[b]Rz:[/b] Który moment był dla pana najważniejszy w tym wyścigu?
[b]Alessandro Ballan:[/b] Wygrana w czwartek w Krynicy Górskiej. To było moje pierwsze zwycięstwo od zdobycia mistrzostwa świata w ubiegłym roku. Od tej chwili dzięki pomocy kolegów kontrolowałem już sytuację.
[b]Przewaga nad rywalami była jednak minimalna, a na przedostatnim etapie do Zakopanego ucieczka z Polakiem Markiem Rutkiewiczem w głównej roli miała w pewnym momencie 2,5 minuty przewagi. Wtedy też był pan spokojny? [/b]
Jak najbardziej. Czułem się mocny, koledzy też, więc nie było zagrożenia. Takie jest kolarstwo. Ktoś ucieka, inni go gonią, a i tak wygrywają najsilniejsi.
[b]Kto z Polaków był najgroźniejszy? [/b]
Bez wątpienia Rutkiewicz. On ma spore możliwości.
[b]Gdyby Colombia od początku postawiła na Andre Greipela, który jest znakomitym sprinterem, to mógłby pan mieć większe problemy... [/b]
Ale Hagen, który też potrafi znakomicie finiszować, jest lepszy w górach. Warto o tym pamiętać.
[b]Przed wyścigiem nie wspominał pan o zwycięstwie w klasyfikacji generalnej... [/b]
Mówiłem, że chciałbym wygrać jakiś etap, a co będzie dalej, zobaczymy. I założony cel osiągnąłem. Dopiero wtedy pomyślałem, że można jeszcze zdziałać coś więcej. Tak się ułożyła sytuacja.
[b]To był pana czwarty start w Tour de Pologne. Jest coś szczególnego w tym wyścigu? [/b]
To, że wreszcie tu wygrałem. Ten sezon nie zaczął się dla mnie dobrze. Długo szło mi jak po grudzie, miałem problemy zdrowotne. I wreszcie nastąpił przełom, właśnie w Polsce. Jest się z czego cieszyć.
[b]Ma pan pewne miejsce w ekipie włoskiej na tegoroczne mistrzostwa świata w Mendrisio? [/b]
Bronię tytułu, który wywalczyłem rok temu w Varese, więc o miejsce w ekipie nie muszę się martwić. Głupio byłoby chyba jechać na mistrzostwa bez mistrza. Dla mnie najważniejsze, że forma rośnie, więc mam cichą nadzieję, że w Szwajcarii nie będę bez szans.