Przez cztery ostatnie lata wycieczki kibiców ciągnęły z Polski na Camp Nou. I będą jeździły tam nadal, ale już nie po to, by zobaczyć Roberta Lewandowskiego. W sobotę nasz napastnik ogłosił, że odchodzi z klubu.
W niedzielę wieczorem otrzymał szansę, by pożegnać się z publicznością, w tym z mnóstwem rodaków, którzy kupowali bilety last minute i wsiadali w samolot z nadzieją, że dostaną się na stadion i obejrzą na żywo ostatni występ Lewandowskiego w katalońskich barwach (za tydzień Barcelona zmierzy się jeszcze na wyjeździe z Valencią).
Jak wyglądał ostatni mecz Lewandowskiego na Camp Nou?
Hansi Flick zapowiadał, że wystawi go w wyjściowym składzie. Lewandowski zagrał więc z Betisem Sewilla od pierwszej minuty. I w dodatku wyprowadził drużynę na boisko jako kapitan.
Zgodnie z przewidywaniami Flick zdjął go w trakcie spotkania, by trybuny zrobiły mu owację. Była 85. minuta, chwilę wcześniej Lewandowski nie wykorzystał najlepszej okazji do poprawienia swojego dorobku (119 goli), huknął nad bramką. Zmienił go Marc Casado.
Murawę opuszczał ze łzami w oczach. Już do końca meczu widzowie skandowali jego nazwisko. Po końcowym gwizdku sędziego były podziękowania i okolicznościowe prezenty od kolegów i władz klubu, był oczywiście szpaler. Lewandowski wziął też mikrofon i po raz ostatni przemówił do kibiców.
– Kiedy przyjechałem do Barcelony, wiedziałem, że ten klub znów będzie wielki. Od pierwszego dnia czułem się tu jak w domu. Nigdy nie zapomnę, jak śpiewaliście moje nazwisko. To był wielki zaszczyt grać dla was. Przeżyliśmy razem wspaniałe momenty. Jestem dumny z tego, co zrobiliśmy. Dziś żegnam się na tym stadionie, ale zawsze będę miał Barcę w sercu – podkreślał.
Czytaj więcej
Drugie z rzędu mistrzostwo Hiszpanii, przypieczętowane na modernizowanym Camp Nou w meczu z Realem Madryt, wprawiło kibiców Barcelony w euforię. Ws...
Te piękne obrazki zobaczyliśmy dokładnie w 20. rocznicę wygrania przez Barcelonę Ligi Mistrzów w Paryżu. Lewandowski, jako nastolatek, pewnie też oglądał tamten mecz w telewizji. Był wówczas nikomu nieznanym piłkarzem odrzuconym przez Legię Warszawa.
Dwie dekady później – jak napisała Duma Katalonii – odchodzi z klubu jako legenda. Zdobył trzy tytuły mistrza Hiszpanii, jeden Puchar Króla i trzy Superpuchary Hiszpanii. W pierwszym sezonie gry został też królem strzelców LaLigi.
Barcelona pokonała Betis 3:1 po dwóch bramkach Raphinhi i trafieniu João Cancelo. Katalończykom pozostał jeden mecz. Nie wyrównają co prawda swojego rekordowego sezonu, w którym zdobyli 100 punktów (2012/2013), ale kończą rozgrywki z kompletem domowych zwycięstw.