Reklama

Damian Żurek dla „Rzeczpospolitej”. „Biorę te dwa czwarte miejsca na klatę”

Czasem jest się po tej gorszej stronie, ale nie zamierzam się poddawać – mówi „Rzeczpospolitej” panczenista Damian Żurek, który w olimpijskiej rywalizacji na 500 m, tak jak trzy dni wcześniej na dwukrotnie dłuższym dystansie, był czwarty.
Damian Żurek

Damian Żurek

Foto: PAP/EPA/ROBERT GHEMENT

Korespondencja z Mediolanu

Dwa czwarte miejsca na jednych igrzyskach. Co teraz pan czuje: więcej dumy czy niedosytu?

Taki sobie sport wybrałem. Z jednej strony jest to piękne, z drugiej strony brutalne. Ja jestem silny, biorę to na klatę i cieszę się, że mam takich ludzi dookoła siebie. Dostałem ogromne wsparcie. Każdy mógłby sobie wymarzyć taki team, taki sztab. Dziękuję im za to wsparcie. Czasem jest się po tej gorszej stronie, ale nie będę się poddawał.

Czwarte miejsce boli najbardziej?

Szkoda, bo z jednej strony ludzie nie zapamiętają tego, że byłem dwa razy czwarty. Ze mną to jednak zostanie na długo. Liczyłem, że wrócę z medalem, więc nie mogę powiedzieć, że jestem w pełni zadowolony. Ale pokazałem, że jestem w tej czołówce, że się liczę, a różnice są naprawdę bardzo małe.

Czytaj więcej

Znowu czwarte miejsce. Damian Żurek największym pechowcem igrzysk?

Gdzie uciekł medal na 500 m?

Jedynie co, to mogłem za bardzo się podpalić na pierwszym wirażu. Tam mogłem stracić najwięcej. Do reszty nie mam się co przyczepić. Dzisiaj pierwsze i drugie miejsce były poza zasięgiem, ale trzecie było do urwania. Czasem tak jest.

Reklama
Reklama

Mam nadzieję, że zdrowie mi dopisze przez kolejne cztery lata i że sobie to odbiję na następnych igrzyskach. Wiem, że stać mnie na medal

Damian Żurek

Mimo wszystko to był świetny sezon w pana wykonaniu, bo zdobył pan mnóstwo medali na zawodach Pucharu Świata czy na mistrzostwach Europy. Wymieniłby je pan wszystkie za jeden brązowy z Mediolanu?

Trudno powiedzieć… Cieszę się, że ten sezon był taki, jaki był. Miałem w karierze sezony, w których pojedynczo stawałem na podium zawodów Pucharu Świata, a ten pokazał, że praktycznie z każdego startu przywoziłem medale. Jestem z tego dumny, bo to był bardzo fajny sezon.

Czytaj więcej

Wicemistrz olimpijski Władimir Semirunnij dla „Rz”. „Dziękuję Polsce, bo podała mi rękę”

Co dalej? Jak szybko uda się zamknąć ten rozdział?

Przede mną jeszcze mistrzostwa świata w wieloboju. Nie mam medalu w swojej kolekcji, więc to kolejny cel na horyzoncie. Mam nadzieję, że zdrowie mi dopisze przez kolejne cztery lata i że sobie to odbiję na następnych igrzyskach. Wiem, że stać mnie na medal.

Co chciałby pan powiedzieć kibicom, którzy liczyli na podium?

Dziękuję wszystkim, którzy trzymali kciuki i wspierali mnie, bo tego było ogromnie dużo. Mam nadzieję, że zostaną ze mną na dobre i na złe. Ja się nie poddam. Na pewno.

Sporty zimowe
Porsche czy Seicento? Sprzęt sam nie pojedzie, w bobslejach ważne są też umiejętności
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sporty zimowe
Karmienie, drzemki i kolorowanki. Gdy mama jedzie na igrzyska olimpijskie
Sporty zimowe
Ilia Malinin. Jak geniusz na łyżwach skradł show podczas igrzysk
Sporty zimowe
Johannes Hoesflot Klaebo. Bohater zimowych igrzysk ma więcej złota niż Polska
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama