Reklama

Andrzej Chyra dla „Rzeczpospolitej” po premierze spektaklu o Wilimowskim: Chcemy poznawać takie historie

Jestem zadowolony z efektu, mój wewnętrzny widz ocenia: fajne to było. Dla mnie to jest najczystsza recenzja – mówi nam po premierze Teatru Telewizji Andrzej Chyra, który w spektaklu „Ezi” wcielił się w tytułową postać Ernesta Wilimowskiego.
Andrzej Chyra jako Ernest Wilimowski „Ezi”.

Andrzej Chyra jako Ernest Wilimowski „Ezi”.

Foto: fot. Przemysław Jendroska / CI TVP / mat.pras.

Długo się pan zastanawiał nad przyjęciem propozycji Janusza Zaorskiego, by zagrać Wilimowskiego?

Nie, dlatego że byłem ciekaw. Ludzie zresztą często przychodzą do mnie z takimi dziwnymi postaciami. A poza tym przekonał mnie, zaproponowany równolegle, udział Zbyszka Zamachowskiego w roli Kazimierza Górskiego. My się co prawda parę razy już spotkaliśmy, ale nigdy dość, zwłaszcza w takiej pracy, kiedy się pracuje szybko i blisko. Teatr Telewizji musi zmieścić dwóch ludzi w kamerze, często w bliskim planie, jest szansa na to, żeby działać nie niedużym gestem, a niuansem, tym co się dzieje tu i teraz pomiędzy ludźmi. Nie tym, co sobie wymyślimy w założeniach i konstrukcji, ale tym, co jest oko w oko, ząb w ząb. I to chyba też było bardzo ważnym dla mnie argumentem.

Jak mocno musiał się pan zagłębić w życiorys Wilimowskiego?

Chciałem poznać, jaki to jest temperament, jaki rodzaj człowieka. Z niewielu dostępnych informacji, ale jednak mogłem wyciągnąć jakieś wnioski dla siebie. Upewnić się, w jaką stronę ma to iść. W tym wypadku gruntem i podstawą wszystkiego był tekst i reżyser Janusz Zaorski, który nas ustawiał. A później już spotkanie ze Zbyszkiem i z tymi zapisanymi racjami, które każdy przyjął za swoje.

Czytaj więcej

Legenda wraca na ekrany. Co wiemy o nowym filmie „Adam”?

Co było najciekawsze w pracy nad kreowaną postacią?

Detale. W pracy aktorskiej skupiam się bardziej na nich, niż na tym, co myślę o granym bohaterze. Wiem, że muszę jak najwiarygodniej i jak najmniej wprost odtworzyć historię kogoś. Ważne jest dla mnie, że to ktoś, kto się urodził na Śląsku, ale potem przez większość życia mieszkał w Niemczech, co zapewne miało wpływ na jego powierzchowność, kulturę. W spotkaniu Górskiego z Wilimowskim mamy człowieka, który jest w glorii sławy, i człowieka w głębokim cieniu, który jednak czuje, że należy mu się też blask. To są przeciwności, paradoksy. Dla mnie paradoks jest iskrą życia, która się najlepiej sprzedaje w sztuce, w takich widowiskach jak film czy teatr. Paradoks jest tym, co daje nam „mięso” tego, co oglądamy. To była dla mnie bardzo inspirująca, ciekawa i ważna praca.

W spotkaniu Górskiego z Wilimowskim mamy człowieka, który jest w glorii sławy, i człowieka w głębokim cieniu, który jednak czuje, że należy mu się też blask

Andrzej Chyra

Reklama
Reklama

Czy dla losów Wilimowskiego miało znaczenie, że grał w fussbal, jego ludyczność?

Nie wiem, czy to jest aż tak istotne. W sztuce fussbal jest tylko tematem rozmów, pewnym pretekstem. Dla mnie ważniejsze było to pomieszanie historii, znaczeń i tych należnych, sprawiedliwych – jak je sobie wyobrażamy – nagród za zasługi. Takie historie najbardziej lubię. Człowiek, który jest wyrzucony poza nawias, wyrzucony z historii, ponieważ nie odpowiada standardom, które akurat w danym momencie się politycznie zgadzają. To wszystko, co wyłamuje się spod takiego klasycznego, normalnego trybu życia jest dla widzów zawsze interesującym materiałem do zastanowienia, a dla nas, którzy to przedstawiamy, interesującą rzeczą do zrobienia.

Czytaj więcej

Futbolowe śląskie drogi

Co ta historia może dać odbiorcy?

Człowiek jest istotą ułomną, ale w tej ułomności wspaniałą. Zmagającą się czasem z przeciwnościami i potwornościami ponad siły, ale w tym chyba jest największa prawda o człowieku. Takie historie chcemy poznawać. Może ta historia będzie dla kogoś uwalniająca, bo ona nie jest idealna, a nie wierzę, żeby ktokolwiek z nas był idealny w swoim życiu.

Wilimowski zakłada w sztuce bluzę od dresu z napisem „Polska”. Grając tę scenę, można poczuć ciarki?

Coś się czuje, chce się czuć. Oglądając spektakl, miałem takie chwile wzruszeń. Grając, są momenty, kiedy zapomina się o sobie i wchodzi się w postać, co nie jest takie proste. Skoro to się udało w tak krótkim czasie, bo czas antenowy wymusił taką, a nie inną ostateczną formę, to dla mnie to jest najczystsza recenzja, w której mój wewnętrzny widz ocenia: fajne to było. Dlatego jestem zadowolony z efektu.

Sport
Powstaje film o Adamie Małyszu. Kto zagra wybitnego skoczka?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sport
Ostatni rozdział mistrzyni olimpijskiej. Aleksandra Mirosław ogłosiła to w dniu urodzin
Sport
Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Sport
Książka sportowa jak szalik lub koszulka. Co kibice czytali w 2025 roku?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama