Takiego wyniku w Polsce nikt się nie spodziewał. Nadzieje medalowe wiązaliśmy z występami łyżwiarzy szybkich i skoczków narciarskich, ewentualnie Aleksandry Król-Walas w snowboardowym slalomie. Na biegi narciarskie nikt nie liczył, bo od kiedy karierę skończyła Justyna Kowalczyk, nie mamy nikogo, kto odgrywałby ważną rolę w stawce Pucharu Świata.
Okazało się jednak, że było blisko powtórki z Turynu, gdzie w 2006 r. biatlonista Tomasz Sikora wywalczył srebro w biegu masowym na dzień przed zamknięciem igrzysk. Najpierw miłą niespodziankę sprawił Dominik Bury, który w sobotę przybiegł na 12. pozycji na dystansie 50 km stylem klasycznym. W niedzielę polskich kibiców czekały jeszcze większe emocje. Rucka-Michałek nie była wymieniana w gronie faworytek, chyba nikt nie myślał o niej jako o zawodniczce, która mogłaby się włączyć do walki o czołową dziesiątkę, a tymczasem Polka była o krok od brązowego medalu.
Czytaj więcej
Mediolan i Cortina d’Ampezzo pozostaną w naszej pamięci jako igrzyska z sensacyjnym bohaterem i p...
Mdlała w trakcie wysiłku, osiągnęła znakomity wynik na igrzyskach. Kim jest Eliza Rucka-Michałek?
Przez 30 kilometrów biegła sama, ścigając grupę rywalizującą o medal. Tempo miała fantastyczne, na każdym pomiarze czasu odrabiała po 10 sekund, a na 44. kilometrze traciła do grupy walczącej o trzecie miejsce (Szwedka Ebba Andersson i Norweżka Heidi Weng były wyraźnie z przodu) już tylko 15 sekund. Ostatecznie Rucka-Michałek przybiegła na metę na ósmej pozycji, ale jest to doskonały wynik, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, jaką historię przeszła polska narciarka.
Cztery lata temu lekarze kazali jej rzucić sport, bo mdlała w trakcie wysiłku. Okazało się, że cierpi na zespół wazowagalny, który powoduje spadek ciśnienia krwi i zwolnienie akcji serca. Wyszła za mąż, urodziła dwoje dzieci, aż w końcu dziesięć miesięcy temu zdecydowała się wrócić do biegania.