Reklama

Polskie saneczkarstwo. Kawałek szosy i wieżyczka z drewna

Odżyła dyskusja na temat budowy toru saneczkowego w Polsce. Impuls wywołał obiecujący wynik duetu młodych zawodniczek Nikoli Domowicz i Dominiki Piwkowskiej.
Polscy saneczkarze na igrzyskach. Od lewej: Nikola Domowicz, Wojciech Chmielewski, Michał Gancarczyk

Polscy saneczkarze na igrzyskach. Od lewej: Nikola Domowicz, Wojciech Chmielewski, Michał Gancarczyk, Klaudia Domaradzka, Mateusz Sochowicz, Dominika Piwkowska

Foto: Rafał Oleksiewicz / AZS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie wyzwania stoją przed polskimi saneczkarzami z powodu braku krajowego toru?
  • Jakie znaczenie ma sprzęt w sukcesach polskich saneczkarzy?
  • Jakie są szacowane koszty budowy toru saneczkowego w Polsce i jakie korzyści mogłaby przynieść taka inwestycja?

Nikola ma 24 lata, Dominika – 23. Obie trenują w jednym klubie – UKS Nowiny Wielkie. Pochodzą z tej samej gminy Witnica w województwie lubuskim, położonej niedaleko Gorzowa Wlkp.

W Nowinach od lat 90. XX wieku prężnie działa klub saneczkarski, z którego wywodzi się już sześcioro olimpijczyków. W 2006 r. w Turynie UKS reprezentowali Krzysztof Lipiński i Marcin Piekarski, w 2014 r. w Soczi Natalia Wojtuściszyn i Ewa Kuls (ona pojechała również w Pjongczangu w 2018 r.). W Cortinie Sliding Centre na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo wystartowały w dwójkach Nikola z Dominiką. Zajęły szóste miejsce, najlepsze w polskiej historii tego sportu od 1972 r. i piątej pozycji Wojciecha Kubika i Mirosława Więckowskiego.

Saneczkarze – ludzie z pasją

Nie, w Nowinach nie ma toru saneczkowego. Lokalni zapaleńcy, nauczyciele z miejscowej szkoły mają do dyspozycji wieżyczkę startową z drewna, trenażery, boisko, lasy i łąki. Tam buduje się podstawy techniki, siłę i wydolność młodych saneczkarek i saneczkarzy. Kiedy zawodnik przejdzie najważniejsze etapy treningu, następuje selekcja i młodzi mogą zjeżdżać. Gdzie? Za granicą.

Czytaj więcej

Sędzia skoków narciarskich dla „Rzeczpospolitej”. „Na igrzyskach trzeba działać szybko"
Reklama
Reklama

Bo w Polsce nie ma też toru w bardziej oczywistych miejscach niż wieś w lubuskim – w Krynicy, Karpaczu, Jeleniej Górze. Mimo wieloletnich zapewnień taki obiekt wciąż nie powstał. Dlatego każdą kwalifikację olimpijską w saneczkach, miejsce w czołówce igrzysk i mistrzostw świata traktuje się w kategoriach sportowego cudu, także szóstą lokatę dwóch dziewczyn z Nowin Wielkich.

Cudotwórcą stojącym za takimi wynikami jest Marek Skowroński. Mógłby spędzać czas na emeryturze – ma 70 lat – ale koniecznie chciał poprowadzić kadrę narodową na igrzyskach we Włoszech. W 1956 r. w Cortinie startował jego ojciec. Z reprezentacją pracuje od 25 lat. Pod jego okiem Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski zdobyli młodzieżowe mistrzostwo świata, a polska drużyna na igrzyskach w Pjongczangu była ósma.

Skowroński jest nie tylko trenerem. Pełni wiele ról – mechanika, inżyniera, ślusarza, logistyka, kierowcy. Jego pasja, aktywność, wiedza pozwalają polskim saneczkarzom zjeżdżać na najważniejszych imprezach na świecie.

– A nie mamy nic – mówi o braku toru w kraju. – W Krynicy naturalny tor rozebrano, podobnie w Mikuszowicach (na Koziej Górze w Bielsku-Białej – przyp. red.), w Karpaczu coś tam jest, ale nie można jeździć. Toru sztucznego do tej pory się nie doczekaliśmy – dodaje.

Czytaj więcej

Wspaniała sztafeta pokoleń. Kacper Tomasiak dołączył do elitarnego grona

Wygląda to więc tak, że młodzi zawodnicy trenują na sucho, jeżdżą na kawałku szosy na kółkach, czasami mają obozy na torze betonowym w Smrżowce w czeskiej części Gór Izerskich. Dopiero kiedy dostają się do kadry narodowej, mają możliwość wyjazdu na treningi i zawody na profesjonalnych torach.

