Pochodzący z Zielonej Góry Kowalski już zapisał się w historii, zostając pierwszym Polakiem, który awansował do turnieju głównego mistrzostw świata. Nie zamierzał jednak na tym poprzestać.

– Idę tam wygrać. Nie chcę być tylko widzem – deklarował 22-latek. Losowanie nie było dla niego łaskawe, choć on sam w wywiadzie dla Eurosportu opowiadał, że marzy mu się pojedynek z kimś z trójki: Ronnie O'Sullivan, John Higgins, Mark Williams.

Antoni Kowalski – Mark Williams. Gdzie oglądać mistrzostwa świata w snookerze?

Marzenie się spełniło. Wylosował ostatniego z nich – Walijczyka, byłego lidera rankingu, który zawodową karierę zaczął 12 lat przed narodzinami Polaka i zdobył w tym czasie trzy tytuły mistrza świata (2000, 2003, 2018).

Kowalski szybko pokazał, że nie rzuca słów na wiatr. W słynnej Crucible Theatre w Sheffield nie było widać po nim tremy. Gdy przystępował do pojedynku z Williamsem, nie schodził mu z twarzy uśmiech. Rozpierała go duma, zdawał sobie sprawę, że to historyczny moment dla całego polskiego sportu.

Grał odważnie i bez kompleksów. Wygrał pierwszego frejma po 82-punktowym brejku. Do stanu 3:3 nie ustępował pola Williamsowi, ale później kluczowe okazało się doświadczenie rywala, który wykorzystał błędy Polaka. Trzy ostatnie partie należały już do 51-letniego Walijczyka.

Czytaj więcej

Antoni Kowalski. Pierwszy polski snookerzysta, który zagra w mistrzostwach świata

Polak przegrywa więc po pierwszym dniu 3:6, ale zbiera zasłużone pochwały za swoją postawę. Rywalizacja toczy się do dziesięciu wygranych frejmów. Jej ciąg dalszy w niedzielę o 20.00.

Transmisja w Eurosporcie 1, HBO Max i Playerze