Kacper Tomasiak skakał na igrzyskach jak doświadczony zawodnik, a on ledwo skończył 19 lat…
Z taką osobowością trzeba się urodzić, a potem pracując z psychologiem, ją wzmacniać. Kacper wiele rzeczy wyniósł z domu: jego ojciec jest trenerem, mama też go wspiera, a ma jeszcze czwórkę rodzeństwa. Zawsze trafiał na dobrych, spokojnych ludzi. Zaczynał z Jarosławem Koniorem, który potem został dyrektorem SMS w Szczyrku. Trenował także ze Sławomirem Hankusem, Wojciechem Toporem, jego kolegami byli Bartek Kłusek czy Krzysiek Biegun. To wszystko są spokojni i dobrzy ludzie. Kacper szkolenia kadrowego właściwie jeszcze nie przeszedł. Skończył się jego rozwój biologiczny, a już od jakichś 20 lat przy szkoleniu zwracamy uwagę, żeby nie przeciążać zawodników. Po technice widać, że jest utalentowany, trzeba mu było pomóc dorosnąć.
Adam Małysz też był twardy?
Oni są odporni, ale to nie znaczy, że są agresywnymi twardzielami, jak to się potocznie rozumie. I Kacper, i Adam są raczej skromni i wycofani, ale ukierunkowani na cel.
Czytaj więcej
W pełnym dramaturgii olimpijskim konkursie duetów Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek wywalczyli drugie...
Jak sprawić, żeby takich Kacprów było więcej w polskich skokach?
Mogą się rodzić tam, gdzie są skocznie i ludzie, i chyba nawet brak ludzi jest bardziej dotkliwy. Ten sport uprawia się w Beskidach, na Podhalu, w Małopolsce, gdzie mieszka około 600 tys. osób. Próbowaliśmy zaszczepić skoki w Karkonoszach czy na Podkarpaciu, ale zaskoczyło tylko na chwilę. Malutkie skocznie są potrzebne, żeby wyłowić talenty, które potem można rozwijać w SMS w Zakopanem i Szczyrku. Pamiętajmy, że tam, gdzie ktoś zacznie pracę z młodzieżą, na efekty trzeba czekać minimum 10 lat.