Reklama
Reklama

– Polscy saneczkarze zaczynają prawdziwy kontakt z tym sportem w wieku 15-17 lat. Za późno. Niemcy wpuszczają swoich zawodników na tor już w wieku ośmiu lat, a 12-letnich zapisują do zawodów Jugend D. Jesteśmy opóźnieni kilka lat. Najlepsi polscy zawodnicy w kadrze seniorów mają o parę tysięcy ślizgów mniej niż czołówka światowa – opowiada Skowroński.

Taki jest fundament polskiego saneczkarstwa. Dalszej części budowli również brakuje stabilności. Na treningi nasi zawodnicy, już seniorzy, jeżdżą po Europie, najczęściej do Lillehammer, Siguldy, Innsbrucka. Czasami trudno zarezerwować miejsce na tych obiektach. Są oblegane – albo przez lokalnych zawodników z saneczkarstwa, bobslejów bądź skeletonu, albo przez turystów.

Czy w saneczkarstwie sprzęt jest najważniejszy?

Kiedy po swoim występie na igrzyskach Domowicz i Piwkowska opowiedziały, że startowały na dziewięcioletnich sankach, rozpętała się medialna burza.

Na świecie tory lodowe zarabiają na siebie. Rozgrywane są na nich zawody Pucharu Świata, imprezy rangi mistrzowskiej, ale przede wszystkim korzystają z nich turyści i to z grubym portfelem

Tzw. miska w sankach, jeśli jest dobra, ma kształt pasujący do zawodnika, to jej wiek nie ma jednak znaczenia. Ze sprzętu najistotniejszą rolę odgrywa metal, czyli szyny. Trzeba mieć ich kilka, należy je właściwie przerobić, oszlifować, nagiąć, jednym słowem – dostosować do toru, lodu, pogody. Nie ma dedykowanych producentów szyn, można je zrobić z kawałka stali, ale Skowroński nabywa je u Niemców albo Łotyszy i potem przerabia.

Sprzęt ma ogromne znaczenie, ale zawodnik też się liczy, przede wszystkim jego pozycja aerodynamiczna na sankach, ułożenie ciała. Od tego dużo zależy, bo start można wytrenować. – Wszyscy nasi zawodnicy mają dobry początek biegu. Mamy w kadrze świetnego specjalistę od przygotowania fizycznego, a inżynier Zbigniew Staniak z Zakładu Biomechaniki Instytutu Sportu opracował specjalne urządzenie, które dobrze analizuje start – tłumaczy Skowroński. Zaznacza, że Nikola i Dominika mają w tym elemencie wiele do poprawy.

Reklama
Reklama

Jaki jest koszt budowy toru saneczkowego w Polsce?

Sportowe korzyści płynące z toru saneczkowego w Polsce są więc oczywiste. Dochodzi jeszcze jedna. To „medalodajny” obiekt, pozwala trenować zawodnikom trzech sportów – saneczkarstwa, bobslejów i skeletonu. Na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie rozegrano w nich łącznie 12 konkurencji, co daje 36 medali.

Czytaj więcej

Apoloniusz Tajner dla „Rzeczpospolitej”. „Kacper Tomasiak? Z taką osobowością trzeba się urodzić"

A koszty? To największa przeszkoda, która blokuje inwestycję. Kilka lat temu wycena budowy toru w Krynicy na Górze Parkowej opiewała na 70 milionów złotych. Realizacja była blisko. Pomysł upadł na skutek lokalnych konfliktów politycznych. Kosztorys obecnego projektu opiewa na 120 milionów.

Trener polskich saneczkarzy przekonuje, że to się opłaca. Na świecie tory lodowe zarabiają na siebie. Rozgrywane są na nich zawody Pucharu Świata, imprezy rangi mistrzowskiej, ale przede wszystkim korzystają z nich turyści i to z grubym portfelem. – My nawet nie próbujemy dostać się na treningi do La Plagne we Francji, bo ten obiekt jest cały czas obłożony – opowiada Skowroński.

Dyskusja o torze saneczkowym w Polsce rozgrzewa przy okazji każdych zimowych igrzysk, a po nich gaśnie. Niewykluczone, że tak stanie się niestety i tym razem.

Sporty zimowe
Porsche czy Seicento? Sprzęt sam nie pojedzie, w bobslejach ważne są też umiejętności
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sporty zimowe
Karmienie, drzemki i kolorowanki. Gdy mama jedzie na igrzyska olimpijskie
Sporty zimowe
Ilia Malinin. Jak geniusz na łyżwach skradł show podczas igrzysk
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Sporty zimowe
Johannes Hoesflot Klaebo. Bohater zimowych igrzysk ma więcej złota niż Polska
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama