To historia jak z bajki. Tomasiak, który w tym sezonie dopiero zadebiutował w Pucharze Świata i jeszcze nie stał na podium, zdobył 24. medal dla Polski w zimowych igrzyskach olimpijskich.
W konkursie na skoczni normalnej przegrał tylko z Niemcem Philippem Raimundem, brąz wywalczyli ex aequo Japończyk Ren Nikaido i Szwajcar Gregor Deschwanden.
Adam Małysz: „Wielkim atutem Kacpra Tomasiaka jest mocna psychika"
– Nie wiem, jak tego dokonałem. Po prostu dobrze skakałem. Może nie idealnie, ale na pewno bardzo dobrze. Nie wiem, czy zdarzyły mi się wcześniej lepsze skoki. Myślę, że to najszczęśliwszy dzień w moim życiu, ale mam nadzieję, że jeszcze przydarzą się lepsze chwile – opowiadał Tomasiak przed kamerami Eurosportu. – Medal dedykuję całej rodzinie, która mnie wspierała od dziecka. Jestem im za to bardzo wdzięczny.
Tak młodego medalisty zimowych igrzysk jeszcze nie mieliśmy. Dopiero niedawno obchodził 19. urodziny. Pobił rekord Wojciecha Fortuny, który w 1972 r. skoczył w Sapporo po złoto, też w wieku 19 lat (był starszy o kilka miesięcy).