To ustawa, która może zachwiać systemem antydopingowym. Amerykanie uzurpują sobie dzięki niej prawo do ścigania na całym świecie osób zamieszanych w oszustwa dopingowe, do których doszło podczas zawodów z udziałem amerykańskich sportowców, sponsorów lub nadawców telewizyjnych.
To oznacza, że będą mogli postawić przed sądem trenera, który poda doping swojemu podopiecznemu podczas zawodów w Polsce, jeśli wystartuje tam Amerykanin.
„Akt Rodczenkowa" kryminalizuje nie tylko użycie zabronionej substancji lub metody, ale także spiskowanie czy podżeganie. Karze – do miliona dolarów grzywny i dziesięciu lat więzienia – podlegają osoby zamieszane w proceder dopingowy.
Ustawa dotyczy przede wszystkim otoczenia sportowców, a nie samych zawodników. Senat zaakceptował ją bez poprawek. – Demokraci i republikanie ostatnio rzadko się zgadzają. Tym razem uznali jednak, że postępowanie Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) wobec Rosjan podważa zaufanie do systemu antydopingowego – mówi Anthony Jones z Amerykańskiego Biura Kontroli Narkotyków.
Śledczy będą mogli ścigać oszustów na całym świecie, ale ominą własne podwórko, bo „akt Rodczenkowa" nie dotyczy zawodów NCAA (Narodowe Stowarzyszenie Sportów Akademickich), hokejowej NHL czy koszykarskiej NBA, które nie są stroną Światowego Kodeksu Antydopingowego. – Tylko w sporcie akademickim w USA jest ponad pół miliona zawodników. Skoro przepisy są tak dobre, to dlaczego tyle amerykańskich organizacji wykluczono spod ich jurysdykcji? – zastanawia się w rozmowie z „Rz" szef WADA Witold Bańka.