Reklama

Skialpiniści: najnowsi w rodzinie olimpijskiej. Narty, foki i płacz Polki

Na zimowych igrzyskach olimpijskich rzadko pojawiają się nowe dyscypliny. W Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zadebiutował skialpinizm, czyli połączenie jazdy na nartach i wspinaczki.
Skialpiniści: najnowsi w rodzinie olimpijskiej. Narty, foki i płacz Polki

Foto: PAP/EPA

Każda dyscyplina sportu chce dołączyć do rodziny olimpijskiej, bo to oznacza i większe zainteresowanie mediów, i szansę na większe pieniądze. Nie jest jednak łatwo się przebić, a już w zawodach zimowych nowe dyscypliny pojawiają się niezwykle rzadko.

Ostatnio był to snowboard, który został wpisany po raz pierwszy do programu igrzysk w Nagano, w 1998 r., czyli jeszcze w poprzednim stuleciu. Podczas tych samych igrzysk po długiej przerwie wrócił też curling. Sześć lat wcześniej do rodziny olimpijskiej udało się wejść narciarzom dowolnym i zawodnikom specjalizującym się w short tracku.

Na czym polega skialpinizm?

Teraz o medale mogą powalczyć także narciarze wysokogórscy. To dyscyplina bardzo młoda, bo pierwsze mistrzostwa świata rozegrano w 2002 r., ale tak narciarstwo wyglądało u samych początków, kiedy nie było stacji, wyciągów, skipassów i całego przemysłu, który dobrze zarabia na pasji milionów ludzi. Brało się narty z desek, szło w góry i zjeżdżało tam, gdzie udało się wspiąć.

Czytaj więcej

Władimir Semirunnij dla „Rzeczpospolitej”. „Może trzeba w końcu zrobić igrzyska w Tomaszowie”

Teraz też zdarza się wspinaczka w trudnym terenie, gdzie trzeba używać raków lub czekanów, ale na igrzyskach olimpijskich jest to bardziej uporządkowane i skondensowane, żeby zapewnić widowiskowość i bezpieczeństwo.

Reklama
Reklama

Sprint kobiet i sprint mężczyzn wygląda tak, że najpierw jest podejście na nartach z tzw. fokami, potem zdejmowanie nart i krótki odcinek pieszy (narty na plecaku), następnie ponowne podejście na nartach z fokami, zdejmowanie fok i zjazd slalomem do mety. W sztafecie mieszanej każda z osób wspina się i zjeżdża dwa razy, więc trzeba dobrze współpracować przy zmianach.

Olimpijski debiut skialpinizmu. Dlaczego Polka rozpłakała się na mecie?

Trasa zjazdu jest wytyczona tak, żeby była jak najbardziej widowiskowa i co chwilę wybijała zawodników z rytmu. Chociaż cała konkurencja trwa krótko, bo około trzech minut, to podobno tętno jest niesamowite i już po pierwszym podejściu oddycha się ciężko, a trzeba mieć oczy dookoła głowy. Ważne jest miejsce, w którym się stanie, żeby odpiąć foki, a potem je znów przypiąć, bo można się zderzyć z rywalami.

Czytaj więcej

Polskie saneczkarstwo. Kawałek szosy i wieżyczka z drewna

Właśnie o tych fokach jest ostatnio w Polsce bardzo głośno. Nasza zawodniczka Iwona Januszyk rozpłakała się na mecie, twierdząc, że te pasy materiału, zabezpieczające przed ześlizgiwaniem się w trakcie wspinaczki, zostały źle posmarowane i dostał się pod nie śnieg. Z taką przeszkodą Polka rzekomo nie miała szans na dobry wynik.

Dzień później prezes Polskiego Związku Alpinizmu zapewniał jednak, że w tej dyscyplinie smarowania nart praktycznie nie da się zepsuć, bo nie jest tak precyzyjne jak w narciarstwie biegowym.

Sporty zimowe
TVP przyłącza się do bojkotu. Nie pokaże paralimpijczyków z Rosji i Białorusi
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Sporty zimowe
Rosyjska flaga znów obok olimpijskiego znicza. Protestują nie tylko Ukraińcy
Sporty zimowe
Porsche czy Seicento? Sprzęt sam nie pojedzie, w bobslejach ważne są też umiejętności
Sporty zimowe
Karmienie, drzemki i kolorowanki. Gdy mama jedzie na igrzyska olimpijskie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama