Pierwotnie impreza miała się odbyć w Zakopanem, które buduje halę lodową. Początkowo obiekt miał być gotowy w pierwszej połowie 2024 r., ale pod Tatrami nie zdążyli wyrobić się w terminie i trzeba było szukać nowego miejsca dla imprezy. Na szczęście Międzynarodowa Unia Łyżwiarska zgodziła się na rozegranie mistrzostw Europy w Tomaszowie Mazowieckim, ale już zawody Pucharu Świata, które też miały być w Zakopanem, trzeba było przenieść do niemieckiego Inzell.
W Tomaszowie Mazowieckim od lat bije serce polskiego łyżwiarstwa szybkiego, były już tam zawody Pucharu Świata, więc o poziom organizacji nie trzeba się było martwić. – Prawie wszystkie bilety mamy już sprzedane. Zostało jeszcze kilkadziesiąt wejściówek na trybunę B. Dla spóźnialskich dostawiamy trybunę z miejscami stojącymi – mówi „Rz” dyrektor Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego (PZŁS) Konrad Niedźwiedzki.
Ilu polskich łyżwiarzy pojedzie na igrzyska olimpijskie?
Polscy kibice liczą na dobre występy naszych reprezentantów. W formie są choćby nasi sprinterzy Damian Żurek i Marek Kania. Pierwszy z nich ma za sobą najlepszy w karierze początek sezonu, w którym zdobył aż sześć medali PŚ (cztery na 500, dwa na dystansie 1000 m), a poprzedni rok zakończył z trzecimi miejscami w pucharowej klasyfikacji na 500 i 1000 m. Przed Żurkiem plasują się jedynie Amerykanin Jordan Stolz i Holender Jenning de Boo. Warto też śledzić start Władimira Siemirunnija na dłuższych dystansach, który w zeszłym roku na mistrzostwach świata w Hamar sięgnął po medale MŚ na 5000 i 10 000 m.
Czytaj więcej
To będzie krótszy niż zwykle weekend z Pucharem Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Ale sz...
Dla Polaków mistrzostwa w Tomaszowie Mazowieckim będą najważniejszym sprawdzianem przed startem na igrzyskach olimpijskich.