Paszke jest legendą polskiego żeglarstwa. W przeszłości wygrywał prestiżowe regaty Admiral’s Cup, Kieler Woche, płynął dookoła świata, ustanawiał rekord prędkości na dystansie 1 mili morskiej. Jako pierwszy zbudował w Polsce nowoczesny jacht z włókien węglowych, na którym ścigał się z milionerami i książętami.
O wyczynach Romana Paszke głośno było w latach 90. i na początku lat 2000., ale kapitan, który 25 maja skończył 75 lat, ciągle jest w świetnej formie fizycznej, nie ma dość żeglowania i teraz ściga się na nowej łodzi Lara Jane (klasa Figaro 3).
Kim jest Roman Paszke?
W Travemünde, w parze z Marcinem Ślęzakiem, zainaugurował nowy sezon startów. Ich łódka Lara Jane należy do klasy Figaro 3 i jest jedną z najnowocześniejszych tego typu w Polsce. Wyróżnia się wysuwanymi hydroskrzydłami (tzw. foile), dzięki którym jest stabilniejsza i może rozwijać większe prędkości. Jak przyznawali członkowie załogi, jeszcze się swojej łódki uczą i muszą nabrać czucia głębokiego, dzięki czemu manewry będą sprawniejsze.
Czytaj więcej
Unijne wsparcie przyspiesza modernizację szlaków wodnych na Mazurach. Inwestycje mają doprowadzić w przyszłości do połączenia jezior mazurskich z M...
Na tym sprzęcie Paszke i Ślęzak stanęli do walki o zwycięstwo w regatach Brassfahrt, rozgrywanych na wodach Zatoki Meklemburskiej, z bazą w Lübecker Yacht-Club w Travemünde. Zawody nie należały do najłatwiejszych, bo wiatr był bardzo słaby i trzeba było mocno się natrudzić, żeby porządnie rozpędzić łódkę.
Sam start mogły śledzić setki kibiców, którzy wybrali się na weekend nad Morze Bałtyckie, bo pogoda w ostatnią sobotę była bardzo dobra. Trochę mniej cieszyli się żeglarze, narażeni na palące słońce, w którym musieli spędzić wiele godzin, płynąc na dystansie 100 mil. W dodatku już na samym początku wiatr sprawił uczestnikom wyścigu psikusa, bo w ostatniej chwili zmienił kierunek o 180 stopni.
Na szczęście łódka polskiej załogi (widoczna z daleka dzięki żaglowi z efektownym logo 70-lecia Totalizatora Sportowego, którego Paszke jest ambasadorem), od samego początku radziła sobie dobrze i rozwijała coraz lepszą prędkość. Ostatecznie, po około 24 godzinach żeglugi, Lara Jane, płynąca w grupie jachtów średnich, zameldowała się na mecie na czwartej pozycji.