Marzyliśmy o finale z udziałem dwóch polskich piłkarzy, ale Olympique Marsylia nie odrobiła strat z Rotterdamu. Arkadiusz Milik zaczął mecz znów na ławce, ale już po pół godzinie gry pojawił się na boisku za kontuzjowanego Dimitri Payeta. Gola jednak nie strzelił. Skończyło się bezbramkowym remisem i pierwszym od 20 lat awansem Feyenoordu do finału europejskich pucharów.
Jeszcze dłużej czekała na to Roma - od 1991 roku. Do sukcesu przyłożył się Nicola Zalewski, od lutego występujący regularnie w zespole Jose Mourinho. Młody polski pomocnik rozegrał kolejne dobre spotkanie, a rzymianie pokonali Leicester 1:0. Gdy w końcówce Zalewski opuszczał murawę, żegnały go brawa. Z trybun oglądał go selekcjoner Czesław Michniewicz, więc Zalewski może się spodziewać powołania na najbliższe zgrupowanie.