Zgadza się pan z decyzją jury, które przerwało olimpijski konkurs duetów i uznało wyniki dwóch serii za oficjalne?
Podjąłbym taką samą decyzję. Śnieżyca, która przyszła nad Predazzo, kompletnie zmieniła warunki do skakania. Niektórzy rozważają, czy można było poczekać 15 minut i potem wznowić konkurs. Może tak mówić tylko ktoś, kto nigdy nie skakał i nie organizował zawodów. Po śnieżycy część zawodników skakałaby w innych warunkach niż reszta stawki. To, że przestało padać, nie miało znaczenia. Sprawiedliwe były dwie pierwsze serie, kiedy można było ocenić, kto dobrze skoczył, a kto nie wykorzystał warunków.
Często, mimo zmiennych warunków, konkursy są rozgrywane.
Czym innym są podmuchy wiatru, nawet zmiana jego kierunku, a czym innym zmiana warunków w torach na skoczni. Ktoś powie, że to nie jest problem, bo można podnieść rozbieg i uzyskać odpowiednią prędkość, powiedzmy 94 km/h. Tylko że wykonanie takiego zabiegu w celu uzyskania odpowiedniej prędkości oznacza właśnie, że wszystko się zmieniło. Jeśli sypałoby od początku i tory dojazdowe byłyby „tępe”, to wszyscy skoczkowie odpowiednio by się do tego dostosowali, dojeżdżaliby nieco inaczej. Wtedy konkurs można by kontynuować.
Czytaj więcej
Kacper Tomasiak, podobnie jak Adam Małysz, jest raczej skromny i wycofany, ale ukierunkowany na c...
Co się mogło dziać na wieży sędziowskiej w trakcie konkursu?
Na 100 proc. były prowadzone konsultacje z meteorologami. Nie wiem, jakie informacje dostali sędziowie, ale zapewne usłyszeli, że śnieg będzie sypać jeszcze przez jakiś czas. Teoretycznie, gdyby to był mniejszy konkurs, to można by rozmawiać o tym, żeby przedłużyć zawody, zebrać się po 20 minutach i dopiero wtedy podjąć decyzję. To są jednak igrzyska i na nic nie ma czasu, trzeba działać szybko. Co z tego, że potem pogoda się uspokoiła.
My się cieszymy, ale Niemcy spadli z pierwszego na czwarte miejsce.
Niemcy nie mogą mieć pretensji tylko dlatego, że wyszedł im skok w trzeciej serii i już poczuli szansę, że mogą zdobyć medal. Ciężko powiedzieć, żeby decyzja jury była niesprawiedliwa, bo w dwóch pierwszych seriach inni skakali lepiej. Jeśli w trzeciej serii nie poszłoby Japończykom, to wszyscy wnioskowaliby o czwartą? Można by tak w nieskończoność. Dwie pierwsze serie były uczciwe, a koniec końców, to jury decyduje.