Reklama

Władimir Semirunnij dla „Rzeczpospolitej”. „Może trzeba w końcu zrobić igrzyska w Tomaszowie”

Trzeba się cieszyć z tego, że w ogóle jestem tutaj, na igrzyskach, i mogę się ścigać z najlepszymi na świecie – mówi „Rzeczpospolitej” wicemistrz olimpijski Władimir Semirunnij, który w biegu na 1500 m zajął dziesiąte miejsce.
Władimir Semirunnij dla „Rzeczpospolitej”. „Może trzeba w końcu zrobić igrzyska w Tomaszowie”

Foto: PAP/Grzegorz Momot

Korespondencja z Mediolanu

Dziesiąte miejsce na 1500 m, bardzo solidny bieg. Może być pan z siebie dumny, może nie tak, jak po medalu, ale dumny?

Ja zawsze jestem z siebie dumny, bez względu na wynik. Nieważne, czy to podium, czy dziesiąte miejsce. Trzeba się cieszyć z tego, że w ogóle jestem tutaj, na igrzyskach, i mogę się ścigać z najlepszymi na świecie.

Ten przejazd wyglądał naprawdę dobrze także od strony technicznej. Czuł pan, że wszystko zagrało?

Ogólnie to był naprawdę dobry wyścig. Technicznie musiałem trochę przypilnować, ale kontrolowałem sytuację. To nie był idealny przejazd, bo zawsze można coś poprawić, ale jestem zadowolony.

Czytaj więcej

Władimir Semirunnij bez drugiego medalu. Ale startów na igrzyskach jeszcze nie kończy

Jest pan specjalistą od długich dystansów. Czy na 1500 m może pan jeszcze coś wycisnąć, np. szybciej się rozpędzać?

Tak, na pewno. Mam dobre wyniki na rowerze, dobrze jeżdżę, więc potencjał jest. Trzeba to tylko w pełni przenieść na lód. I może w końcu zrobić igrzyska w Tomaszowie – żartuję oczywiście. A tak serio, potrzeba więcej treningów na naprawdę szybkich torach. Kiedy częściej trenuje się na takim lodzie, rośnie pewność siebie i łatwiej potem od początku wejść na wyższe obroty.

Reklama
Reklama

Po medalu na 10 km zainteresowanie pana osobą mocno wzrosło. Udało się utrzymać skupienie przed kolejnym startem?

Zawsze mam odpowiednie skupienie. Nie mam z tym problemu. Zakładam słuchawki, włączam swoje ulubione kawałki – trochę techno – i jestem w swoim świecie. Kiedy przychodzi dzień startu, liczy się tylko dystans. Reszta nie istnieje.

Czytaj więcej

Władimir Semirunnij dla „Rzeczpospolitej”. „Chciałem normalnie żyć i trenować”

Przed panem jeszcze wyścig ze startu masowego. Jakie ma pan oczekiwania?

Szczerze? Sam jestem ciekaw. Dawno nie startowałem w mass starcie, więc trudno mi powiedzieć, czego się spodziewać. To będzie bardzo interesujące doświadczenie, bo ostatni raz brałem udział w takim wyścigu chyba cztery lata temu. To jest trochę jak połączenie długiego toru z short trackiem – więcej kontaktu, więcej walki o pozycję.

A pan nie przepada za takim ściganiem?

Ja wolę swoje tempo, swoją pracę na dystansie. Nie lubię przepychanek, ale zobaczymy, jak będzie. Porozmawiam jeszcze z trenerem i moimi przyjaciółmi, którzy startują w tych biegach, więc z pewnością dostanę dobre rady. Na pewno nie będę czekał tylko na ostatnie okrążenie.

Sporty zimowe
Porsche czy Seicento? Sprzęt sam nie pojedzie, w bobslejach ważne są też umiejętności
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sporty zimowe
Karmienie, drzemki i kolorowanki. Gdy mama jedzie na igrzyska olimpijskie
Sporty zimowe
Ilia Malinin. Jak geniusz na łyżwach skradł show podczas igrzysk
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Sporty zimowe
Johannes Hoesflot Klaebo. Bohater zimowych igrzysk ma więcej złota niż Polska
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama