Reklama

Książka sportowa jak szalik lub koszulka. Co kibice czytali w 2025 roku?

Wszystkie badania marketingowe pokazują, że nic nie działa tak dobrze na wybory czytelników jak polecenie znajomego. W przypadku książek sportowych sprzedaż powyżej 10 tys. na polskim rynku to już jest duży sukces – mówi „Rzeczpospolitej” Piotr Stokłosa z wydawnictwa SQN.

Publikacja: 12.01.2026 05:01

O ile wydania cyfrowe – audiobooki, e-booki – rosną mocno z roku na rok w przypadku kryminałów czy f

O ile wydania cyfrowe – audiobooki, e-booki – rosną mocno z roku na rok w przypadku kryminałów czy fantasy, tak w przypadku książek sportowych najlepiej trzyma się papier - mówi Piotr Stokłosa.

Foto: mat.pras.

Jaki to był rok dla rynku książek sportowych w Polsce?

Można powiedzieć, że był to kolejny rok stabilizacji, przynajmniej jeśli chodzi o te pierwsze miesiące. Boom na książki sportowe trochę już minął, trudno dostrzec je na listach bestsellerów, tak jak miało to miejsce w poprzednich latach. Skutecznie nadrobił to jednak koniec roku, kiedy ukazały się dwie głośne premiery: wyczekiwana od dziesięciu lat autobiografia Dariusza Szpakowskiego, a później „Lewandowski. Prawdziwy”, czyli książka sportowa, która w perspektywie ostatnich pięciu–sześciu lat odbiła się najszerszym echem – nie tylko w środowisku sportowym. Pisały o niej media plotkarskie i kobiece, a telewizje śniadaniowe zapraszały do siebie autora. To było mocne uderzenie na koniec roku, ale nie ukrywajmy, że spowodowane popularnością Roberta Lewandowskiego, wykraczającą daleko poza piłkę.

Pomógł też zapewne fakt, że biografia była nieautoryzowana…

Warto podkreślić, że w ostatnim czasie pojawiło się sporo autobiografii sportowców. Są preferowane przez czytelników, bo pozwalają zajrzeć za kulisy. Jest szansa, że sportowiec opowie coś, czego nie było widać na ekranie, jak z jego perspektywy wyglądał kluczowy mecz, co działo się w szatni albo w jego życiu prywatnym. Te nieoficjalne książki rzadko dawały taki obraz, ale Sebastian Staszewski pokazuje, że jeśli autor się postara, poświęci swój czas, żeby dotrzeć do 250 osób i skłoni je do szczerych opowieści, to teoretycznie nawet w przypadku postaci, która wydawałoby się, jest opisana ze wszystkich możliwych perspektyw, jest w stanie odkryć wiele nowych informacji, choćby dotyczących korzeni.

Czytaj więcej

„Lewandowski. Prawdziwy”. Szokująco wspaniała biografia

Sebastian Staszewski opowiadał w podcaście „Rzeczpospolitej”, że mógł przez rok spokojnie pracować nad książką, bo nie musiał się martwić o pieniądze. Taki model działania to nadal wyjątek czy będzie stawał się coraz powszechniejszy?

Dużo zależy od tematu. Jeżeli widzimy w nim potencjał, a autor ma jasny plan, co chce robić, jakie podróże odbyć, z kim porozmawiać i to, o czym opowiada, ma odzwierciedlenie w rzeczywistości, to ze strony wydawcy jest dobra wola, by stworzyć mu komfortowe warunki do pracy. Zyskują na tym wszyscy – nie tylko autor, ale także wydawca i czytelnik, który ma poczucie, że zrobiono wszystko, by książka była jak najlepsza. Myślę, że w przypadku Sebastiana zaprocentowało też to, że pracował nad nią przez 11 miesięcy od rana do wieczora.

Są tytuły, które sprzedają się w krótkim okresie, bo jakiś sportowiec odnosi sukcesy i jest na topie. Ale dobra książka zawsze się obroni. Tak jest właśnie z „Lewandowski. Prawdziwy”. Jeżeli ludzie mówią, że przeczytali ją w dwa–trzy wieczory, jest to najlepsza rekomendacja. Wszystkie badania marketingowe pokazują, że nic nie działa tak dobrze na wybory czytelników jak polecenie znajomego.

Reklama
Reklama

Ile dziś trzeba sprzedać egzemplarzy, żeby mówić o sukcesie?

W przypadku książek sportowych sprzedaż powyżej 10 tys. na polskim rynku to już jest duży sukces. Mało jest tytułów, które do tego pułapu dobijają. Zazwyczaj przeciętnie rozchodzą się w liczbie kilku tysięcy egzemplarzy, 3–6 tys. O ile wydania cyfrowe – audiobooki, e-booki – rosną mocno z roku na rok w przypadku kryminałów czy fantasy, tak w przypadku książek sportowych najlepiej trzyma się papier. Wydaje się, że wynika to z dwóch kwestii. Po pierwsze, nabywcy książek sportowych są częściej czytelnikami okazjonalnymi, pochłaniają jedną czy dwie pozycje rocznie, bo interesują się danym sportowcem czy klubem i mają ograniczony wybór, nie posiadają też czytnika e-booków czy abonamentów na platformach do odtwarzania audiobooków. Po drugie, książka sprawdza się znakomicie jako prezent, zwłaszcza dla kibica. Traktowana jest na równi z gadżetem, tak jak szalik klubu czy koszulka ulubionego sportowca.

Czytaj więcej

Robert zszedł z pomnika. Recenzja książki „Lewandowski. Prawdziwy”

Jak sprzedają się egzemplarze kolekcjonerskie, czyli limitowane edycje z gadżetami czy autografami?

