Polska łyżwiarka walczyła o jak najlepszą pozycję na jednym z ostatnich wiraży. Nagle ona i jedna z jej rywalek upadły i uderzyły w bandę.
Takich obrazków w short tracku jest wiele, ale tym razem nasza zawodniczka długo się nie podnosiła, a na lodzie pojawiła się krew. Natychmiast ruszyły do niej służby medyczne oraz polscy lekarze i fizjoterapeuci, rozłożono osłaniający wszystko parawan. Polka ostatecznie opuściła arenę na noszach, unosząc w górę kciuk, żegnana brawami kibiców.
Łyżwy ostre jak brzytwy. Może trzeba wprowadzić maski?
Wszyscy chcieli wiedzieć, co się stało. Okazało się, że podczas upadku Sellier została uderzona łyżwą w twarz przez jedną z rywalek, Kristen Santos-Griswold. Amerykanka została zdyskwalifikowana przez sędziów za nieprzepisowe wyprzedzanie po wewnętrznej i nie wystąpiła w powtórzonym biegu. Marna to była jednak pociecha dla naszej zawodniczki, która nie tylko skończyła w ten sposób swój olimpijski występ, ale odniosła poważną kontuzję.
Łyżwa Amerykanki przecięła policzek i powiekę Sellier, więc pojawiły się obawy o to, co się stanie z okiem polskiej zawodniczki. Jeszcze w trakcie transmisji komentująca zawody dla Eurosportu Patrycja Maliszewska przekazała informację, że oko nie ucierpiało, więc można było odetchnąć z ulgą.