stanie tu być – zaznaczyła tenisistka.
– Od siebie chciałabym też podziękować za ciepłe przywitanie i ogromne wsparcie, jakie otrzymałam przez te trzy tygodnie turnieju. Jestem ogromnie wdzięczna – podkreśliła Chwalińska, mówiąc o kibicach.
Zawodniczka przyznała, że zainteresowanie nią jest dla niej „szokiem”. – Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, dziękuję, że jesteście i mi kibicujecie – powiedziała. – Powiedzieć, że się tego nie spodziewałam, to jakby nic nie powiedzieć – dodała.
Jak podkreśliła, „to dla niej nowa rzeczywistość”. – Ale postaram się zaadaptować się do tego – powiedziała. – Myślę, że „kliknęło”. 18 lat gram w tenisa, pracuję każdego dnia, żeby być lepszą tenisistką. Myślę, że po prostu tak się złożyło (...) Moment był doskonały, żeby to wszystko złożyło się w całość (...) Emocje muszą jeszcze troszeczkę opaść, bo jeszcze nie opadły. Będę potrzebowała chwili, żeby to wszystko przetrawić. Planuję wyjechać, dosłownie na kilka dni. Trochę odpocząć, zresetować się, żeby mieć energię na nowe wyzwania – powiedziała.
Chwalińska stwierdziła także, że „na razie jeszcze nie poczuła presji ze strony mediów”. – Ale jestem pewna, że w końcu poczuję. Wiem, że wyniki będą różne, ale moja praca się nie zmieni – powiedziała, zaznaczając, że „czuła miłość ze strony kibiców”.
Finalistka tegorocznego Roland Garros zapytana została też o relację z Igą Świątek. – W trakcie turnieju otrzymywałam od Igi gratulacje i miłe słowa. To w zasadzie tyle – powiedziała.
Chwalińska przypomniała również, że „swój cel na awans do TOP100 zrealizowała”. - Na pewno sobie postawię następny, ale to nastąpi dopiero wtedy, kiedy będę miała chwilkę czasu, by to przeanalizować i odetchnąć - dodała.
Tenisistka odniosła się także do tego, że trwają obecnie starania o dziką kartę, by na Wimbledonie nie musiała przechodzić przez kwalifikacje. - Dzika karta do Wimbledonu ma wielkie znaczenie. To ogromna różnica grać w kwalifikacjach, a w nich nie grać. To byłoby coś fajnego, ale zobaczymy, nie chcę za daleko wybiegać w przyszłość - powiedziała. - Bardzo lubię grać na trawie, mogę wykorzystywać geometrię kortu, korzystać ze slajsów i skrótów. Zawsze czerpałam radość z gry na trawie, czasu nie ma dużo, ale zobaczymy. To duże wyzwanie - podkreśliła.
Czytaj więcej
Prezydent Dąbrowy Górniczej Marcin Bazylak zapowiedział, że złoży do Rady Miejskiej wniosek o nadanie Mai Chwalińskiej tytułu honorowej obywatelki...
Wielki sukces Mai Chwalińskiej na Roland Garros
24-letnia Maja Chwalińska w finale French Open w Paryżu przegrała z rozstawioną z numerem ósmym rosyjską tenisistką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Mimo rangi wydarzenia, wychodząc na najważniejszy mecz w życiu na jednym z największych stadionów na świecie, wyglądała na bardzo spokojną.
Podczas finału Maję dopingowała cała Polska – miliony przed telewizorami, w salach kinowych i w strefach kibica. Kciuki trzymało też środowisko tenisowe i mistrzowie polskiego sportu: Kamil Stoch, Adam Małysz, Anita Włodarczyk, Robert Korzeniowski, Justyna Kowalczyk, Maja Włoszczowska, Bartosz Zmarzlik i wielu innych.
Mecze Mai Chwalińskiej we French Open 2026
KWALIFIKACJE
1. runda kwalifikacji Maja Chwalińska – Alice Rame (Francja) 6:0, 6:3
2. runda kwalifikacji Maja Chwalińska - Carole Monnet (Francja) 6:0, 6:1
3. runda kwalifikacji Maja Chwalińska - Suzan Lamens (Holandia) 7:6 (7-4), 7:5
TURNIEJ
1. runda Maja Chwalińska - Qinwen Zheng (Chiny) 6:4, 6:0
2. runda Maja Chwalińska - Elise Mertens (Belgia, 23) 6:4, 6:0
3. runda Maja Chwalińska - Maria Sakkari (Grecja) 1:6, 6:3, 6:2
1/8 finału Maja Chwalińska - Diane Parry (Francja) 6:3, 6:2
ćwierćfinał Maja Chwalińska - Anna Kalinska (Rosja, 22) 7:6 (7-3), 6:3,
półfinał Chwalińska - Diana Sznajder (Rosja, 25) 7:6 (7-4), 6:4
finał Maja Chwalińska - Mirra Andriejewa (Rosja, 8) 3:6, 2:6
Łącznie jest to dziesięć meczów, 21 setów, 185 gemów, trzy tie-breaki. Maja Chwalińska spędziła na kortach w Paryżu w sumie 17 godzin 6 minut.
Chwalińska – mimo porażki w finale – zamelduje się na 21. miejscu w światowym rankingu, notując awans o 93 pozycje.
W Paryżu w 20 dni Chwalińska rozegrała dziesięć meczów i spędziła ponad 17 godzin na korcie.
Teraz na Maję czeka Wimbledon (początek 29 czerwca, kwalifikacje tydzień wcześniej). To właśnie tam cztery lata temu debiutowała w turnieju wielkoszlemowym i wygrała pierwszy mecz (z Czeszką Kateriną Siniakovą). Trwają starania o dziką kartę, by teraz nie musiała przebijać się przez kwalifikacje.