To zależy od postaci. W przypadku książki „Wita Państwa Dariusz Szpakowski” mieliśmy dwa wydania: w miękkiej oprawie, które trafiło do księgarń w całej Polsce, oraz w twardej okładce, w ograniczonym nakładzie i z autografami Szpakowskiego i Przemysława Rudzkiego. Pierwszy nakład, chyba tysiąc egzemplarzy, rozszedł się w miesiąc po premierze, ale wiemy, że Dariusz Szpakowski jest dla wielu legendarną postacią i komentatorem, który kojarzy się z ważnymi momentami w historii sportu.

Okres świąteczno–noworoczny to nadal czas największych żniw dla wydawnictw?

W branży mówi się, że te dwa miesiące – listopad i grudzień – zazwyczaj są w stanie wygenerować taką sprzedaż jak dziesięć pozostałych. To pokazuje, jak duża jest dysproporcja między tymi okresami i że książka wciąż plasuje się bardzo wysoko na liście, jeśli chodzi o prezent pod choinkę. Wynika to z faktu, że jest produktem – mimo wszystko – prestiżowym. Zwykle jest to prezent trafiony i stosunkowo tani. W związku z inflacją ceny różnych produktów poszły w górę, książek oczywiście też, ale jeśli szukamy prezentu w granicach 50 zł, to spokojnie taki znajdziemy.

O ile wydania cyfrowe – audiobooki, e-booki – rosną mocno z roku na rok w przypadku kryminałów czy fantasy, tak w przypadku książek sportowych najlepiej trzyma się papier

Mówimy o dwóch hitach, które wyszły pod koniec roku. A co ludzie czytali jeszcze chętnie w ostatnich 12 miesiącach?

Bestsellerem pierwszych miesięcy 2025 r. była książka „Jak zbudować samochód” Adriana Neweya, czyli legendarnego konstruktora bolidów Formuły 1. Długo wyczekiwana, bo najpierw biliśmy się z myślami, czy przyjmie się na naszym rynku, a kiedy już kupiliśmy prawa, potrzebowaliśmy trochę czasu, by ją przygotować i dobrze przetłumaczyć wszystkie techniczne kwestie. Okazało się, że wielu fanów F1 zamawiało ją w ciemno.

Reklama
Reklama

Dużym zainteresowaniem cieszyła się też książka „Jak zostałem arkowcem”, czyli opowieść fanatyka Arki Gdynia, o końcówce lat 80. i latach 90. To taki okres w ruchu kibicowskim z sentymentem wspominany przez dzisiejszych 40-, 50- czy nawet 60-latków. Z chęcią wracają oni do czasów młodości, zorganizowanych wyjazdów na mecze i – nie ukrywajmy – także bójek. Co ciekawe po takie książki sięgają nie tylko kibice danego klubu, ale z całej Polski.

Dobrze przyjęła się też pierwsza biografia Lamine Yamala autorstwa Luki Caioliego i Cyrila Collota, mimo że to chłopak, który dopiero zaczyna karierę. Tu odbiorca był na pewno młodszy. Wyszła o nim także książka dla dzieci i również cieszy się zainteresowaniem. Widać, że Yamal to jeden z kandydatów, by konkurować o popularność z Leo Messim czy Cristiano Ronaldo.

Dziesięć lat temu wybór na rynku był już spory, ale nadal dominowały książki o piłce nożnej. Dziś znajdzie coś dla siebie też kibic koszykówki, skoków narciarskich, a nawet żużla…

Kilka pozycji dostali nawet fani snookera – Ronniego O’Sullivana czy Steve’a Davisa. Jeśli chodzi o żużel, to rzeczywiście ukazała się niezwykle barwna autobiografia Nickiego Pedersena „Życie na pełnym gazie”. Na przeciwległym biegunie była znakomita książka Mateusza Skwierawskiego i Agaty Wróbel „Ciężar życia”, która odbiła się szerokim echem – głównie ze względu na udział w premierze naszej byłej sportsmenki, która po raz pierwszy od lat pokazała się publicznie. Pisały o tym wszystkie media, ale tu problem był taki, że nie przełożyło się to na zainteresowanie samą książką, choć ludzie chętnie czytali newsy na jej temat.

W 2026 r. mamy zimowe igrzyska olimpijskie, ale przede wszystkim mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. Przygotowujecie coś specjalnego z tej okazji?

Nie zdradzę chyba tajemnicy, jeżeli powiem, że będzie to książka Jonathana Wilsona o mundialach. Bardzo fajny tytuł. To jest też rok, w którym Legia Warszawa będzie obchodziła 110-lecie, więc z tej okazji również szykujemy publikację. Myślę, że po drodze jeszcze coś ciekawego się trafi, jakaś historia piłkarza czy trenera, który był na mistrzostwach świata. Tak jest zawsze w latach, gdy rozgrywany jest ten turniej. Zimowe igrzyska olimpijskie będą pewnie mniejszym powodem do pojawienia się jakiejś publikacji, bo nie ukrywajmy, że po tłustych latach, jakie zapewnili nam Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, a później Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła, sporty zimowe w Polsce przeżywają kryzys, co ma przełożenie na rynek książek. Mamy tradycje, ale brak sukcesów sprawia, że zainteresowanie nie jest duże.

Sport
Nie wierzyła, że pokonała Igę Świątek. Klaudia Zwolińska wygrała plebiscyt Przeglądu Sportowego
Sport
„Nie da się zmienić wszystkiego naraz". Polscy sportowcy o postanowieniach noworocznych
Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama