Maja Chwalińska to największa rewelacja tegorocznego Roland Garros. Rywalizację w Paryżu Polka rozpoczynała jako 114. zawodniczka w rankingu.

By dojść do finału, 24-latka musiała przejść trzystopniowe kwalifikacje, a następnie pokonać sześć wyżej od siebie notowanych zawodniczek.

Czytaj więcej

Joanna Sakowicz-Kostecka dla „Rz”: To dar, z którym urodziła się Maja Chwalińska

Maja Chwalińska w finale Roland Garros

Chwalińska jako pierwsza kwalifikantka w historii paryskiego turnieju awansowała do finału. We wszystkich wielkoszlemowych imprezach taka sztuka udała się do tej pory tylko jednej osobie – Emmie Raducanu, która w 2021 r. triumfowała w US Open, pokonując w dwóch setach Leylę Fernandez z Kanady.

Roland Garros to dla Mai Chwalińskiej przełomowy turniej. To tu tenisistka z Dąbrowy Górniczej po raz pierwszy pokonała rywalki z czołowej pięćdziesiątki rankingu WTA. W niespełna trzy tygodnie Polka zarobiła na paryskich kortach więcej niż przez całą karierę, odnotowała też skok o blisko 100 miejsc w rankingu.

W półfinale Chwalińska pokonała Rosjankę Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4, natomiast w ćwierćfinale była lepsza niż inna Rosjanka, Anna Kalinska, a spotkanie zakończyła w dwóch setach 7:6 (7-3), 6:3.

Czytaj więcej

Pierwszy trener Chwalińskiej Paweł Kałuża dla „Rz”: Liczę na piękny mecz i zwycięstwo Mai

Finał Roland Garros. Maja Chwalińska kontra Mirra Andriejewa

W sobotę Maja Chwalińska staje do najważniejszego meczu w karierze. Jej rywalką jest Mirra Andriejewa, 19-letnia Rosjanka, która w drodze do finału pokonała m.in. Ukrainkę Martę Kostiuk i Rumunkę Soranę Cîrsteę.

Finałowy pojedynek rozpocznie się po godz. 15.20. Za faworytkę uważana jest Andriejewa, która ma większe doświadczenie w meczach o wysoką stawkę, jest też bardziej wypoczęta. Jak podali organizatorzy Roland Garros, Rosjanka potrzebowała 8 godzin i 14 minut, by wygrać w Paryżu sześć pojedynków, zaś Maja Chwalińska rozegrała dziewięć spotkań i spędziła na korcie 15 godzin i 44 minuty. 

Polka jest najniżej notowaną uczestniczką finału Roland Garros. Dla Rosjanki udział w finale w Paryżu to największy sukces w karierze.

Chwalińska – Andriejewa. Przełamania w pierwszym secie

Przed godz. 15.20 obie tenisistki zostały przywitane przez publiczność na korcie. Pojedynek w finale kobiecego singla rozpoczął się od podwójnego błędu serwisowego Polki. Chwalińska wygrała dwie kolejne piłki, a po chwili Rosjanka doprowadziła do remisu. W rewanżu polska tenisistka zaskoczyła rywalkę skrótem, ale Andriejewa doprowadziła do równowagi. Rosjanka była o jedną piłkę od przełamania, ale Polka obroniła się przy siatce. Po chwili znów przewaga Andriejewej, ale Chwalińska doprowadziła do stanu po 40. Kolejną szansę na przełamanie Rosjanka wykorzystała i wyszła na prowadzenie w meczu 1:0.

W drugim gemie Maja Chwalińska szybko wyszła na prowadzenie 30:0, ale po chwili punkt zdobyła Andriejewa. Rosjanka była blisko doprowadzenia do remisu, ale zagrała aut i Polka miała dwie szanse na przełamanie. W pierwszej nie trafiła w kort, w drugiej to samo zrobiła Rosjanka i było 1:1 w gemach.

Mirra Andriejewa w finale Roland Garros

Mirra Andriejewa w finale Roland Garros

Foto: REUTERS/Guglielmo Mangiapane

W trzecim gemie Maja Chwalińska znów rozpoczęła grę od podwójnego błędu serwisowego. Później zagrała pewniej i bez problemu zdobyła punkt. Kolejna piłka dla Rosjanki, która zagrała precyzyjnie przy linii. Następnie Andriejewa sprawiła Chwalińskiej duże problemy returnem i dostała okazje do przełamania. Polka obroniła się w pierwszej próbie, ale w drugiej popełniła błąd i zrobiło się 2:1 dla Rosjanki.

Kolejny gem rozpoczął się od prowadzenia Chwalińskiej, ale po chwili Rosjanka wyrównała, zmuszając Polkę do błędu. Obie tenisistki miały w sobotę kłopoty z serwisem, Rosjanka popełniła podwójny błąd i było 30:15 dla Polki. Chwilę później po uderzeniu Andiejewej w aut było 40:30 dla Chwalińskiej. Podwójny błąd serwisowy Rosjanki zakończył gema.

W piątym gemie Maja Chwalińska szybko wyszła na prowadzenie 40:0, a trzeci zdobyty punkt przyniósł jej duży aplauz publiczności. Polka wyrażnie odzyskała nerwy i wygrała gema do zera, po raz pierwszy wychodząc w finale Roland Garros na prowadzenie.

W kolejnym gemie Chwalińskiej nie udał się smecz i Rosjanka prowadziła 15:0 przy swoim podaniu. Kolejna wymiana zakończyła się uderzeniem Polki w siatkę.