Na tych igrzyskach olimpijskich oczy polskich kibiców co chwila są skierowane na tor łyżwiarski w Mediolanie. Dwa razy o medale walczył Damian Żurek i dwa razy przegrał podium o mrugnięcie oka. Wicemistrzem olimpijskim został za to Władimir Semirunnij, zapewniając nad Wisłą wielkie emocje.
Teraz przyszedł czas na biało-czerwone, które na sprinterskich dystansach są bardzo mocne. W niedzielę startowały aż trzy (podobnie jak Holenderki): Andżelika Wójcik, Martyna Baran i Kaja Ziomek-Nogal. Zwłaszcza ta ostatnia zawodniczka była naszą nadzieją medalową. Jest wiceliderką Pucharu Świata na 500 m, a tuż przed igrzyskami wygrała nawet zawody w Inzell, deklasując wręcz rywalki, bo drugą Sophie Warmuth wyprzedziła aż o 0,36 sekundy, a na tym dystansie to wręcz przepaść.
Kaja Ziomek-Nogal wróciła po przerwie macierzyńskiej
W ostatnich latach osiągnęła niesamowitą formę, a przecież jeszcze kilka lat temu, po igrzyskach w Pekinie, była tak wypalona, że marzyła tylko o tym, by zrobić sobie przerwę w karierze. To wtedy zdecydowała z ówczesnym partnerem, a dziś mężem Arturem Nogalem, że postarają się o dziecko – dla aktywnych sportsmenek to najlepszy moment, żeby zostać matkami.
Czytaj więcej
Jestem zadowolony z medalu, ale z biegu i czasu już nie. Naprawdę na treningach było lepiej. Wiad...
Jej córka Antonina urodziła się w maju 2023 r., a już kilka miesięcy później Kaja Ziomek-Nogal startowała w mistrzostwach Polski. Jej przykład pokazuje wszystkim, że macierzyństwo da się połączyć z uprawianiem sportu na najwyższym poziomie. Wspiera ją mąż, który sam jest trenerem i zajmuje się dzieckiem, gdy żona wyjeżdża na zagraniczne zgrupowania. Na te organizowane w Polsce jeżdżą razem, a w ich pokoju w Spale pomieściło się miejsce pracy dla męża, rolki i rower do ćwiczeń dla żony oraz kolorowanki dla córki.