Korespondencja z Mediolanu
Dziesiąte miejsce na 1500 m, bardzo solidny bieg. Może być pan z siebie dumny, może nie tak, jak po medalu, ale dumny?
Ja zawsze jestem z siebie dumny, bez względu na wynik. Nieważne, czy to podium, czy dziesiąte miejsce. Trzeba się cieszyć z tego, że w ogóle jestem tutaj, na igrzyskach, i mogę się ścigać z najlepszymi na świecie.
Ten przejazd wyglądał naprawdę dobrze także od strony technicznej. Czuł pan, że wszystko zagrało?
Ogólnie to był naprawdę dobry wyścig. Technicznie musiałem trochę przypilnować, ale kontrolowałem sytuację. To nie był idealny przejazd, bo zawsze można coś poprawić, ale jestem zadowolony.
Czytaj więcej
Dziesiąte miejsce zajął Władimir Semirunnij w wyścigu na 1500 m. Trzeciego złota nie zdołał zdoby...
Jest pan specjalistą od długich dystansów. Czy na 1500 m może pan jeszcze coś wycisnąć, np. szybciej się rozpędzać?
Tak, na pewno. Mam dobre wyniki na rowerze, dobrze jeżdżę, więc potencjał jest. Trzeba to tylko w pełni przenieść na lód. I może w końcu zrobić igrzyska w Tomaszowie – żartuję oczywiście. A tak serio, potrzeba więcej treningów na naprawdę szybkich torach. Kiedy częściej trenuje się na takim lodzie, rośnie pewność siebie i łatwiej potem od początku wejść na wyższe obroty.